Wyniki lepsze od spodziewanych

Czyli byczy lipiec

To jest zdumiewające co też ta prasa potrafi wyczynić z rynkiem. Przez cały lipiec słyszeliśmy o lepszych od prognoz wynikach. Kryzys już raczyły być Shakespeare-owskim snem nocy minionego lata. Ford lepiej, Ebay lapiej, At&T lepiej. Nic tylko w surmy dąć i ogłaszać ożywienie, koniec recesji. Liepiec wydawał się potwierdzać te zapowiedzi, indeks największych spółek S&P wzrósł najwięcej od 20 lat !!!

sp

Dziś już przekroczył 1000 punktów.

Tymczasem wyszukując trochę innych danych, ale tyczących spółek z tego samego indeksu to wpadamy w lekką konfuzje (HT doxa):

zarobek-na-akcjach-sp

Zarobek na wszytkich akcjach z koszyka S&P w drugim kwartale wynosi 1 dolara. 20 lat wstecz było 30 dolarów, no ale wtedy nie było internetu i masowego przekazu.

No nic, to wszytko zapowiada jazdę na jesień, czyli standardowy okres spadków giełdowych. Sam Ford mówił, żeby się nie ekscytować jego wynikami, bo to tylko korekta księgowa związna z restrukturyacją długu i rozwiązaniem rezerw. Urealnienie wartości godziwej kiedyś bedzie musiało nastąpić.

Horacy juz kiedyś powiedział, że „jesteśmy okłamywani pozorami prawdy” i to jest prawda, ale ciągle nie wiemy czy pozorna ;)

Komentarze

Odpowiedzi: 12 do wpisu “Wyniki lepsze od spodziewanych”

  1. e7th04sh napisał(a):
    3 sierpnia 2009 o godz. 20:55

    P. Adamie, chciałbym więcej rozumieć z pańskiego bloga, no… i może ze świata trochę też, przy okazji. Od czego zacząć samodzielną naukę ekonomii?

    Rozumiem proste procesy, prawa popytu podaży – dokładam do tego trochę intuicji, logiki i znajomości ludzkiej psychiki i umiem tłumaczyć i przewidywać i trochę teoretyzować, słowem na agitatora czy krzykacza już się nadaję, ale chciałbym nabrać bardziej rzetelnej wiedzy.

    Jakiś dobry pierwszy podręcznik?

  2. Adam Duda napisał(a):
    3 sierpnia 2009 o godz. 21:03

    Jak to się mówi „trzeba znaleźć pasje”

    podręcznik od którego każdy powinien zacząć to
    Murray Rothbard – Złoto, banki, ludzie – krótka historia pieniądza , FIJORR Publishing Company

    to są podstawy pieniądza i wymiany.
    Jak Pan to przeczyta to pójdziemy dalej.. ale proszę na priv.

    i proszę się podpisywać jakimś rozpoznawalnym nickiem, lub imieniem i nazwiskiem ;)

  3. Lekki offtopic! Szukam dokładnych informacji na temat zasad posługiwania się kartami płatniczymi (zwykłe debetowe). Mam Visa Elektron i przy płaceniu za przejazd autostradą w Chorwacji zostałem zaskoczony możliwością zapłaty kartą bez podania kodu PIN ani podpisu. Karta powędrowała do czytnika, została obciążona i można jechać. Wszystko ładnie, tylko jeśli taką zasadę można stosować na autostradach, to czemu nie w sklepie? Po powrocie zaglądnąłem do regulaminu i rzeczywiście. Pisze, że jedną z form transakcji jest okazanie karty. Nic więcej w regulaminie nie ma. Wystawca karty (MBank) na pytanie czy są jakieś ograniczenia co do tego rodzaju transkacji (ilość, kwota) nic nie wie na ten temat i zasłania się zasadami Visa. Sytuacja jest taka, że po ewentualnej kradzieży karty nic nie chroni przed wykonaniem transakcji jeśli w okolicy jest punkt w taki sposób realizujący transakcje. Dawniej, pamiętam, też były takie możliwości, ale było jawnie zapisane, że to dotyczy tylko niewielkich kwot. Czy Autor lub któryś z Czytelników spotkał sie z tego rodzaju transakcjami?

    • Adam Duda napisał(a):
      4 sierpnia 2009 o godz. 12:57

      Hes

      Jak kupujesz kartą to nie koniecznie musisz potwierdzić pinem. masz przecież potwierdzenie na podpis długopisem.
      A takie potwierdzenie jest g. warte to sam wiesz. stąd pewnie im zapis na kamerze wystarczył, albo w o ogóle mają te potwierdzenia gdzies, bo nie bedziesz się awanturował za 5 Euro.

  4. Yogos napisał(a):
    4 sierpnia 2009 o godz. 07:30

    Ano mamy koniec recesji otrąbione na całego w mediach.
    Tylko że mówi się już o „jobless recovery” czyli bez wzrostu w zatrudnieniu za oceanem. Świadczy to o tym że jakby kolorowo statystyk nie pokazywali, jakby kasy nie pompowali to i tak są w zadzie.

    Zarobki w dół, miejsca pracy w dół, dziura budżetowa w góre, giełda w góre.

    A niezadowolenie społeczne z tego że na 170 mld $ pomocy bankierzy sobie w premiach wypłacili 30 mld$ hmmm tu też chyba mamy green shoot

  5. piotr34 napisał(a):
    4 sierpnia 2009 o godz. 21:18

    Na swoim blogu Trystero niezle zaanalizowal dane z amerykanskiej gospodarki.Wynika z nich ze amerykanski konsument to juz trup a gospodarke trzymaja jeszcze przy zyciu tylko wydatki rzadowe-ale to tylko do czasu az kasa sie skonczy a dolar zrowno sie wartoscia z papierem toaletowymJak do tego dodamy spodziewane podwyzki stop procentowych i podatkow po nowym roku to druga fale recesji w 2010 mamy juz wlasciwie pewna.A jobless recovery to zadne recovery bo przekladajac na ludzki jezyk oznacza to spoleczenstwo golasow bez pracy i placy ale za to z kredytami do splacenia na karku.

  6. Yogos napisał(a):
    5 sierpnia 2009 o godz. 07:06

    Peter Shiff popełnił dobre video ostatnio o stanie US i tym co myśli że się stanie w najbliższych miesiącach:

  7. Navias napisał(a):
    5 sierpnia 2009 o godz. 10:31

    Ja mam jeszcze jedno przemyślenie na temat dolara. Od pewnego czasu Google, przechodzi na rozliczenia ze swoimi partnerami (adsense, adwords) z dolarów na Euro. Czy to nie jest istotna przesłanka, co do nadchodzącej paniki na dolarze ? Obroty Google można pewnie porównać do obrotów średniego kraju, a jeżeli on zmienia oficjalnie swoją walutę rozliczeniową, to musi być silny sygnał. Co o tym myślicie ?

  8. e7th04sh napisał(a):
    5 sierpnia 2009 o godz. 14:52

    ale to jest mój nick :D proszę go sobie wrzucić w google

  9. bartek.podolski napisał(a):
    6 sierpnia 2009 o godz. 01:20

    Dobra ja cos wiem dla HeSa. Pracowałem kiedyś z ludzmi którzy obsługiwali pracownicze karty kredytowe dla US. Pewnego dnia bardzo sie zdziwili ze przeszła transkacja na karcie ktora miała mniejszy limit niz kwota transakcji. Wyjaśnienie banku było nastepujace : oni po prostu override the card. Cokolwiek to znaczy nie brzmi zachecajaco.
    Ps. Do autoryzacji karty w necie wystarcza numery i adres zamieszkania. Nikt nie potrzebuje pinu czy podpisu.

  10. Takie Jeden Łoś napisał(a):
    6 sierpnia 2009 o godz. 21:16

    No tak – wszystko rosnie. Cena cebuli na bazarku niestety tez. W porownaniu z zeszlym rokiem o jakies 100%. Podobnie cena chleba i paru jeszcze innych rzeczy pierwszej potrzeby. Tylko wskaznik inflacji „z wylaczeniem cen zywnosci i energii” podobno nie rosnie i oscyluje kolo 3.5%. Ale pewnie pisze nie na temat ;-)

  11. kris napisał(a):
    10 sierpnia 2009 o godz. 04:32

    czy ktoś słyszał o wycofaniu dolara usd z obiegu i wprowadzeniu nowej waluty „amero” skoro europa ma euro.

Zostaw odpowiedź





*

Stop ACTA