Goldman Sachs a dzieło Boże
Opublikowano 9 listopada 2009 autor: Adam Duda | Kategoria: Ekonomia | Komentarze (15)
Jak się okazuje szczyt bezczelności może być ciągle wyznaczany coraz wyżej niż sobie dotychczas można było wyobrazić. W artykule dla Times’a prezes Goldman Sachs stwierdza, że on jest tylko bankierem, który krzewi dzieło Boże:
He is, he says, just a banker „doing God’s work
No może mieć trochę racji.. w końcu tworzenie pieniędzy ex nihilo to tak jakby cud.
Gdyby nie to że Goldman Sachs jest oskarżany o zabronione praktyki front runningu na giełdzie, o bycie jednym z głównych animatorów obecnego kryzysu, o niewyjaśnione morderstwa ludzi związanych z interesami GS, o bezpodstawne wyciągnięcie pieniędzy z TARP itp itd., to prezes miałby rację, lecz z drobnym błędem.
Faktem jest, że bankowość jak i bankierzy istnieją odkąd praktycznie wynaleziono pieniądz. W czasach starożytnych, gdzie nie było jeszcze dobrze zorganizowanego prawa, jak i organów go strzegących, ludzie deponowali swoje bogactwo w świątyniach. Nie wyobrażano sobie popełnianie takiego świętokradztwa jak splądrowanie świątyń, stąd uznawano je za bezpieczne miejsce do składania depozytów swojego złota i srebra. Z czasem depozyty w świątyniach były tak wielkie, że kusiły samych cesarzy rzymskich. Odbudowa Rzymu przez Nerona po wielkim pożarze była w znacznej mierze finansowana złotem pochodzącym z obrabowania świątyń. Gdyby dziś rząd chciał obrabować dzisiejsze świątynie pieniądza jakimi są nowożytne banki, to w skarbach znalazł by głównie swoje własne długi
Świątynie pełniły rolę banków i to w większości religii. Żydzi mieli swój narodowy bank w Świątyni Salomona w Jerozolimie. Zajrzyjmy do Biblii J 2,13-15
13 Zbliżała się pora Paschy żydowskiej i Jezus udał się do Jerozolimy. 14 W świątyni napotkał siedzących za stołami bankierów oraz tych, którzy sprzedawali woły, baranki i gołębie. 15 Wówczas sporządziwszy sobie bicz ze sznurków, powypędzał wszystkich ze świątyni, także baranki i woły, porozrzucał monety bankierów, a stoły powywracał.
Ciekawy jest ten zapis biblijny i aż kusi o pytanie, czy Konstantyn na soborze Nicejskim przypadkiem nie maczał w nim palców. Ostatecznie lichwa była na wieki wyklęta z późniejszego chrześcijaństwa jak i kościołów a władcy zaciągali długi u możnych. Finansowanie się u możnych było politycznie bardziej bezpieczne. Gdy brakowało pieniędzy to dłużników po prostu mordowano lub wciągano w kręgi władzy. Lud albo o niczym nie wiedział, albo go to wcale nie obchodziło. W przeciwieństwie do tego splądrowanie świątyń zawsze wiązało się ryzykiem powstania ludu. Ostatecznie złoto w świątyniach i tak należało do patrycjuszy, lecz same świątynie miały znaczny wpływ na masy, a te nie lubiły, gdyby bezczeszczono obiekty jego kultu.
Wracając do słów prezesa Goldman Sachs, to można stwierdzić, że bankowość ma coś jednak z religią wspólnego. Co prawda nie krzewią dzieła Bożego, ale za to kultywują starożytną tradycję szeroko rozumianego kleru. Prawie to samo, a jednak różnica wielka.
Komentarze



9 listopada 2009 o godz. 21:55
To chyba trochę nadinterpretacja. Tu chyba raczej chodzi o cinkciarzy a nie bankierów w dzisiejszym sensie.
9 listopada 2009 o godz. 23:36
Jeśli bank jest jakąś światynią, to chyba tylko Mamony, tj bóstwa posiadajacego siłę demoniczną, rozbudzającą nieokiełznana i niemoralną żądzę bogactw;-)
Nie da się jednocześnie służyć Bogu i Mamonie
10 listopada 2009 o godz. 01:41
Naprawde tak powiedzial?Kurcze nawet cos slyszalem ale nie sledzilem tematu wiec myslalem ze to tylko plotka.Choc w sumie w kontekscie kryzysu itp to juz przynajmniej wiemy z kim mamy do czynienia-bo mozliwosci sa tylko dwie-albo to wariat albo kanalia-innej opcji nie ma.Ciekawe ze sie tak odslonil,chyba GS czuje sie bardzo pewnie.
10 listopada 2009 o godz. 09:48
piotr34
Też myślałem, że plotka bo polskie serwisy dużo przekrecają słowa… jednak doszedłem do źródła i w Times’ie jako żywo stoi w cytacie
10 listopada 2009 o godz. 08:56
No no chłopaki z GS coraz bardziej medialni
Nie wiem co będzie w przyszłości, może akurat jakoś z kryzysu wyjdziemy obronną ręką. Może.
Natomiast jestem pewien, że jeśli okaże się że koszty społeczne kryzysu przekroczą jego wytrzymałość społeczeństwa to panowie z GS będą pierwszymi kandydatami w kolejce do samosądu…
10 listopada 2009 o godz. 18:46
Dobrze powiedziane Yogos
Mysle,ze skonczy sie jak zwykle
10 listopada 2009 o godz. 19:26
@Autor:” że on jest tylko bankierem, który krzewi dzieło Boże”
Bardzo możliwe. Zapomniał dodać, że krzewi dzieło żydowskiego boga (na pochybel innym fałszywym bogom i ich prorokom
11 listopada 2009 o godz. 13:34
Faktycznie muszą czuć się pewnie. Gdy taki zawodnik rzuca takie teksty to ma to na celu ‘podrażnienie’ gawiedzi i pokazanie im de facto środkowego palca. Nie zakładam aby wierzył w to co mówi albo wierzył że odbiorcy uwierzą.
12 listopada 2009 o godz. 15:17
„niewyjaśnione morderstwa ludzi związanych z interesami GS”
o jakie sprawy chodzi?
12 listopada 2009 o godz. 15:22
Blankfein to kretyn, on chyba naprawdę w to wierzy, co powiedział.
No tylko posłuchajcie tego clowna, np. tutaj:
http://www.youtube.com/watch?v=lOPqA9Ln_Vw
buahahaha.
12 listopada 2009 o godz. 20:47
mówi się że kryzys to dopust Boży.. teraz sformułowanie to nabiera nowego sensu
13 listopada 2009 o godz. 13:39
faktycznie cinkciarze to lepsze okreslenie.
w swiatyni zydowskiej chodzilo o to, ze placic tam mozna bylo tylko monetami swiatynnymi (prutarch do dostania na allegro). A wiekszosc monet byla z wizerunkami.
22 listopada 2009 o godz. 09:04
właśnie mnie też zainteresowała sprawa morderstw, o co dokładniej chodzi?
22 listopada 2009 o godz. 09:27
Chyba tutaj czytałem
http://peakwatch.typepad.com/goldman_taibbi.pdf
generalnie przewijają się w internecie plotki, że samobójstwa dyrektorów finansowych banków, o których przeciez słyszeliśmy, sa powiązane z goldmanem. nikt oficjalnie bez dowodów nie napisze bo za to masz proces jak nic
16 kwietnia 2010 o godz. 19:08
[...] Goldmana, czyli szpice amerykańskiej oligarchii. Jeszcze nie tak dawno prezes Goldmana głosił, że krzewi dzieło Boże, a teraz takie dołki pod nim [...]