Najbogatszy bankrut świata

Your ads will be inserted here by

Easy Plugin for AdSense.

Please go to the plugin admin page to
Paste your ad code OR
Suppress this ad slot.

Kryzys ma działanie oczyszczające i wprowadza miejsce dla Schumpeter’owskiej twórczej destrukcji. W czasie wielkiej wyprzedaży gotówka jest królem, i jeżeli ktoś ma wolne odłożone oszczędności (nie koniecznie pieniądze) i pomysł na „po” kryzysowy biznes, to może wygrać BIG, tym bardziej że czynniki produkcji są tanie. Kryzys również zdmuchnie nawis papierowego dobrobytu, którego definicje można wyrazić w ten sposób, że to wszelkie towary, usługi, regulacje, które na chłopski rozum są nam niepotrzebne, a sprzedają sie tylko na zasadzie wytworzonego popytu przez reklamę która przedstawia niezbędność rzeczy w przeszłości absolutnie zbędnych.

Miejmy nadzieje, że również w mediach nastąpi oczyszczenie i znowu będziemy o pełnym przekonaniu profesjonalizmu autora, czytać artykuły w gazetach. Zestawmy sobie czytanie 100 lat temu Timesa z dzisiejszymi krzykliwym tytułami i pustą treścią. Być może w końcu powrócimy do prawidłowego znaczenia słów w gazetach. Krótki cytat jakich jest wiele z piątkowego dziennika:

Kalifornia ma szanse uratować się przed bankructwem. W piątek gubernator Arnold Schwarzenegger podpisał plan finansowy przyjęty w czwartek przez stanowy parlament, który ograniczy sięgający 42 mld $ deficyt budżetowy tego najbogatszego amerykańskiego stanu.

No to jak jest w końcu… bankrut czy bogaty… Czy jak kupie najnowszego mercedesa na kredyt, to jestem bogaty, czy po prostu głupi? Informacje podawane w mediach będą musiały ulec urealnieniu, bo dziś jeszcze ludzie tego nie zauważają… gdy nastąpi przełom to nikt tego kitu nie przyjmie.  O początkach historii ujawniania bankructwa Kalifornii przez Schwarzeneggera odsyłam do sierpniowego wpisu… Wtedy spotkały mnie nie miłe głosy, że przecież Arnold tłumaczy że to przejściowe i że jestem antyamerykański…

Jednak wcale nie musi tak być, że to Stany zbankrutują. Coraz bardziej jest widoczne, że prędzej wszystkie mniejsze obszary walutowe pójdą na dno, a dolar dopiero na końcu. Jeżeli rozgrywamy właśnie szachowy endgame na walutach i deficytach państw, to na twórczą destrukcje poczekamy lata, a sam kryzys zakończy obecne żywoty pustych walut. Pytanie, które sobie powinniśmy stawić, to czy przy potrzebach pożyczkowych USA, inwestor, który ma jeszcze jakąś gotówkę, zainwestuje ją w polskie obligacje czy amerykańskie? W obliczu międzynarodowego inwestoriatu, jesteśmy tak pewni jak Rumunia, a polskie złotówki są akceptowane tylko w Polsce… Bez wątpienia wygra obligacja US Tresuries, zatem jeżeli zbankrutują obligacje USA to na pewno po obligacjach polskich, a nie przed.  To jest minorowa diagnoza, ale tak niestety jest… w pewnym momencie po prostu nie zrolujemy długu i będziemy musieli bezpośrednio drukować pieniądze.  USA, od którego się te wszystkie problemy zaczęły wyjdzie na tym najlepiej, a Europa jeszcze raz odczuje konsekwencje układu z Bretton Woods i ustanowienie dolara rezerwową walutą świata. Konsekwencje II wojny światowej odbiją nam się czkawką.

Tagi: , , , ,