Podatkowa wieść z USA niesie, że Obama rozważa nałożenie specjalnego podatku na banki (link 2), który to podatek, miałby zrekompensować podatnikowi koszta wybailotowania sektora bankowego. Koszta są ogromne, zatem i podatki muszą być spore.
Wybornie… Podatnik otrzyma swoje pieniądze z powrotem, a może jeszcze na tym zarobi
Troska o podatnika jest ujmująca, ale w tych wszystkich doniesieniach nie zauważa się, że owy podatnik i tak te podatki płacone przez banki odczuje… Odczuje i zapłaci i to w pełnej wysokości, a nawet większej, gdyż jeszcze trzeba deczko dorzucić na biurokracje, która będzie te podatki sciągać.
Podatki są przerzucalne, dlatego też, banki przerzucą koszta dodatkowych obciążeń na swoich klientów.. Stąd opłaty za przelew będą większe; zwiększą się koszta opłat dla marketów za płacenie kartą, co z powoduje, że ceny w sklepach się podniosą. Nie ma siły.. Sklep płaci bankom od każdej transakcji, a jak bedzie płacił więcej to musi podnieść ceny żeby wyjść na swoje. Obstawiam raczej wzrost obciążeń pośrednich, czyli własnie marketów, gdyż tam ten wzrost będzie najmniej kuł w oczy.. wiadomo.. technika jak z Vatem
Zobaczymy jak będzie, ale opodatkowanie banków, żeby zwrócić podatnikom pieniądze, które dane były właśnie bankom to kolejny przykład paranoi regulacji. Niektóre banki dostały pomoc, niektóre nie, a opodatkowane będą wszystkie. Hejjj.. ale jest na to rada.. ulga podatkowa dla banków nie wyratowanych, czyli kolejna regulacja, żeby wcześniejsza była bardziej sprawiedliwa, która korygowała pierwszą. Paranoja
Co na to Lehman Brothers?










89 Responses
Stay in touch with the conversation, subscribe to the RSS feed for comments on this post.
Dziwny troche pomysl.Napierw na sile pompowali te banki i gielde a teraz taki ruch?Przeciez najlepszego wrazenia na inwestorach gieldowych to nie zrobi i akcje bankow a z nimi cala gielda pojada ostro na dol.O co tu chodzi?
P.S.Pewnie juz slyszales ze FED “zarobil”na swoich inwestycjach w 2009 roku 45 mld dolarow?Sami juz sie oszukuja-naprawde przypomina to ZSRR tuz przed upadkiem.
A gdyby tak opodatkować głupotę?
Cena złota w jednym ze sklepów numizmatycznych w stolicy (nie będę reklamował który)
Piszę to dlatego by pokazać jak bardzo różne sa ceny i jaki wielki rozrzut. Trzeba sie znac na tym co sie chce kupic. I teraz pytanie, dlaczego jeszcze nie ma podatku od złota? A potem ulgi dla numizmatyków bez uzdględnienia monet pozłacanych
albo innych. np. starych. i tak w nieskończoność.
109 3.98 g. cena=400 Wielka Brytania Victoria 1/2 Suwerena 1893
105 15.59 g. cena=1650 Kanada Elzbieta II 20 Dolarw Lisc
Klonu "1989 st.3
109 36.50 g. cena=3600 Nikaragua 50 Cordobas 1967 NGC PL 65
109 41.55 g. cena=4100 Meksyk 50 Pesos Nowe Bicie st. 3
116 7.99 g. cena=850 Poludniowa Afryka Jerzy V Suweren 1931 S.A.
121 7.77 g. cena=850 Singapur 25 $ 1994 1/4 Oz.
106 3.49 g. cena=365 Austria 1 dukat 1915.
110 10.00 g. cena=1100 Niemcy Degussa Sztabka 10 g Au .999
110 20.00 g. cena=2200 Niemcy Degussa Sztabka 20 g Au .999
112 31.23 g. cena=3500 Polska Medal (1 uncja) 1998 st. L-
120 4.14 g. cena=450 Meksyk 5 Pesos 1955 /nowe bicie/ st. 1
129 4.30 g. cena=500 [Rosja Mikolaj II 5 Rubli 1900 st. 2-
142 8.58 g. cena=1100 [Rosja Mikolaj II 10 Rubli 1899
142 8.58 g. cena=1100 Rosja Mikolaj II 10 Rubli 1899
315 6.45 g. cena=1830 Rosja Mikolaj II 7,5 Rubla 1897 st. 2-
@piotr34: Fed naprawdę zarobił, nawet jeśli jest to krótkotrwały i spekulacyjny zysk. Skupił śmieciowe papiery znacznie poniżej rynku, a potem się okazało że te papiery jednak coś tam płacą – i wyszli na swoje. Tak samo jak inwestor prywatny pakujący w junk bondy o najwyższych zwrotach.
Wychodzi właśnie jak bardzo nieroztropni są politycy. Z jednej strony szukając poklasku wśród ludności (“ratujemy kraj przed kryzysem!”), z drugiej pewnie ostro lobbowani przez bankierów, dali się nabrać i teraz próbują równie nieudolnie sytuację naprawić. Zapewne te próby też są powodowane głównie przez podatników, którzy zorientowali się właśnie że zrobiono ich w bambuko.
Czyli wszystko po staremu, tłuste koty wcinają kasę podatników-niewolników, a wszyscy się uśmiechają i powtarzają że jest OK i wszystko naprawimy
Dobrze, że przynajmniej nasz rząd stanął na wysokości zadania i z kryzysem nie zrobił prawie nic
jeśli założyć, że te nowe podatki mają zwrócić cały bailout, to oznacza, że podatnicy sami some ten bailout zwrócą
z tym, że nie do własnych kieszeni, ale oczywiście do US Treasury. a żaden bank nie zwróci ani centa.
czy Fed, jako instytucja prywatna, także podlega opodatkowaniu czy łapie się pod ewentualne ulgi? bo jeśli się nie łapie, albo ulg nie będzie, to niektóre produkty mogą być opodatkowane podwójnie
w końcu bank banków, a akcję kredytową wzmagać trzeba, nawet jak banki nie mają z czego, bo inaczej 1931. na zero wyjdzie chyba tylko Turbo Timmy, bo najpierw zapłaci ten podatek, a potem go dostanie spowrotem
Panika.. wiele tych papierów, które skupił bank nie płaci, lub nawet juz domu nie ma na których to papier jest oparty… po to przecież FED to kupował…\
Jak myślisz, czy FED odpisał te aktywa w straty? Śmiem wątpić
@mantrid: cały zysk, który wypracowuje Fed, jest z mocy prawa przekazywany UST. Tak więc można powiedzieć, że Fed podlega najbardziej radykalnemu opodatkowaniu z możliwych, płaci 100% podatku od zysków
@Adam: dlatego napisałem “chwilowe” i “spekulacyjne”. Ale skądś się ten zysk musiał wziąć, więc przynajmniej przez jakiś czas te papiery musiały płacić. No chyba, że ukryta deprecjacja aktywów była znacznie większa, niż zyski z tych pracujących… no rzeczywiście mogło tak być, w sumie trudno powiedzieć. Fakt, że zawiesili mark-to-market, to może i Fed na tym “zarabia”…
Panika… ile FED ma w bilansie? 2 biliony w oprocentowanych papierach.. przemnóż to raz 5 procent średnio ile daje??? 100 mld USD na samym siedzeniu na papierach i nie machaniu nawet palcem w bucie.
@Arni co to są te cyferki na początku?
5 procent średnio??? Takie wyniki to osiąga BC Argentyny, ale raczej nie Fed.
Wiem, że to nie całkiem na temat, ale korciło mnie już wielokrotnie, jakoś mi się też nie na temat kojarząc z innymi wątkami, a że was lubię, to zaryzykuję obszerną cytatę, najwyżej Gospodarz to wytnie, jego prawo.
Na Zderazie mieszkał niejaki Vejvoda, blacharz, który grywał w mariasza w pewnym szynku za „Stuletnią Kawiarnią”. Raz go diabeł skusił i mój blacharz powiada: „Zagrajmy sobie w oczko o piątaka”. Grali więc taniutko, a on miał bank. Wszyscy się przyłączyli, a bank urósł do dziesięciu koron. Stary Vejvoda chciał, żeby i inni grali, więc robił, co mógł, żeby przegrać, ale mu się to nie udawało, a w banku była już setka. Spośród graczy nikt nie miał tyle pieniędzy przy sobie, żeby zagrać va banque, a na Vejvodę biły już siódne poty. [...] Stawiali po pięć koron i wpadali jeden za drugim. Jeden majster kominiarski rozzłościł się, poszedł do domu po pieniądze i zagrał na va banque, gdy w banku było już półtorej setki. Vejvoda chciał się tego pozbyć i jak potem mówił, chciał ciągnąć choćby do trzydziestu, żeby mieć przewóz, ale dostał dwa asy. Udawał, że nic nie ma, i rozmyślnie wołał: „Szesnaście bierze”. A ten majster kominiarski miał wszystkiego piętnaście. [...] Stary Vejvoda był blady i zgnębiony, bo dookoła już sobie szeptali, że robi machlojki, ktoś nawet powiedział, że już go raz zbili za oszustwa w grze, chociaż był to najzacniejszy gracz. Dokładali więc dalej, aż w banku było pięćset koron. Szynkarz nie wytrzymał. Miał akurat przygotowane pieniądze dla browaru za piwo, wziął je do ręki, przysiadł się, postawił dwa razy po dwie setki, a potem zamknął oczy, zakręcił krzesłem na szczęście i oświadczył, że bije wszystko va banque.
„Ale, powiada, gramy w otwarte karty”. Stary Vejvoda byłby nie wiem co dał za to, żeby przegrać. Wszyscy się dziwili, gdy wyrzucił kartę i pokazała się siódemka, a on ją zatrzymał. Szynkarz śmiał się pod wąsem, bo miał dwadzieścia jeden. Vejvoda dostał drugą siódemkę, zatrzymał ją, a szynkarz powiada na to złośliwie: „[...] Głowę daję, panie Vejvodo, że będzie przewóz”. Zapanowała wielka cisza. Vejvoda wyrzuca trzecią kartę: siódemka. Szynkarz zrobił się blady jak kreda, bo to były jego ostatnie pieniądze, poszedł do kuchni, a po chwili przyleciał chłopak, który w gospodzie terminował, i woła, żebyśmy poszli pana gospodarza oderżnąć, bo się powiesił na okiennym haku. Oderżnęliśmy go, ocucili i grało się dalej. Nikt już nie miał pieniędzy, bo wszystko było w banku Vejvody, który wołał stale o jakąś kiepską blotkę, żeby przegrać, ale w żaden sposób nie mógł zrobić machlojki, bo grał w otwarte karty. Wszyscy zgłupieli na widok takiego wielkiego szczęścia, a ponieważ nie mieli pieniędzy, więc dawali rewersy. Po paru godzinach przed starym Vejvodą leżały tysiące, setki tysięcy, miliony. Majster kominiarski był już bankowi winien półtora miliona, węglarz ze Zderaza około miliona, stróż ze „Stuletniej Kawiarni” osiemset tysięcy, jeden medyk ponad dwa miliony. A w miseczce z pieniędzmi dla szynkarza leżało już samych rewersów na trzysta tysięcy. [...] Stary Vejvoda próbował i tak, i siak. Ciągle wychodził niby za potrzebą i za każdym razem oddawał bank komu innemu, żeby grał za niego, a gdy wracał, mówili mu, że wygrał, że miał oko. Posłali po nowe karty, ale i to się na nic nie zdało. Gdy Vejvoda stanął na piętnastu, to partner miał wtedy na pewno czternaście. Wszyscy spoglądali na starego blacharza z wielką wściekłością, a najgłośniej urągał pewien brukarz, który miał w banku jakichś marnych osiem koron. Oświadczył otwarcie, że tacy ludzie jak Vejvoda nie powinni chodzić po świecie, że należałoby go skopać, wyrzucić za drzwi i utopić jak szczenię. Rozpacz starego Vejvody trudno było sobie wyobrazić. W końcu wpadł na dobry koncept. „Ja muszę wyjść, powiada, do kominiarza, niech pan gra za mnie, panie majstrze”. Wyleciał bez kapelusza i prosto na ulicę Myslika po policję. Spotkał patrol i powiedział, że w tej a w tej gospodzie grają na pieniądze. Policjanci kazali mu iść naprzód i powiedzieli, że zaraz przyjdą za nim. Wrócił więc między graczy i dowiedział się, że tymczasem medyk przegrał przeszło dwa miliony, a stróż przeszło trzy. A w miseczce z pieniędzmi dla szynkarza przybyło rewersów na pół miliona. Po chwili do szynku weszli policjanci. [...] Bank został skonfiskowany, wszystkich zabrano do komisariatu. Ponieważ węglarz ze Zderaza sprzeciwiał się, więc go zawieźli w plecionce. W banku było rewersów na przeszło pół miliarda, a w gotówce tysiąc pięćset.
„Takiego hazardu jeszcze, jak żyję, nie widziałem – rzekł inspektor policji widząc rewersy na takie zawrotne sumy. – Przecież to gorsze od Monte Carlo”.
W areszcie zostali wszyscy do rana z wyjątkiem Vejvody, który za doniesienie został uwolniony i miał przyrzeczoną trzecią część skonfiskowanego banku, czyli przeszło sto sześćdziesiąt milionów, ale biedak w nocy zwariował i od samego rana chodził po Pradze i na tuziny zamawiał kasy ogniotrwałe. To się nazywa szczęście w kartach.
Jarosław Hasek, Przygody Dobrego Wojaka Szwejka.
Hehe, bida w USA, a oni coraz większe podatki im jeszcze wprowadzają. Niedługo pewnie wyjdzie jakaś super produkcja dotycząca Ameryki, ich stylu życia i ogólnie wszystkiego po trochu, aby obywatelom prać mózgi.
Haha.
Znam ten cytat
Aaaach, cytat genialny!
Podatek sam w sobie jest powszechny, nie można go nałożyć na jedne podmioty a na inne nie – jedynym rozwiązaniem jest zwolnienie podmiotowe – zwolnione są wszystkie banki, które nie pozyskały pomocy z bailout-u.
Ja myślę, że jest to dobry pomysł, cena usług bankowych nie wzrośnie, bo klienci będą mieli alternatywę – skorzystać z tańszych (o koszty podatku) usług nieopodatkowanych banków .
Dobra, myślę, że nie ma za bardzo o czym dyskutować bo te “podatki” od banków to raczej mydlenie oczu przez administrację – taka ściema dla maluczkich podatniczków, którzy już się trochę zaczynają denerwowac, że oni nie mają z czego żyć a bankierzy dostali bailouty i żyją sobie jak paniska. W klasycznym soc-stylu Obama im obieca, że on już tych wstrętnych bogaczy zmaceruje podatkami – a wyjdzie z tego to, co zawsze…
No chyba, że Amerykanie wyłączą telewizory i skorzystają z (kupowanej ostatnio na pęczki) broni palnej.
Taaa, i co zrobią z tą bronią palną? Będą z rewolwerów strzelać do Humvee i Black Hawków? A może z RPG do lotniskowców i F-22?
“Podatki są przerzucalne”
Czy aby na pewno ???
Tak, bo ludzie (a banki to tez ludzie;) nie robią tego społecznie, tylko żeby zarobić. Nie chodzi im o zarobek brutto, tylko zarobek netto, więc po prostu wyciągną więcej od klientów.
Mysle ze to najlepiej ilustruje dzialania FED.
Step 1: Using keystrokes, create $300 billion out of thin air.
Step 2: Buy Treasury notes and bonds with the $300 billion.
Step 3: Collect interest from the US government on those notes and bonds.
Step 4: Report record ‘earnings.’
Step 5: Wash, rinse, repeat.
Czytelnik
na pewno
jak nie czytałeś to już była o tym dyskusja przy okazji tego czy podatki płacą producenci czy konsumenci:
http://www.adamduda.pl/2009/09/26/listek-figowy/
i chyba się jeszcze ciągnie na nastepny wpis
http://gielda.wp.pl/POD,3,a,1,b,1,c,11,index.html?Pnumer=11853375&Pobr=pr&ticaid=19758
Ten link Z Twojego (AD) blipa. Aż ręce opadają. Dość ciekawe, że się nikt z imienia i nazwiska nie podpisał pod tym artykułem. Jest w tamtym tekście taki cytat:
“Inaczej jednak niż banki prywatne Fed działa w ścisłej symbiozie z państwem. W 2009 r. osiągnął doskonałe wyniki, zarabiając w dużej mierze na amerykańskich obligacjach. ”
Rzeczywiście przypomina mi to symbiozę. Symbiozę dwóch pasożytów, które dzięki wspólnym działaniom są w stanie obniżyć odporność organizmu żywiciela i w ten sposób jeszcze bardziej się namnożyć. Z obopólna korzyścią. Dla pasożytów.
@panika2008,
NIkt tego nie wie, jak Fed zarobił to słynne 45 miliardów, bowiem nie wiadomo, co i za ile kupował i czy poniżej rynku, a nie powyżej. Ponieważ jednak nie musi stosowac “mark to market” zarobek może polegać na tym, że wiele śmieci ciągle płaci odsetki, mimo że kapitału się już nie dostanie. Fed osiągnąl zyski z odsetek, a że kapitał wyparował, to będzie problem na później.
Osobną rzecza jest to, że nawet same obligacje skarbowe długoterminowe płacą kilka procent (które oprócz innych dziwnych rzeczy stanowią u Fedu aktywa), a gotówka, rezerwy i krótkoterminowe bony skarbowe, które stanowią w banku centralnym pasywa, zero lub prawie zero. Fed więc robi to, co kochają wszystkie banki, czyli depozyty 0%, a kredyty na wiele więcej procent. Jest to oczywiście transfer pieniędzy od depozytariuszy do banków.
@Adam Duda:
“na pewno”
Chyba jedna nie wszystkie nie nie zawsze. Gdyby można było sobie przerzucać podatki to by nikt ich nie płacił , nie było by bankructw , czy szarej strefy – bo przecież wszystko można zrzucić na kogoś innego. O ile koszty VAT faktycznie można przenieść na konsumenta , to podatki dochodowe płacą ci na których są nałożone. Ale oczywiście nie wiadomo jakie obciążenie ma na myśli Obama , bo w tekście nic o tym nie pisze.
@poszi: ogólnie zgoda, za wyjątkiem ostatniego zdania. W przypadku Fed jest to transfer pieniędzy z rynku do UST, który jest ostatecznym odbiorcą zysku Fedu.
Poza tym banki nie ściągają pieniądza od depozytariuszy, raczej od kredytobiorców – zyskiem banku (w mega uproszczonym modelu bankowości detalicznej) jest różnica między przychodem z odsetek od kredytów i kosztu pieniądza z depozytów – nadwyżkę wpłacają w ratach pożyczający…
@Adam Duda:
“jak nie czytałeś to już była o tym dyskusja przy okazji
i chyba się jeszcze ciągnie na nastepny wpis”
No tak pan Chmielewski i wszystko jasne
Z nim dyskutować to jak gadać do ściany , osobiście się o tym przekonałem.
@panika2008,
Oczywiście, że banki marże ciągną od kredytobiorców (albo raczej od jednych i drugich w postaci depozytów poniżej ceny rynkowej i kredytów powyżej), ale gdyby nie miłosciwie panujący Fed, to było depozytów na 0% nie było. I ta intwerwencja jest kosztem depozytariuszy.
@Czytelnik: “Gdyby można było sobie przerzucać podatki to by nikt ich nie płacił ”
rozważmy hierarchię w której na górze są wydobywcy surowców, producenci a na samym dole konsumenci. podatki są przerzucane w dół hierarchii (razem z kosztami produkcji), pod konsumentami już nikogo nie ma, więc nie mają na kogo przerzucić. mogą wprawdzie żądać podwyżek (czyli przerzucić na pracodawcę, czyli poziomo w hierarchii) ale pracodawca przerzuci to z powrotem na swoich klientów-konsumentów.
podatki, akcyzy i inne formy pańszczyzny zawsze płaci Kowalski
@Suaveck
to prawda, ale system bankowy jest tak urządzony, że banki nawzajem pożyczają sobie pieniądze, i jeśli to też będzie opodatkowane, to ten koszt również zostanie przerzucony na klienta. na początku może być tak jak mówisz, ale oni naprawdę chcą reaktywować ekspansję kredytu za wszelką cenę, nawet jakby trzeba było załatwić od US Army helikoptery
wracając do wątku.. oczywiście jak bailout zostanie “spłacony” to podatek pozostanie. zapewne zasili puste konta FDIC, żeby mieć na następny raz
no i FDIC musi jeszcze spłacić pożyczki, które zaciągnął od banków, aby ratować banki, które napożyczały sobie za dużo
w Polsce ludzie na ulicy mają krzywe miny, a w USA wszyscy chodzą ponoć uśmiechnięci. i nic dziwnego! w końcu każdy dostaje to, czego chce:
- banki nie zapłacą z bailoutu nic, jakby go nie było
- UST dostanie swoje pieniądze, które awaryjnie musiał wywalić na bailout, spowrotem aby móc je zmarnować w inny sposób, np. zamieniając ichniejszą służbę zdrowia w kasy chorych
- FDIC dostanie dodatkowe źródło kasy na następny raz
- podatnik położy się spać spokojny, z ulgą że ci durni bankierzy dostali za swoje
i jak tu się nie uśmiechać?
@mantrid
Dobre;-))))
@mantrid co do hierarchii – nie ma czegoś takiego. Każda firma ma masę kosztów i masę przychodów. Bo przepraszam, skąd kopalnia bierze maszyny górnicze? Z nieba nie spadają. A jak kupuje to VAT. Pracownikom jak płaci za kopanie – to ZUS i inne podatki. A konsument, jak słusznie zauważyłeś, na swoim poletku kalkulacji – konsumpcja jako koszt, praca jako przychód – też ma jakąś siłę przetargową żeby “przerzucać” podatki na pracodawcę.
Myślę, że cały ten galimatias z podatkami obciążającymi konsumentów wynika z fałszywej tezy, jakoby istniało coś takiego, jak konsument qua konsument. Co prawda sam argumentowałem kiedyś, że takie przypadki bywają (dziedzic fortuny co się pracą nie skalał, albo zwycięzca głównej nagrody w lotto), ale ogólnie najczęśćiej (w 99% przypadków?) jest tak, że żeby skonsumować, trzeba zarobić. I trzeba kalkulować, próbując jakoś tam zwiększyć swoje dochody – tak robi każdy, zarówno korporacja, mała firma, jak i pracownik najemny.
Nic mi nie wiadomo też o tym, żeby FDIC pożyczał w ogóle jakiekolwiek pieniądze od kogokolwiek. FDIC jest, ztcw, finansowany twardą gotówką. Można sobie nawet bilans obejrzeć:
http://www.fdic.gov/about/strategic/corporate/cfo_report_3rdqtr_09/balance.html
W pasywach nie ma żadnych pożyczek…
@panika:
‘Nic mi nie wiadomo też o tym, żeby FDIC pożyczał”
pisał o tym Adam w Listku Figowym:
“Decyzja jaka się pojawiła to wzięcie pożyczek przez FDIC w komercyjnych bankach . Dlaczego nie od FED? Ano chodzi o zachowywanie pozorów; że przecież to wszytko się odbywa na wolnym rynku. ”
no chyba że to była sytuacja rozważana hipotetycznie a ja nie skumałem
“co do hierarchii – nie ma czegoś takiego”
przez “hierarchię” mam na myśli uproszczony wycinek tego, co austriacy nazywają strukturą kapitału (plany, jak produkt wędruje od producenta do konsumenta, układające się w graf).
“Pracownikom jak płaci za kopanie – to ZUS i inne podatki”
i na te ZUSy składają się konsumenci, bo gdyby się nie składali, to przedsiębiorca miałby “wyciek gotówki” i n ie osiągnąłby założonych przychodów.
“jest tak, że żeby skonsumować, trzeba zarobić.”
czyli wykonać pracę, której owoce ktoś skonsumuje, więc ten ktoś zapłaci (złoży się na) Twój podatek dochodowy i inne. hmm.. właśnie uderzyło mnie, że taką sumę przerzuconych cudzych podatków płacą chyba ci, których owoce są najmniej potrzebne społeczeństwu..
załóżmy na chwilę, że jakiś prosperujący (w jednostajnie wirującej gospodarce) przedsiębiorca nie przerzuca podatku w wysokości P, jego koszty wynoszą K (wyłączając podatek którego nie przerzuca) a przychody X i osiąga odsetki M. czyli X nie uwzględnia w ogóle P. odsetki (nie chce nazwać tego zyskiem, bo zysk osiąga się zajmując niszę) tutaj to przychód pomniejszony o koszty i nieprzerzucany podatek: M = X – K – P. w szczególności, jeśli P >= X – K, to M <= 0 a więc przedsiębiorca nie prosperuje. ma wyciek kasy i biznes mu się nie kalkuluje.
oczywiście to mega uproszczone rachunki. dochodzi do tego jeszcze fakt, że sygnały (m.in. podatki) nie rozchodzą się po gospodarce z prędkością światła
a więc w systemie jest pewna bezwładność jeśli chodzi o doregulowanie tej przerzucalności. tylko w czasie dostosowywania cen swoich produktów do nowych podatków traci on Y kasy – tyle faktycznie sam zapłaci. ale zazwyczaj przecież działa z założeniem osiągnięcia jakiejś marży, więc te Y i tak sobie odbije.
mantrid, panika2008
kto jest obciążany podatkami to już było wałkowane przez 200 komentów pod “listkiem figowym” i chyba pod “ile jest pieniądza w pieniądzu”.
oczywiście że to producenci tylko i wyłącznie są obciążani podatkami
a co do tych pożyczek udzielanych FDIC autentycznie czytałem, ze FDIC będzie pożyczał z banków. Linnka nie zawarłem, ale może coś znajde.
Podatki nie są przerzucalne. A dokładnie to czy są czy nie są zależy zależy od definicji słowa przerzucalność (być może obie strony dyskusji rozumieją to pojęcie inaczej).
Jedno jest pewne – podatki powodują zmniejszenie ilości transakcji w stosunku do sytuacji z przed opodatkowania, zatem są niekorzystne zarówno dla tych, którzy próbują je przerzucić jak i dla tych, na których próbuje się przerzucić.
Krótkie wyjaśnienie, komentarz Łukasza Wróbla tutaj: http://www.austriacy.pl/klub/krakow/33
Dłuższa analiza tutaj: http://www.kapitalizm.republika.pl/inne/cena.html
marioosz.. to juz było dyskutowane w podanych przez mnie wyżej wątkach.. naprawdę bardzo obszernie. podatki płacą producenci, czy ci którzy wytwarzają na dobrym rynku jakieś dobra.. nie może być inaczej. Jeżeli pracujesz, to też jesteś producentem.
A konsumentem jest każdy, także mówienie że każdy ponosi ciężar podatkowy to jakieś kuriozum:)
panika2008.. jak to nie mają żadnych pozyczek.. czytasz tę samą tabelkę?
@Adam, panika
“oczywiście że to producenci tylko i wyłącznie są obciążani podatkami”
“Myślę, że cały ten galimatias z podatkami obciążającymi konsumentów wynika z fałszywej tezy, jakoby istniało coś takiego, jak konsument qua konsument.”
masakra, faktycznie
już kumam; użyłem błędnej definicji konsumenta. czyli podatki rozkładają się w pewnych proporcjach na producentów (w tym pracowników najemnych), bo nie istnieje “ściana” na której przerzucanie miałoby się skończyć. no i jeszcze jedno.. inflacja to też “podatek”. najwięcej płacą najmniej elastyczni producenci, zanim wszystko osiągnie “równowagę”. pytanie teraz, jaki rozkład ma to obciążenie w strukturze społecznej? bo wychodzi na to, że przerzucalność przerzucalności nierówna..
już prawie to zrozumiałem, kiedy tam na końcu pisze:
“sprzedawce tylko płaci podetek VAT, ale de facto obciążany jest nim konsument”
uff, zlikwidujmy państwo i podatki, bo już nawet nie wiadomo, kto tak naprawdę nosi państwo na plecach
ale dyskusja tam niezła. temat-bumerang zasługuje na osobny wpis chyba
Adamie, może było ale mimo wszytko polecam przeczytanie artykułu Mateusza Machaja. Całego
marioosz… czytałem ten artykuł przy okazji wątku przy Listku figowym” (sprawdź) jest tam nawet link który podrzucił panika. To co pisał machaj z niczym się nie kłóci że podatki ponoszą producenci
Tyle że na tej odpowiedzi Machaja dyskusja się nie skończyła , ostatni artykuł tego pana to ten : http://www.kapitalizm.republika.pl/reproduk.html
Ostateczny wniosek jest taki:
“”przerzucanie podatków”, które występuje przy dobrach reprodukowalnych, czyli takich, gdzie może pojawić się efekt podażowy (przedsiębiorcy decydują o zmianach podaży wywierając wpływ na system cenowy). ”
“Podatki są “przerzucane” kiedy występuje efekt podażowy.”
Przyznam się, że już troszeczkę zapomniałem o naszej poprzedniej dyskusji i w pierwszej chwili pomyślałem sobie:
“O, jedyny rozsądny “ekonomista” w Polsce”
Ale potem, czytam komentarze … No bo przecież jak mam komentować gdy autor wygłasza jeden po drugim dwa zdania:
1. “Podatki są przerzucalne, dlatego też, banki przerzucą koszta dodatkowych obciążeń na swoich klientów.. ”
2. “oczywiście że to producenci tylko i wyłącznie są obciążani podatkami ”
Choć przecież komentarz wcześniej:
“Czytelnik
na pewno
jak nie czytałeś to już była o tym dyskusja ”
Ja już nie wiem po której właściwie stronie jest autor. Lepiej wcale nie będę komentował bo Pan Adam znowu będzie straszył banem.
Ale skoro zostałem wywołany po nazwisku:
“No tak pan Chmielewski i wszystko jasne Z nim dyskutować to jak gadać do ściany ”
Chciałbym zwrócić uwagę, że gdyby podchodzić do problemu w ten sposób, że ciężar podatkowy ponosi ten na którego został nałożony to Dzień Wolności Podatkowej powinniśmy obchodzić późnym październikiem. CAS słusznie oblicza go porównując wpływy budżetowe do całkowitej sprzedaży dóbr czyli PKB czyli sumy cen produktów sprzedanych na rynku i wtedy wychodzi im ok 50%.
Choć sam pan Gwiazdowski z kolei twierdzi, że on podatków nie płaci tylko Ci naiwniacy co to są na etacie. Ale skoro u nas być “za a nawet przeciw” jest takie modne.
“CAS słusznie oblicza go porównując wpływy budżetowe do całkowitej sprzedaży dóbr czyli PKB czyli sumy cen produktów sprzedanych na rynku i wtedy wychodzi im ok 50%.”
Chyba wydatki publiczne a nie wpływy , i nie 50 % tylko jakieś 43
Co do Pana Machaja to podchodziłbym ostrożnie do jego wypowiedzi. Choćby w tym artykule:
http://www.kapitalizm.republika.pl/reproduk.html
Sam już nie wiem czy on twierdzi, że te podatki są czy nie są przerzucalne, czy z Ricardo się zgadza czy też wytyka mu błędy jak dla mnie to trochę za dużo sprzeczności. Natomiast już zupełnie dobiło mnie budowanie przez Niego swoich teorii na hasłach reklamowych pewnego sklepu, w pewnych kręgach nie mającego zbyt dobrej opinii: (proszę spojrzeć na P.S.)
http://www.kapitalizm.republika.pl/logika.html
W firmie jest dział księgowości i tam pani księgowa otrzymuje różne faktury które musi uregulować. A to z elektrowni za zużycie energii (pomiar następuje przy użyciu różnych liczników które zresztą mylą się przy dodawaniu a jak się zaintaluje kilka kondensatorów to można płacić mniej) które obliczone jest tak na oko a to od firmy dostarczającej surowiec a to od kontraktorów co chcą zapłatę a to wreszcie od przedstawicieli rządu, zwanych potocznie skarbówką, za to, … że firma istnieje na terenie RP. I te wszystkie inne koszty firma wlicza podczas kalkulacji końcowej ceny produktu tylko te jedne podatki bohatersko bierze na klate.
Ściemniajcie małolatom ja już jestem za stary.
@czytelnik
widzisz ja jestem z tej starej szkoły która twierdzi, że aby coś wydać musisz najpierw to dostać. I to że sobie weźmiesz kredyt wcale tej zasady nie zmienia.
Niech bedzie 43, nie mam pamięci do cyferek. Zawsze bardziej ceniłem tych którzy potrafili się wykazać jakimś rozsądnym tokiem myślowym niż mieli łatwość zapamiętania cyferek, nie zawsze dobrze je kojarząc
At stanisław
Nie zrozumiał Pan wtedy i nie rozumie Pan dziś. Ta Pana księgowa nie bierze tego bohatersko na klate, jak sobie Pan wyobraża mój pogląd, co jest doprawdy juz męczące, ale przerzuca na klientów.
Klient płaci, ale moze miec pieniądze wypracowane w gospodarce (jest producentem), albo przekazane z transferu pieniężnego (na przykład z opieki społecznej – nie jest producentem).
Zatem ciężar podatkowy mogą ponosić tylko producenci, bo tylko oni pracują i wytwarzają dobra. Jak się dostaje coś za darmo (ale od innych producentów z podatków własnie), to trudno mówić o ponoszeniu ciężaru podatkowego.
Pan tego oczywiscie nie rozumie i nie spodziewam się, zeby jakimś cudem to się zmieniło, bo przez z góra 150 komentów nie dało się przebić do świadomości z tym prostym faktem.. no ale widać, że to nie pasuje to jakiejs teorii.
Chyba wreszcie, bo paru miesiącach, zrozumiałem, o co chodzi Adamowi. Chodzi o to, że ciężar podatków zawsze poniesie jakiś producent w postaci konieczności spędzenia dłuższego czasu, by zapewnić sobie ten sam standard życia, ewent. uszczuplenia swoich oszczędności (=wydanie “czasu z przeszłości”) lub zadłużenia się (=wydanie “czasu z przyszłości”). To dość oczywiste w sumie
Chociaż nie jest do końca prawda, bo to zakłada sensowne wartościowanie pieniądza w czasie z punktu widzenia suwerena. Jeśli jednak podatnik jest przekonany, że jutro nastąpi hiperinflacja, i dziś zaciągnie kredyt na podatek, to tak naprawdę nie poniesie żadnego kosztu (no, może odsetki za jeden dzień…). Ale nie jest to efekt tego, że przeniesie na kogoś innego swój podatek, tylko tego, że suweren nieracjonalnie zbiera podatek w walucie, a mógłby w naturze…
Prawda, że proste?
Tak, ale tu juz podejmujesz kwesti struktury, kto w jakim stopniu ponosi ten cieżar, a to ju zjest inna dyskusja
Oczywiście całe to rozumowanie zakłada, że aktywa kasowane przez suwerena w podatkach musiały być wcześniej wyprodukowane. Co musi lub nie musi być prawdą. Typowym podatkiem nieobciążającym produkcji byłby taki podatek od darowizn, który działa wyłącznie wstecz – zabieramy wszystkim obdarowanym np. 5% darowizn od dziś wstecz 5 lat, oraz jest wprowadzony z zupełnego zaskoczenia, np. Wzrostowski z Donkiem ugadują go w nocy, a z samego rana prawodawca przyklepuje z natychmiastową wykonalnością. Nie można powiedzieć, że podatek taki obciążyłby producentów, bo przed dniem dzisiejszym nie mogli wiedzieć, że on wystąpi, więc ich działanie nie byłoby w przeszłości inne, gdyby nie wystąpił dziś podatek. A obdarowani, którzy oddają 5%, nie są producentami w zakresie rabowanych aktywów. Tak to sobie sprytnie teoretycznie skonstruowałem
a widzisz… nie koniecznie.. gdyby suweren kasował podatki w złocie, to pisałbyś, że najpierw złoto musiało by być wypordukowane? nie.. bo ma je w dłoni.. Fiat money to też aktywo. Też jest rzadkie i też uzyteczne, zatem dlaczego coś musi być wczesniej wyprodukowane? tak samo teraz się stanie z uprawnieniami na emisje CO2:D
to że za peniądze suweren może nabyć obojętnie jakie dobro czyni z pieniądza dobro..to chyba oczywiste?
W pewnym sensie tak, ale tu się robi pole do dyskusji o determinizmie. Co powiesz o opodatkowaniu nadmiarowych rezerw w bankach? Leżą i się nudzą, taki pieniądz-niepieniądz. Opodatkowanie ich może, ale nie musi mieć negatywne skutki dla siły nabywczej kogokolwiek…
a niech się nudzą skoro taka jest wola ludu.
btw.. pieniądz zawsze gdzieś leży
mantrid
A widzisz to jest bardzo dobre pytanie. W teorii podatkowej jest mowa, że podatki powinne być neutralne, czyli nie powinny faworyzować żadnej z grup ludzkich i żadnej z gałęzi przemysłu… w praktyce oczywiście jest inaczej o czym swiadczy chociażby podatek procentowy lub progi w tych podatkch.. prgoi od dochodowego, różne stawki VAT.
Pytanie które zadałeś jest jednak ponad moje siły… jak sam zauwazyłeś… system podatkowy to jedno wielkie odwołanie cykliczne, a te z natury się cieżko liczy i ciężko dochodzi do ostatecznych wniosków
“(…) ale przerzuca na klientów.”
“Zatem ciężar podatkowy mogą ponosić tylko producenci (…)”
Te dwa zdania sa sprzeczne czy Pan tego chce czy nie. Ale faktycznie ta dyskusja już była nie trzeba było wywoływać mojego nazwiska.
“albo przekazane z transferu pieniężnego (na przykład z opieki społecznej – nie jest producentem).”
Opieka społeczna? opieka społeczna? Wtf, Co to jest opieka społeczna?
Myśl socjalistyczna zwycięża, to na jej podstawie buduje Pan swoje modele ekonomiczne. W normalnym świecie nie istnieje coś takiego jak opieka społeczna. Wiem zaraz się zacznie, że biedni ludzie by umierali na ulicy itp.
Czyż brak chleba nie jest większym dramatem? Aby tylko nie przyszedł PO pomysł by rząd zajął się pieczeniem chleba.
P.S. rozumiem, że komentarze różne od typu “świetny wpis” są męczące. Ale to przecież nie Nasza Klasa!
Panie Stanisławie, no pan pojechał z tą opieką społeczną. Niech pan zrzuci klapki z oczu i ogarnie trochę szerszy horyzont, jest też takie coś jak prywatna (charytatywna, dobrowolna) opieka społeczna i zapewniam pana, że przy braku jakiejkolwiek opieki byłaby masa przypadków śmierci głodowej osób upośledzonych.
Polecam wyjście poza krąg prymitywnych neoliberalnych dogmatów a’la Korwin i wykształcenie w sobie minimalnej ilości empatii.
@panika2008
no to teraz panika ty pojechałeś po bandzie z tymi przypadkami śmieci osób niepełno sprawnych. słyszałeś o czymś takim jak rodzina? bo ja tak. słyszałeś o czymś takim jak działalność charytatywna? obecnie na wymarciu z tego powodu że państwo wypycha prywatną inicjatywę na tym polu.
@Balcerek: obiło Ci się może o uszy pojęcie “sierota”? A jeśli chodzi o działalność charytatywną, to właśnie o tym pisałem. Szczególnym przypadkiem działalności charytatywnej – i jednym z najbardziej potrzebnych – jest właśnie opieka społeczna.
Były w historii społeczeństwa, które kulturowo, z zasady odrzucały wszelką opiekę społeczną. Sparta – niepełnosprawnych, sieroty, niedołężnych starców wyrzucano za mury albo po prostu zabijano. Mam wrażenie, że panu Stanisławowi blisko do takiej wizji.
@panika
Ja powiedziałem, że nie istnieje “opieka społeczna” czyli “państwowa opieka społeczna” prywatne organizacje charytatywne istniały, istnieją i będą istnieć. Są naturalnym elementem naszego życia i spełniają ważną rolę w naszym życiu.
Gdzie ja powiedziałem, że w normalnym świecie nie istnieje dobroczynność????
Właśnie w systemie wolnorynkowym istnieje dobroczynność bo w socjaliźmie ludzie nie muszą sobie pomagać robi to za nich “państwo”. Dlatego socjalizm promuje znieczulicę.
Polecam czytać ze zrozumieniem.
OK, trochę nadinterpretacja z mojej strony
rozmawianie ze ścianą jest męczące, jak również dementowanie przypisania mi nie moich słów.
Rozumiem, że meritum komentarza Pana przerósł i jest Pan w stanie skomentować jedynie P.S.
Ja Pana tak naprawdę bardzo chwalę i doceniam, jako jeden z nielicznych ma Pan odwagę napisać, że:
“Podatki są przerzucalne, dlatego też, banki przerzucą koszta dodatkowych obciążeń na swoich klientów.”
To jest niezwykle istotna teza bo pokazuje, kto tak naprawdę przez podatki finansuje budżet naszego państwa. Są to oczywiście konsumenci, często biedni, bardzo ciężko pracujący na chleb którym 50% zabiera rząd, a jakże! w imię oczywiście “pomocy potrzebującym”
Nie ma dziś wielu ludzi którzy są gotowi przyznać tą prostą zasadę. Tym bardziej, na prawdę, doceniam taki głos od człowieka związanego z PO.
To co jedynie Panu wykazuje to sprzeczności w które Pan brnie w swoich kolejnych wypowiedziach … raz tak, raz tak, trudno troszeczkę za Panem nadążyć.
przecież dyskutowaliśmy o tym na pewnie z 200 komentów, jak pozbierać z różnych wątków, to co mam się tu ciągle powtarzać. Nie rozumie Pan prostych spraw i zarzuca mi sprzeczności. Myli pan przedsiębiorstwa z producentami . itd itp. ile można?
Ale przecież tym razem to nie ja!
To czytelnik napisał:
“Czytelnik said on 14-01-2010 “Podatki są przerzucalne”
Czy aby na pewno ???”
Polecam zajrzeć na stronę CAS:
http://www.smith.org.pl/pl/pages/letters/20
na fragment:
“Wynika to z dwóch cech podatków: kapitalizacji i przerzucalności.”
Historia którą opisują o małej szkodliwości starych podatków i istotności stabilności systemu podatkowego wynika z faktu, że konsumenci dokonali już weryfikacji, które produkty są tak niezbędne, że są gotowi zapłacić większą cenę (+podatek) a za które po prostu nie.
Szkoda tylko, że równocześnie sugerują:
“że de facto najwyższy procentowo podatek płaci klasa średnia. ”
To oczywiście jest nieprawda procentowo wszyscy płacą równo. Klasa średnia ma jeszcze szansę wydać jakąś gotówkę w szarej strefie, ci biedniejsi nie mają tyle opcji.
Eksperci CAS w ostatnim paragrafie dostrzegają również, że system podatkowy nie jest najistotniejszy bo najważniejsze są wydatki państwa. Szkoda tylko, że zabrakło im odwagi powiedzieć to wprost.
Skoro jednak podatki są przerzucane to po co proponują kilka różnych podatków. nie lepiej 43%VAT i przynajmniej byłoby wiadomo skąd DWP. No tak ale to by chyba jednak zachwiało systemem bo ludzie by przejżeli na oczy.
Czego i państwu życzę.
at stanisław
oni przecież piszą o przerzucaniu podatków z przedsiębiorstw na klientów.. Przecież to zupełnie inny temat. Radze właśnie przejrzeć na oczy.
@Stanisław: “procentowo wszyscy płacą równo” – ???
BTW to chyba raczej biedniejsi wydają więcej w szarej strefie. Szczególnie na wsiach i w małych miastach. Bieda zmusza do poszukiwania kontaktów, sprzedawców handlujących “towar za gotówkę” bez zadawania pytań.
System podatkowy JEST istotny. Ostatnio z nim się borykam, i proszę mi uwierzyć, godzina siedzenia nad podatkami miesięcznie czy tygodniowo to JEST różnica.
“oni przecież piszą o przerzucaniu podatków z przedsiębiorstw na klientów..”
A Pan pisze:
“banki przerzucą koszta dodatkowych obciążeń na swoich klientów..”
Banki to takie przedsiebiorstwa które zarabiają na podejmowaniu ryzyka inwestycyjnego.
Czyli z przedsiębiorstw na klientów jak to może być inny temat? Nawet dokładnie tych samych słów Pan używa.
czy widzi pan różnice pomiędzy przedsiębiorstwem, a człowiekiem który jest producentem,
nie, a Pan?
Na czele przedsiębiorca stoi: przedsiębiorca.
Przedsiębiorca to osoba która pracuje aby jego firma miała zysk.
Wiele firm jest jednoosobowych, które muszą utrzymać swoje rodziny
pytałem o różnice pomiędzy przedsiębiorstwem a producentem.. a różnica jest i pisałem to w wątku “listek figowy”.
przedsiębiorstwo to załóżmy “sklepy biedronka”.. producenci to właściciel sklepu biedronka, ale również pani która sprzedaje na kasie.
Konsumenci to mu wszyscy
Nooo, Adamie, określenie producent jest trochę nietrafne w przypadku handlarza. Jak rozumiem jest to lapsus językowy.
dlaczego nietrafne.. producent to producent…. przecież nikt nie mówi że musi produkować cegły… Usługi to bardzo duża dziedzina gospodarki
nawet urzędniczka jest producentem.. świadczy usługi zarządcze (pod przymusem, no ale mamy wybory
).
Jeżeli dobrze rozumiem to Pan nazywa konsumentów producentami bo przed chwilą zarobili parę złotych i z tego wyciąga wniosek, że to producenci obciążeni są ciężarem opodatkowania. I tu mamy to samo na myśli z tym, że je nie zaglądam im do kieszeni, nie interesuje mnie skąd wzieli pieniądze to ich sprawa ważne jest że to na nich inni producenci przeniosą koszty podatkowe podnosząc ceny i nie ma znaczenia jak zarobili swoje pieniądze. Cena jest cena oczywiście plus VAT.
Ciekawe jest to, że członkowie PO pracujący na odcinku kontaku z ludnością zwykle byli mówić:
“(…) podnosimy akcyzę to prawda ale ten wzrost opodatkowania spowoduje wzrost kosztów energi/alkoholu/papierosów/gazu etc. zaledwie o parę groszy (…)”
konsumentami jesteśmy wszyscy, jednak nie wszyscy wytwarzają dobra. Ci co nie wytwarzają nie mogą ponosić ciężaru podatku… bo niby jak? dlatego podatki mogą ponosić konsumenci którzy pracuje, a więc producenci.
Pan Ciągle nie rozumie mojego punktu i co rusz wtrąca jakieś dygresje polityczne.
Ok. Fajnie pogadaliscie a teraz do rzeczy z głównym wpisem.
Nie wydaje Wam się, że tym “opodatkowanym” bankom z przerzuceniem moze az tak latwo nie pojsc. Przecież bądź co bądź mają wokol siebie konkurencje, ktora tym podatkiem obciazona nie bedzie. Jesli te “złe” banki przesadza z przerzucaniem to stracą klientów na rzecz nieobciążonych podatkiem.
Chyba, że zaraz powiecie, że “złe banki” mają 75% udział w rynku.
Wtedy pole do popisu bedzie mial amerykanski UOKiK.
Jesli on pozostanie bierny to do akcji moze przystapic jakas kancelaria i wniesc pozew zbiorowy.
Tyle
Ludzie którzy nie wytwarzają żadnych dóbr nie mogą mieć do dyspozycji gotówki. Nawet żebrak dostaje pieniądze za wyświadczenie pewnej usługi (zresztą społecznie bardzo pożytecznej).
Pan sugeruje, że takimi ludzmi którzy nie wytwarzają dóbr a mają pieniądze są klienci opieki społecznej. Można się z tym zgodzić ale nie ma to większego znaczenia.
Podstawową kwestią jest odpowiedz na pytanie, czy po nałożeniu opodatkowania ceny są wyższe czy też nie. Jeżeli są wyższe to z tego wynika, że to konsument ponosi ciężar opodatkowania nabywając dane dobro i przez to ogranicza swoją konsumpcję. To skąd uzyskał środki jest nieistotne ale chyba się powtarzam.
Zostawmy na chwilę tych klientów opieki społecznej (która nie istnieje w normalnym systemie).
“dlatego podatki mogą ponosić konsumenci którzy pracuje, a więc producenci.”
Nie ma znaczenia czy środki odziedziczyliśmy, dostalismy dlatego, że nas ktoś lubi czy dlatego, że machaliśmy przez cały dzień łopatą. Znaczenie ma to, że idąc do sklepu sprzedawca wymaga od nas zapłaty wyższej kwoty. Co do tego ma mieć żródło naszego finansowania?
Ponadto mając już pieniądze w kieszeni możemy z nimi pojechać sobie do Chin albo do Szwecji i tam je wydać. Nabywając usługi chińskie bądż szweckie przekazujemy nasze pieniądze chińczykom bądz szwedą którzy poźniej przekazują je swoim rządom. Jaka to będzie kwota to zależy od prawa podatkowego danego kraju. Dlatego nie można mówić o opodatkowaniu w momencie zarabiania pieniędzy lecz opodatkowanie następuje w momencie dokonywania zakupów.
@pavalota
uhhhhmmm np. możesz zamiast skorzystać z usług Sachs’a pójść do Lehman Bros.
@ stasiu chmielewski
Bądź rzeczowy przenikliwy geniuszu. Nie wydaje mi się, żeby z TARPa musiały skorzystac banki, ktore w sumie maja 80% rynku. jest nie malo amerykanksich bankow , ktore byly rozsadne.
Ale O.K. let’s stick to the fancy ones
@Stanisław, “Ludzie którzy nie wytwarzają żadnych dóbr nie mogą mieć do dyspozycji gotówki” – jest to w oczywisty sposób nieprawda. Gotówkę można znaleźć na ulicy (tak jak jeden nasz polityk, potem zmienił zdanie że jednak wygrał w kasynie, hehe), wygrać w totka, dostać w spadku, ukraść, wydrukować (w sensie sfałszować), w reszcie – last but not least – ściągnąć w podatkach.
Co do konkurencji, panie Stanisławie, pan nie wie, że w USA jest kilkanaście tysięcy banków, z których WIĘKSZOŚĆ jest w dobrej kondycji, mają dobrze płacące księgi kredytów i zero problemów z płynnością? Czy pana znajamość ich rynku ogranicza się tylko do GS i LB?
Matko Bosko, nie “w reszcie”, tylko “wreszcie”.
@pavalota.
Gdy rozmówca zdrobnia imię swojego oponenta jest to znak, że nie ma nic do powiedzenia.
Może Ci się nie wydaje pytanie jest jak było.
@panika
To jest genialne! Od jutra przestaję pracować. Od jutra będę znajdował pieniądze na ulicy. Że te wcześniej na to nie wpadłem.
Totto Lottek jest formą rozrywki, czy sugerujesz, że cały show biznes nie wytwarza żadnych dóbr? Parę osób by się na Ciebie obraziło.
Podobnie jest ze spadkiem. Nie wszyscy go otrzymują. Można zostać wydziedziczonym.
Kradziesz to też guncie rzeczy cięzka praca.
Podatki? W normalnym państwie wytwarzają dobro w postaci bezpieczeństwa w socjaliźmie nieskończoną ilość niewiele wartych różnych dóbr.
Jak dla mnie to Twoje zdanie:
” jest to w oczywisty sposób nieprawda.” jest nieprawdziwe.
Czy moja znajomość nazw amerykańskich banków ma jakiś wpływ na program pomocowy dla GS i upadek LB i programy rządu USA? Troszkę mnie przeceniacie.
Nie ma tak lekko, obawiam się, że aby znajdować pieniądze na ulicy to trzeba mieć znajomości w UD. No, chyba że Pan z tego grona, to nie zaprzeczam, a i szczęście w kasynie NA PEWNO przyjdzie
@panika co to jest UD?
Z raportu GS za 2008:
“Total assets were $885 bilion at the end of the year, a decrease of 21% compared with the end of 2007″
Z tego by wynikało, że na koniec 2007 mieli (na nasze) $1,1bln. Dla porównania Polskie PKB wynosi tez coś koło 1,1bln z tym, że PLN.
Mógłby Pan, skoro Pan tak dobrze zna rynek bankowy USA, powiedzieć jaka to jest część rynku?
http://pl.wikipedia.org/wiki/Unia_Demokratyczna
Porównywanie aktywów z PKB jes trochę bez sensu, powinien Pan porównać zyski albo obroty. Biorąc pod uwagę, że M3 w USA wynosi ok. 14 biliona $, a M3 to tylko wycinek aktywów banków, to Goldman ze swoim 1,1 biliona jest dużą częścią tego rynku, ale daleko mu do wyraźnej dominacji (bo jest przecież jeszcze cała masa innych aktywów – obligacje federalne, obligacje korporacyjne, MBSy, różne CDO itp).
Chodziło tylko o pokazanie skali, że aktywa GS są jakieś 3 razy większe niż nasze PKB, zaraz, że bez sensu.
Widzę, że aż takim ekspertem rynku bankowego USA nie jesteś skoro nie umiesz ocenić jaka to jest część rynku.
A czy ja twierdziłem, że jestem ekspertem od rynku bankowego USA? Co do porównań: obroty roczne na rynku ropy w Chinach wynoszą ponad 200 mld $, a ich rezerwy w papierach amerykańskich są 10x większe – tylko co z tego wynika?
Dokładne dane jest ciężko znaleźć. Wiadomo np., że w 2007 łączne aktywa “normalnego” systemu bankowego w USA wynosiły ok. 10 bil $, “wielka piątka” (GS, ML, BS, LB i MS) banków inwestycyjnych miała 4 bil $, fundusze hedgingowe prawie 2 bil $, rynek ABCP, SIV, ARPS, TOB, VRDN i różnych takich egzotycznych rzeczy 2,2 bil $, nocne repo trójstronne 2,5 bil $, do tego aktywa Fedu plus obligacje w posiadaniu inwestorów indywidualnych i korporacyjnych nie policzone jako aktywa banków i funduszy hedgingowych… trochę tego było, a przez 2 lata spuchło.
“Co do konkurencji, panie Stanisławie, pan nie wie, że w USA jest kilkanaście tysięcy banków, z których WIĘKSZOŚĆ jest w dobrej kondycji, …”
W tym zdaniu przedstawia się Pan jako expert nie tylko od rynku amerykańskich banków ale też od tego co ja wiem a czego nie. Swoją drogą ciekawe skąd? To mogą być jakieś urojenia. Ale psychologiem nie jestem.
Tak to już jest, że rózne banki działają w różnych obszarach. Są banki które obsługują lokalną społeczność i mają tylko 1000 klientów a są banki które obsługują zupełnie inny obszar rynku.
To inny fragment ze wspomnianego raportu:
“The Goldman Sachs Group, Inc. (…) provides a wide range of
services worldwide to a substantial and diversified client base
that includes corporations, financial institutions, governments
and high-net-worth individuals.”
Naprawdę uważasz, że te tysiące innych amerykańskich banków zajmują się podobną działalnością?
wracając do podatku Obamy.. na razie tylko pobieżnie poczytałem artykuły Machaja, ale z tego co rozumiem banki nie zapłacą (w sensie nie zostaną obciążeni) tego podatku nic, bo mogą dowolnie kształtować podaż kredytów. podatek zostanie przerzucony w całości na innych producentów – w szczególności na tych, którzy mają najmniejszą możliwość kształtowania podaży swoich usług/dóbr które produkują, czyli oczywiście głównie na pracowników najemnych (ciężko jest pracować więcej niż 24h na dobę
). banki zaczną płacić podatki dopiero wtedy gdy akcja kredytowa osiągnie akceptowalny przez nich max, bo wtedy zniknie “efekt podażowy”.
pytanie gdzie banki w tej chwili widzą swój “akceptowalny max”. górną granicą jest maksymalna ilość pieniędzy w bankach dla bazy monetarnej
wtedy to chyba nikt nie będzie płacić podatków bo wszyscy wrócą do barteru
w pewnym sensie już teraz jest max akcji kredytowej, bo każdy kto się nadaje na pożyczkobiorce ma już furę kredytów na głowie
reszta siedzi w sejfie Fedu
no ale można znowu rozdawać kredyty różnym NINJA aby znowu nie płacić podatku i wszystko zacznie się od nowa
jakby co będzie kolejny bailout..
@mandrit
Kształtowanie podaży ma tu niewiele znaczenia. Pytanie czy znajdzie się jakiś popyt na tych droższych, mniej kożystnych warunkach. Choć z drugiej strony skoro oferta takiego GS skierowana jest do “goverments” to może nie będzie to aż tak kosztowne dla przeciętnego amerykańskiego podatnika.