Złoto

Your ads will be inserted here by

Easy Plugin for AdSense.

Please go to the plugin admin page to
Paste your ad code OR
Suppress this ad slot.

Niezwykle pisarsko płodny kolega Trystero, popełnił ostatnio wpis o złocie przy okazji komentowania wypowiedzi przedstawiciela Mennicy Polskiej. Wypowiedź oficjela rzecz jasna bzdurna, ale sam Trystero niepotrzebnie zabrnął w logikę Pani z Mennicy.

Jeżeli dziś ludzie kupują fizyczne złoto w postaci monet lokacyjnych, to nie po to żeby zarobić. Jeżeli ktoś liczy na zarobek, to z powodzeniem może kupić złoto w postaci certyfikatów w obojętnie jakim ETF’ie. Nie ponosi wtedy kosztów bicia monety oraz marży dilera. Złoto fizyczne jest wybitnie defensywne i jeżeli ktoś kupuje monety lokacyjne w celu zarobku, to znaczy, że go kompletnie nie rozumie. Liczenie opłacalności inwestycji w złoto na przestrzeni 100 lat mija się z celem, gdyż nie uwzględnia historycznych zawirowań na rynkach monetarnych… Był czas, kiedy w Republice Weimarskiej za 2 uncje złota kupowano kamienice.

W złoto nie inwestuje się dla zysku… W złoto inwestuje się dla ochrony kapitału… Jeżeli ktoś ma krótkoterminowe nastawienie do złota i chce na nim zarobić to prędzej czy później zdmuchnie go korekta, straci na spreadach, marżach dilerów lub po prostu nie wyczuje dołka rynku. Złoto jest na czasy kiedy padają waluty, kiedy trzeba koniecznie zachować wartość swoich oszczędności… Potem oczywiście można liczyć na okazje takie jak w Republice Weimarskiej, ale nie to jest główną rolą złota. Patrząc logicznie to przy utrzymaniu status quo nie ma żadnego sensu w trzymaniu fizycznego złota, ale właśnie!!! Przy utrzymaniu status quo, a od września mamy paniczne zabiegi, żeby się system finansowy nie zawalił.

Każdy, kto rozumie konstrukcje systemu rezerwy częściowej wie, że dzisiejszy pieniądz jest oparty tylko na wierze i to nie jest tak jak pisze kunta-kinte z forum Trystero, że to ja i paru innych ślepo wierze w złoto. Wiara jest właśnie podstawą pustego pieniądza, a za złotem stoi fizyczność i jego ograniczona przez naturę ilości.

Ale wracając do wpisu Trystero… pisze, że na przestrzeni XIX wieku cena złota wynosiła 20,65 $. Z tym, że wtedy to nie była cena złota. Dolar był zdefiniowany jako jednostka wagowa złota, ponieważ był na nie wymieniany właśnie w tej ilości. Także uncja złota to było 20,65$, tak samo jak 1000 gramów to kilogram. Jako że złoto uległo konfiskacie przez Roosvelta, to w latach 1934-1970 miało nową urzędową cenę w kwocie 35 dolarów; myli się więc Trystero, ze cena uncji złota oscylowała wokół 35 dolarów… ona była ustalona urzędowo, tylko uwaga…. nie można było w tym czasie posiadać złota, bo szło się za to do więzienia… cena była tylko dla europejskich banków centralnych, które jak zaczęły faktycznie wymieniać dolary na złoto, to zostały odesłane z kwitkiem… Nixon podziękował ładnie za dotychczasową współpracę i rzekł jasno; od tej pory każdy dolar jest pokryty innym dolarem, a nie złotem. Wszyscy podwinęli ogon i tkwimy w tej sytuacji do dziś.

Jak to wszystko miało wpływ na siłę nabywczą dolara ?


dollar-value-over-timeHT Futurewatch… polecam zresztą Jego cały wpis.. bardzo ładny kwiatek na sieci.

Your ads will be inserted here by

Easy Plugin for AdSense.

Please go to the plugin admin page to
Paste your ad code OR
Suppress this ad slot.

Jak widać, póki rząd nie zakazał posiadania złota i upaństwowił pieniądz, wszystko przebiegało normalnie.. wraz ze wzrostem produktywności siła nabywcza rosła. W czasie druków pustych dolarów na pokrycie kosztów wojny secesyjnej dolar osłabł, ale potem znów wszystko wróciło do normy…. Była stabilność, zagwarantowana pełną wymienialnością na złoto. Dopiero po powstaniu FED w 1913 roku zaczęły się kłopoty, a już po oficjalnym zerwaniu linku w 1971 roku następuje spadek swobodny.

Mierzenie zysku przy użyciu deflatora jakim jest CPI jest kolejnym nieporozumieniem… CPI to wskaźnik czysto urzędowy, mierzony przez statystyków, który w tak długim okresie czasu nam niewiele mówi. O złocie, które jest w większości wyłączone z obrotu, bo zbiera kurz w skarbcach banków centralnych, już na pewno nic nie mówi. O wartości jednej uncji może mówić nam inflacja kredytowa, ale w tym przypadku inwestycja w złoto przyniesie ujemne zyski, gdyż inflacja kredytowa jest znacznie większa od cenowej.

Zatem po co kupuje się fizyczne złoto??? Po to żeby ocalić się przed sytuacjami upadku walut. Wyjaśnia to poniższy rysunek:

gold_vs_currenciesUwaga…. Proszę zwrócić na  logarytmiczną podziałkę skali.

Oczywiście można się spierać co to jest siła nabywcza… czy jak sto lat temu kupię dyliżans a dziś mercedesa, to czy jest to ta sama siła nabywcza… ale taka jest właśnie wada inflacji cenowej… nikt dokładnie nie wie co to jest i jak ująć efekty jakościowe.

Jednak nie chodzi tu o szczegóły, a o dynamikę systemu pustych walut.  Ludzie kupują fizyczne złoto żeby uchronić się przed tym co może się stać w przypadku scenariusza republiki weimarskiej czy franka z lat 45-50. Wielu pewnie kupuje je podświadomie czując tylko ten fakt, ale to nic nie zmienia.

Dalej, kolega Trystero zauważa w komentarzach sens posiadania złota  w hiperinflacji, natomiast nie widzi go w czasach deflacji. Otóż w czasach deflacji złoto spisuje się znakomicie… co prawda maleje jego cena wyrażona w pustym pieniądzu, ale zachowuje siłę nabywczą.  Do tego dochodzi niebezpieczeństwo implozji systemu bankowego.

Deflacja to stan znienawidzony przez bankierów centralnych. W tym czasie istnieje wysokie prawdopodobieństwo bankructw przedsiębiorstw, a te jak bankrutują, to nie spłacą kredytów. Nie spłacone kredyty równają się bankructwom banków… a jak jeden zbankrutuje, to może się wydarzyć ogólny run na banki… w końcu każdy będzie chciał mieć swoje pieniądze „przy sobie”. Wtedy następuje implozja systemu i banki masowo muszą zbankrutować… nie ma pieniędzy, ale uwaga… jest złoto w kieszeni, które teraz jest warte kilkanaście razy więcej niż przed monetarną apokalipsą. W związku z tym czy obecna deflacja się utrzyma? Czy takie scenariusz jest możliwy? Moim zdaniem nie. Będą zabiegi żeby gwarantować kredyty, żeby nacjonalizować banki i udzielać kredytów, żeby bezpośrednio drukować pieniądze. Raczej wyinflacjujemy się z problemów, bo mamy do tego narzędzia, a to prowadzi to casusu weimarskiego.

W jednym i drugim wypadku złoto radzi sobie doskonale i wtedy policzymy zyski…. A jeżeli żadna apokalipsa się nie wydarzy, to czy stracę? Przekaże po prostu uncje wnukom i opowiem historie pieniądza, bo historia lubi się powtarzać.

Tagi: , ,