Opcja zagłady

Your ads will be inserted here by

Easy Plugin for AdSense.

Please go to the plugin admin page to
Paste your ad code OR
Suppress this ad slot.

Na początek artykuł z Gazety.

Mam nadzieje, że wszyscy pamiętają biadania eksporterów z przed 5 miesięcy. Płacze były na zbyt niskim kursem Euro. Wraz ze spadającym kursem euro, ich przychody denominowane rzecz jasna w Euro, były coraz mniej warte w złotówkach. Zasada jest prosta.. skoro mam przychody w Euro a koszty w złotówkach to chce mieć jak najsilniejsze Euro względem złotówki.  Lamenty były przedstawiane rządowi, że przecież trzeba coś z tym zrobić.. tak dalej być nie może! Pobankrutują nam całe branże eksportowe! Jednak co bardziej roztropni, nieśmiało sygnalizowali, że przecież problem ryzyka kursowego jest stary jak świat i że są możliwości zabezpieczania się przed tym ryzykiem.

Takim zabezpieczeniem są instrumenty pochodne na rynku walutowym. Instrument pochodny to prosto mówiąc zakład. W przypadku rynku walutowego to zakład  o wartość kursu danej waluty. Jeżeli założyłem się że za 3 miesiące Euro wzrośnie i rzeczywiście wzrosło to ja wygrywam, a osoba, która się ze mną założyła przegrywa. Oczywiście to, ile ja wygrywam, a ile ktoś przegrywa jest odzwierciedlone w odpowiedniej ilości pieniędzy.

Jednym z instrumentów pochodnych jest opcja. Rozróżniamy dwa rodzaje opcji.. opcje kupna (call) i opcje sprzedaży (put). Rozróżniamy też dwie pozycje jakie można zająć; pozycje krótką (short) lub długą (long), lub inaczej można sprzedać (wystawić) opcje i można ją kupić. Na początku może to brzmieć skomplikowanie, ale w gruncie rzeczy sprowadza się to wszystko do prostego zakładu… ktoś twierdzi że wzrośnie, a ktoś twierdzi, że spadnie.

Zajęcie pozycji krótkiej, czyli sprzedanie opcji, obliguje sprzedawcę do wykonania transakcji w terminie wygaśnięcia, jeżeli kupujący opcji sobie tego zażyczy. Posiadacz opcji ma więc prawo do wykonania transakcji, a sprzedawca obowiązek wykonania transakcji. Widzimy tu pewną asymetrię… tą asymetrię wyrównuje cena opcji, jako dostaje sprzedający opcję od kupującego. Zobaczmy jednak na wykresach, jak to wygląda.

1)    Sprzedaje opcje – pozycja short

a.     Sprzedaje opcje kupna (call) 10 000 Euro po 3 Pln

call-short

Jestem sprzedawcą opcji i od razu otrzymuje za to premię, która stanowi cenę opcji. Dla sprzedawcy opcji to jest jedyny i maksymalny dochód. Nabywca opcji zapłacił mi za prawo wykonania transakcji, czyli kupienia ode mnie 10 000 Euro w przyszłości (w dacie wygaśnięcia opcji) za 3 złote za Euro. Jest oczywiste, że jeżeli w dacie wygaśnięcia opcji Euro będzie kosztowało 2,5 PLN to nabywać mojej opcji nie skorzysta ze swojego prawa i kupi na rynku (w banku, kantorze) to Euro a nie u mnie za 3 PLN. Jeżeli jednak Euro wzrośnie i będzie kosztowało 4 złote, to nabywca opcji z pewnością wykorzysta swoje prawo do kupienia ode mnie za 3 PLN. Ja, żeby spełnić tą transakcje musze kupić Euro na rynku za 4 PLN i sprzedać nabywcy mojej opcji za 3 PLN. Jak łatwo policzyć stracę na tym 10 000 PLN (4*10 000 PLN – 3* 10 000 PLN). Jednak nabywca opcji zapłacił mi najpierw za swoje prawo powiedzmy 1000 PLN (cena opcji),  także moja ostateczna strata wynosi 9 000 PLN. Zauważmy, że moje straty mogą być nieograniczone, natomiast straty nabywcy opcji mogą wynosić co najwyżej 1000 PLN, czyli tyle ile zapłacił za opcje.

b.     Sprzedaje opcje sprzedaży (put) 10 000 Euro po 3 Pln

put-short

Tym razem również sprzedaje opcje, ale opcje sprzedaży. Nabywca takiej opcji może mi sprzedać, a ja musze kupić od niego 10 000 Euro po 3 PLN w terminie wygaśnięcia opcji. Czyli, jeżeli sprzedam taką opcje i cena euro spadnie do poziomu takiego, gdzie przekroczy próg rentowności (wynik na transakcji wymiany walut + premia) to tracę na całej transakcji. W przeciwnym przypadku zyskuje maksymalnie do wysokości ceny opcji jaką otrzymałem od kupującego.

Ok.. zobaczmy jak to wygląda od strony kupującego opcje.

2)    Kupuje opcje – pozycja long

a.     Kupuje opcje kupna (Call) 10 000 Eur po 3 Pln

long-call

Jako posiadacz opcji już na starcie jestem do tyłu, ponieważ zapłaciłem nabywcy opcji za swoje prawo wykonania transakcji. Jednak w tym przypadku mam prawo  do wykonania opcji, a nie obowiązek. Stąd jeżeli Euro wzrośnie, to na pewno wykorzystam opcje, jeżeli spadnie, to pozwolę jej wygasnąć. Zyskać mogę nieskończenie wiele, ale stracić tylko 1000 pln, czyli tyle, ile zapłaciłem za opcje.

Your ads will be inserted here by

Easy Plugin for AdSense.

Please go to the plugin admin page to
Paste your ad code OR
Suppress this ad slot.

b.     Kupuje opcje sprzedaży (put) 10 000 Eur po 3 Pln

long-put

Jak kupie opcje sprzedaży euro po 3 Pln to zyskuje na tej opcji tylko w przypadku spadku kursu Euro. Wystawca opcji zobowiązał się do kupienia ode mnie 10 000 Euro po 3 Pln. Także jeżeli mogę kupić na rynku po 2 Pln to sprzedam mu te euro po 3 Pln. Mój zysk to 9 000 pln (10 000 zysku na walucie – cena opcji jaką musiałem zapłacić).

Teraz wróćmy do przeszłości. Eksporterzy narzekali na spadające Euro. Niektórzy podpowiadali im, żeby się zabezpieczyć na rynku terminowym, czyli właśnie instrumentów pochodnych. Dziś jednak ci eksporterzy narzekają lub wręcz panikują, ze Euro wzrosło tak dużo, że ich zaangażowanie na rynku terminowych w opcjach doprowadzi ich do bankructwa. Szacuje się że straty mogą wynieść pół miliarda złotych.

Ponad stu przedsiębiorców zgłosiło Ministerstwu Gospodarki już około pół miliarda złotych strat na skutek zawarcia skomplikowanych umów struktur opcji walutowych. Problem wywołuje zaniepokojenie rządu, bo zagrożone firmy mogą upaść, co obniży wpływy podatkowe do budżetu i zwiększy bezrobocie.

Jak Euro spadało, to niedobrze. Jak Euro rośnie… jeszcze gorzej. Czasami mam wrażenie, że wszyscy siedzimy w jednej globalnej piaskownicy i bijemy się łopatkami po głowach.  Jak mogli przedsiębiorcy stracić na opcjach walutowych skoro mieli się tylko zabezpieczyć?

Jest jasne że to, co powinni zrobić to kupić opcje put na Euro (Long put) czyli przykład 2.b lub sprzedać opcje call 1.a. Ponadto powinni kupić tyle opcji, że zysk z opcji powinien równoważyć straty jakie się ma z tytułu różnic kursowych z przeliczenia eksportu na złotówki.

Innymi słowy, jeżeli Euro spada, to ich należności w Euro są mniej warte, jednak zyskują na opcjach. Opcji powinno być tyle, żeby zysk na opcjach równoważył stratę na należnościach. Jeżeli Euro rośnie, to zysk na należnościach powinien równoważyć stratę na opcjach. Obliczanie ile powinno być opcji i jakich to matematyka ze szkoły podstawowej.

Nasz wicepremier oczywiście spieszy na ratunek:

Wicepremier i minister gospodarki Waldemar Pawlak podkreślał na wczorajszej konferencji prasowej, że to zagraniczne instytucje finansowe dostarczyły produkt na polski rynek. A skoro wpakowały one w tarapaty polskie przedsiębiorstwa i banki, to mają pomóc ten problem rozwiązać. Jeśli nie będą chciały współpracować, to nie mają co liczyć na udział w przedsięwzięciach, o których decyduje rząd – prywatyzacji, doradztwie.

Wyjaśnienia mamy później:

Opcjami interesowali się głównie eksporterzy. Dzięki nim mogli zagwarantować sobie określony kurs euro, w czasie gdy traciło ono na wartości do złotego. W tym celu kupowali w bankach opcje (tzw. put). Jednak by na tym zarobić, czasem – za namową bankierów – wystawiali też inne opcje (tzw. call). To oznaczało, że gdy trend się odwróci i cena euro będzie rosła, sprzedadzą bankom wspólną walutę po ustalonej wcześniej cenie. I teraz mają z tym problem. Kryzys sprawił, że euro kosztuje coraz więcej złotych, a spółki muszą oddawać bankom euro po kursie niższym od rynkowego. Można by powiedzieć, że to, co wcześniej zaoszczędziły dzięki opcjom, teraz tracą.

I kluczowe zdanie

Sęk w tym, że często umowy dotyczące opcji były asymetryczne, czyli spółki muszą dostarczać bankom np. dwa razy więcej euro niż mają przychodów w tej walucie.

Asymetria wynikała ze większej ekspozycji w opcjach od ekspozycji w należnościach.  Jak dzieci. Czyli tracą na tym, co nie było zabezpieczaniem a czystym hazardem. I jak hazardziści powinni być traktowani. Bankrutować i uczyć się podstaw strategii opcyjnych. I wbić sobie do głowy, że inwestuje się w to, co się rozumie.

Tagi: , ,