Sens OZE

Your ads will be inserted here by

Easy Plugin for AdSense.

Please go to the plugin admin page to
Paste your ad code OR
Suppress this ad slot.

Dyskusja na temat odnawialnych źródeł energii (OZE) bardzo rzadko ociera się o istotę rzeczy. A istotą jest moim zdaniem produkcja energii. Być może brzmi to jak jakiś komunał, ale wystarczy wsłuchać się w szum medialny i niewiele jesteśmy się w stanie dowiedzieć ile tak naprawdę energii produkuje poszczególne OZE. Energii netto, bo o taką w całej zabawie chodzi. Wszędzie słychać natomiast, czy jakieś OZE się opłaca czy nie.

Gdybym robił biznesplan jakieś firmy zajmującej się odnawialnymi źródłami energii , to po pierwsze odrzuciłbym pieniądz jako jednostkę miary. Liczenie opłacalności odnawialnych źródeł energii w pieniądzach ma tą zasadniczą wadę, że jest bardzo mocno zafałszowane. Wszelkiej maści podatki, subwencje, dotacje, opłaty tak fałszują wycenę finalnego produktu, że trudno stwierdzić ile jest prawdziwej wartości w koszcie wytworzenia. Podatki i subwencje są tak samo nakładane bądź odciążane od strony produktu, jak i czynników produkcji. Biznes jednak jest wtedy trwały i bezpieczny, jeżeli sam z siebie generuje wartość, a nie przy pomocy innych.

Wobec tego jak mierzyć czy jakieś OZE (Odnawialne Źródło Energii) ma długoterminowy sens? Moim zdaniem w Kwh* (Kilowatogodzina). Wychodząc z założenia, że przemysł OZE, np. biopaliw jest skupiony na dostarczaniu klientowi energii, to należy sobie odpowiedzieć na pytanie, czy sam produkując tę energię nie zużywa jej więcej. I nie należy tu robić prostego błędu wskazując, że przy produkcji biopaliwa, ciągnik, który siał, nawoził i zebrał spalił 1000 litrów paliwa, a fabryka z tych zbiorów wyprodukowała 5000 litrów, także wszystko jest ok. Zużycie paliw to nie tylko olej napędowy do traktora. Zastanawiając się nad tym głębiej to każdy czynnik produkcji można przedstawić w Kwh. Bo przecież na wytworzenie nawozów trzeba zużyć bardzo duże ilości energii, do wyprodukowania samego ciągnika trzeba zużyć również energię (energia na wydobycie stali, wytopienie jej, produkcja silnika, podwozia to wszystko bardzo energochłonne czynności), a przecież ciągnik się amortyzuje uprawiając rośliny energetyczne..

Zestawiając wszystkie wkłady energetyczne można dojść do wniosku czy tak naprawdę produkujemy energię, czy tylko przetwarzamy ją, produkując bardziej dla nas użyteczną formę. Wskaźnik jakim liczy się bilans energetyczny nie został rzecz jasna przeze mnie tutaj wymyślony. EROEI (Energy Returned On Energy Invested) funkcjonuje już od dawna.

Tym wskaźnikiem jest liczony sens turbin wiatrowych, czy paneli słonecznych. Pytanie jest proste… Czy energia uzyskana w całym czasie użytkowania paneli, czy turbin wiatrowych wystarczy na wyprodukowanie tych samych paneli i turbin? Jeżeli tak, to ile razy?

Your ads will be inserted here by

Easy Plugin for AdSense.

Please go to the plugin admin page to
Paste your ad code OR
Suppress this ad slot.

Można podnieść zarzut, że nie można wszystkich źródeł wrzucać do jednego worka i mierzyć w Kwh bo przecież jedno źródło energii jest dla człowieka bardziej wygodne od innego i dlatego bardziej cenne. Energia w ropie, czy gazie jest na przykład bardziej cenna niż ta sama energia w węglu. Jest to pewna niedoskonałość EROEI, jednak należy pamiętać, że jeżeli nie produkujemy energii netto, to biznes jest bardzo ryzykowny.

Dopiero po określeniu EROEI, zabrałbym się za liczenie klasycznego rachunku zysku i strat. Póki co, na konto przedsiębiorcy ciągle wpływają złotówki a nie kilowatogodziny.

I na koniec mała uwaga.

Dopłacanie przez państwowe dotacje do branż OZE, które wykazują EROEI mniejsze od jedności, uważam za skrajną nieodpowiedzialność. I nie może być mowy o działaniu na rzecz bezpieczeństwa energetycznego państwa, bo w tym przypadku lekarstwo jest gorsze od choroby.

* Bardziej poprawną naukowo miarą jest dżul co w zasadzie sprowadza się do tego samego bo 1 dżul = 1/3600000 KWH, jednakże płacimy wszyscy rachunki za KWH także zostanę przy tej jednostce.

Tagi: , , ,