Progi

Your ads will be inserted here by

Easy Plugin for AdSense.

Please go to the plugin admin page to
Paste your ad code OR
Suppress this ad slot.

Proste pytanie.. skoro mamy jedno procentowy wzrost gospodarczy, to skąd się bierze taka dziura budżetowa? Normalnie… padają monsunowe deszcze, ale świeci słońce 😉 Zostawmy statystkom narazie tę zagadkę.

Money pisze artykuł o tym, że według niektórych trzeba podnieść progi ostrożnościowe. Przedrukujmy o co chodzi w tych progach, bo to istotna informacja:

TRZY PROGI OSTROŻNOŚCIOWE POZIOMU DŁUGU PUBLICZNEGO:
Pierwszy próg – czyli dług w wysokości połowy Produktu Krajowego Brutto zmusi Ministerstwo Finansów do zaplanowania na rok 2012 deficytu nie wyższego, niż planowane na 2010 rok 52,2 miliardy złotych. Drugi próg – na poziomie 55 procent PKB – zezwala na zaplanowanie tylko takiego deficytu, żeby osiągnąć spadek relacji zadłużenia do PKB w stosunku do roku 2010. Trzeci próg – 60 procent – obliguje do stworzenia budżetu z deficytem zerowym.

Zatem włączają się pomarańczowe lampki i deficyt musi być zahamowany. Jak? To już zmartwienie rządzących czyli stosujących prawo.

Zacytujmy Jana Krzysztofa Bieleckiego, który wsławił się u nas przy okazji wpisu „skąd wziąć pieniądze„. W sprawie długu prawi i radzi stanowiącym prawo:

Uważam, że trzymanie się poziomu 55 proc. jako bariery, której przekroczenie powodowałoby niezależnie od sytuacji światowej, konieczność dramatycznych cięć w celu doprowadzenia do zrównoważenia budżetu jest wręcz kuriozalne przy obecnym kryzysie

Your ads will be inserted here by

Easy Plugin for AdSense.

Please go to the plugin admin page to
Paste your ad code OR
Suppress this ad slot.

Dla informacji Pana Krzysztofa… takie progi zostały właśnie stworzone na czas kryzysów, po to żeby nie zapędzać się za głęboko w populizm, bo można bardzo łatwo zniszczyć sobie walutę i całą gospodarkę przy okazji. Wtóruje mu zresztą profesor Witold Orłowski mówiąc o niesłychanie sztywnych zapisach. JK Bielecki mówi, że potrzeba nam elastyczności:

Każdy deficyt jest zły i taki dług oznacza rachunek wystawiony przyszłym pokoleniom. Jednak rzeczywistość i doświadczenia innych krajów pokazują, że w obecnej sytuacji trzeba do tego podchodzić zdroworozsądkowo lub inaczej mówiąc elastycznie.

My dotychczas byliśmy bardzo sztywni. Rok w rok nasz dług się powiększał, nawet przy 6 procentowym wzroście PKB! Nie myśleliśmy o innej sytuacji. Idąc dalej w górę z długiem, nasza elastyczność się zmniejsza, a nie zwiększa.

Nie wiem czego Pan Bielecki chce… dalszych dopłat do kredytów, może polskiego programu Kasa za gruchoty? albo rudery? albo banknoty?

Czas wreszcie z tym obłędnym myśleniem skończyć.

Tagi: