Biogaz – czy to się opłaca?

Parę wpisów wcześniej zapowiadałem przyszłą bańkę… Eko – bańkę. Jak każda bańka, tak i ta jest stymulowana, lecz tym razem stymulowana bez pardonu, wręcz dmuchana turbosprężarką. Wszystko to oczywiście, żeby spełniać limity środowiskowe, w tym wskaźniki udziału ekonenergii w bilansie energetycznym kraju.

Dziś krótkie wyliczenia, czy to się w ogóle opłaca i jeżeli tak, to gdzie są ukryte główne frukta z tego biznesu. Założenia będą brane z dokumentów państwowych. Podchodzimy do kalkulacji maksymalnie konserwatywnie, nie uwzględniając wszelkich możliwych synergii z tego typu instalacji.

Jedziemy.

Biogazownia przykładowa ma moc 3 MW energii elektrycznej. Produkujemy biogaz w całości spalany w generatorach kogeneracyjnych produkujących prąd i ciepło. Zgodnie z założeniami ministerstwa rolnictwa instalacja na 1 MWe kosztuje 2,5 mln Euro zatem zgodnie z naszym podejściem konserwatywnym, mnożymy tę kwotę razy 3 (3 MWe) i przez 4 EUR/PLN (nie uwzględniamy efektu skali). Kwota inwestycji wynosi zatem 30 mln złotych. Po uwzględnieniu dotacji, zgodnie z założeniami ministerstwa 50 % wartości instalacji, mamy ostateczną kwotę inwestycji równą 15 mln złotych.

So far, so good idziemy dalej. Wejdźmy na przykładową stronę producenta instalacji biogazowych i odwiedźmy kalkulator biogazowy – Link.

Chcemy mieć instalacje biogazową na 3 MWe zatem tak manipulujemy wsadem do biogazowni, żebyśmy zakładaną moc otrzymali.. Dla naszego przykładu będzie to 183 tony kiszonki kukurydzianej i 160 ton wody dziennie. Znowu tu założenie jak najbardziej konserwatywne, bo do biogazowni powinniśmy wlewać jako rozcieńczalnik gnojowicę, z której również można wytwarzać biogaz, ale uprośćmy to i zamiast tego wlewajmy wodę z studni głębinowej. W wspomnianym niżej kalkulatorze, możemy sobie sprawdzić jakie wyniki energetyczne ma nasza biogazowwnia tj:
Produkcja energii elektrycznej brutto –  23 840 MWh netto (22 409,6 MWh netto
przyp. AD)
Produkcja energii cieplnej brutto         –  25 760 MWh (22 411,2 MWh netto
przyp. AD)

Mając te dane, możemy wyliczyć koszta i przychody, a dokładniej wpływy i wypływy z instalacji biogazowej w jednym roku:

Co zatem mamy…

Przychody ze sprzedaży energii elektrycznej do sieci po 170 pln MWh, sprzedaż zielonych certyfikatów za 250 pln sztuka od wyprodukowanej MWh, sprzedaż żółtych certyfikatów za wysoko sprawną kogeneracje za 130 pln sztuka oraz sprzedaż ciepła do sieci po 93,6 pln/MWh. Wpływy powyżej 15 mln na rok.

Wydatki.. zakup kiszonki z transportem po 100 pln/tona. Koszty eksploatacji policzone według wskaźnika na utrzymanie instalacji, z tym że zamiast 2 procent jest 1,  z uwagi na znaczny udział w koszcie instalacji budowli betonowych.

Biogazownia w sumie jest instalacją, która działa prawie że bezobsługowo, ale jako, ze musi być choć jeden człowiek na obiekcie do odganiania dzieciaków z uwagi na wybuchowość metanu policzyłem 4 etaty po 2500 brutto – razem 120 Tpln

Ubezpieczenie, podatki i pozostałe koszty według wskaźników. Podatek dochodowy w wysokości 19 % od wpływu netto umniejszonego o amortyzacje instalacji

Przekaz jest jasny. Skoro inwestycja kosztuje mnie 30-15 = 15 mln złotych, a wpływu rocznego mam 6,652 mln zatem inwestycja w biogazownie zwraca się po lekko ponad dwóch latach! I to jeszcze przy założeniu, że zamiast gnojowicy wlewamy wodę (mniej energii), nie uzyskujemy żadnych przychodów z utylizacji substancji organicznych z zakładów spożywczych oraz nie mamy żadnych przychodów ze sprzedaży nawozu pofermentacyjnego.

Co się jednak stanie, gdy wyrzucimy z przychodów przychody ze sprzedaży certyfikatów, które w oczywisty sposób są formą dotowania biogazu?

Strata roczna w wysokości 1,6 mln złotych przy zainwestowanych 30 mln (bez dotacji). I to teraz… przed ogromną bańką jaką sobie własnie odpalamy, gdy cena biomasy jest stosunkowo niska. Im więcej instalacji tym większa ceny biomasy.

Oczywiście bez dopłat ten biznes to czysty polityczny nonsens, jednak inwestorzy nie bawią się w politykę… Skoro na głupocie można zarobić, to trzeba zarabiać. Przy okazji…P/E dla biogazowni wynosi 2,25. Chciałoby się rzec, że biogazowcy pozdrawiają miłośników Google  i P/E na poziomie 30 😀

PS.. technologię budowy biogazowni prawie w całości posiadają Niemcy, także te dotacje popłyną z powrotem do Niemiec na zakup jednostek kogeneracyjnych i know how. Nikt oczywiście teog nie liczy w bilansie członkostwa w UE. Nie mówiąc już o samych instalacjach, które za kilka lat będzie trzeba burzyć, gdyż biomasa będzie za droga. Podsumowując – standard.

Tagi: , ,

komentarzy 47 do wpisu “Biogaz – czy to się opłaca?”

  1. Ciekawe to.
    Niemcy, by zwiększyć opłacalność takich właśnie biogazownii zabronili używania odpadów ze stołówek, czy restauracji do karmienia świń -to prawdziwa „ekologia”

    Znalazłem pewne dane dotyczące sekwestracji CO2 przez glebę.
    1 ha odpowiednio traktowanej gleby może zasekwestrować 600 ton CO2. Sposób ten jest stosunkowo tani do zastosowania – kwestia kilkuset zł by osiągnąć taki efekt. Przy okazji nie wyjmuje się ziemi z produkcji (jak w przypadku sadzenia lasów)
    W USA wykorzystują już te sposoby do carbon offsetingu.
    Chodzi o zwiększenie poziomu materii organicznej w glebie. Nie dość, że „walczy się” z globalnym ociepleniem to jeszcze poprawia się glebę

  2. Jednym słowem w biogazownie opłaca się inwestować o ile załamanie systemu dotacji i certyfikatów nastąpi nie wcześniej niż za trzy lata.

  3. Ender napisał(a):
    22 lutego 2010 o godz. 19:55

    tylko optymistycznie (lub pesymistycznie – zalezy od punktu widzenia) zalozyles, ze cena 170 zl/MWh nie wzrosnie. Jest to malo prawdopodobne.
    Co do oplacalnosci dotacji to tez nalezy pamietac, ze taka biogazownia ma niskie koszty zewnetrzne (w sensie externalities) i w przypadku „oplacalnego” wegla poprostu doplacasz do czego innego, ale duzo wieksze sumy – czy to szkody gornicze, zanieczyszenie wod gruntowych, czy nawet emerytury gornicze – ten „oplacalny” prad kosztuje nas wiecej, tylko te koszty sa dobrze zamiecione pod dywan.

    • 170 za MWh jest ok. zresztą koszt wyprodukowania z wegla to jakieś 88 pln/MWh co i tak uważam za dużo
      http://www.ogrzewnictwo.pl/index.php?akt_cms=1465&cms=30

      Jak cena prądu pójdzie w górę to biomasa myślisz że nie pójdzie?

      co do externalities zgoda. zatem trzeba na komin nakładać filtry. Do biogazowni zwózka biomasy jest przy pomocy traktorów w znacznej mierze… a te nie mają katalizatorów 🙂 no i jeszcze biomasa dotowana jest tym że masz dopłaty do paliwa rolniczego zarówno do zwózki jak i do orania plus dopłaty do hektara upraw.. o tym nie można zapominać..

  4. Biogazownie IMHO mają sens nie jako instalacje do produkcji czegokolwiek, tylko jako instalacje do utylizacji kłopotliwych odpadów, czyli:
    * biodegradowalnych śmieci z okolicy,
    * ścieków i osadów ściekowych,
    * gnojowicy,
    * biomasy z przycinki drzew w parkach, strzyżenia trawników, i zamiatania liści.

    Wtedy okaże się, że za wsad się nie płaci, tylko na jego odbieraniu się zarabia (a choćby i symbolicznie), i bilans wygląda odwrotnie. 🙂

    • dlatego ja tu nie brałem przychodów z utylizacji, żeby za mocno nie upiększać tego..
      Jednak utylizacja może być traktowana jako mały dodatek a nie główny wsad. to raz
      dwa zależy co utylizujesz.. jak scieki w oczyszczalni to zapomnij że Ci bakterie w fermentorach wytrzymają taką huśtawkę pierwiastków.

      Stabilny jednorodny wkład jest gwarantem ze wykorzystujesz instalacje w optymalnej sprawności… jedno zakażenie jakimś pierwiastkiem z osadów po oczyszczalni i sie może okazać, że cały wsad musisz wymienić i gdzies utylizować 😉

  5. AAA222 napisał(a):
    22 lutego 2010 o godz. 22:18

    @Ender, a może by tak jakiś zgrubny szacunek, zamiast samych ogólników ? Szkody górnicze są w cenie węgla, a więc w koszcie prądu. Ile według Ciebie kosztuje „zanieczyszczenie wód gruntowych” (nb. też w cenie węgla) ? Ile dopłacamy do emerytur górniczych ? A ile kosztuje nas KRUS, ile faktycznie kosztuje nas ta kukurydza ?

  6. Ten wpis jest doskonałą odpowiedzią na pytanie dlaczego jest takie duze zainteresowanie biogazem. Ktoś znów sporo na tym zarobi oczywiści na koszt podatnika

  7. Ender napisał(a):
    22 lutego 2010 o godz. 22:26

    externalities w przypadku energii z wegla to nie tylko to co wydobywa sie z komina. To tylko czubek (nomen omen) gory lodowej.
    Biomase wiezie sie traktorem? Tak samo wegiel nie teleportuje sie z glebokosci 1000m wprost do elektrowni.

  8. Ender napisał(a):
    22 lutego 2010 o godz. 22:49

    @AAA222
    odpisales w miedzyczasie.

    Akurat z biogazowniami jest tak, ze czy beda czy nie to produkcja i tak bedzie i wszystkie doplaty w obecnej postaci takze. Uzywa sie odpadow!
    Do produkcji wegla doplaca sie tylko i wylacznie po to aby ten wegiel pozniej spalic … to nie jest odpad, a cel sam w sobie.
    Doplacamy, zeby bylo taniej … ktos dostrzega tu logike? Szkody srodowiskowe to tylko takie „bonus”.

    Co do konkretow to niektorych rzeczy nie da sie dokladnie policzyc i przypiac konkretna liczbe (szkody srodowiskowe).
    Nawet wydawloby sie latwa do policzenia sprawa jak emerytury gornicze daje rozne szacunki – od ~25 mld do ponad 100 mld do 2020 (http://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/100;miliardow;dla;gornikow,95,0,44383.html).
    Jak nie liczyc sumy sa astronomiczne . Jezeli ktos sie gubi przy duzych liczbach to powiem jak sie ma to 100 mld zł do cen energii. Jesli przyjac koszty produkcji ~80zł/MWh (bez externalities) to wychodzi, ze przez 15 lat (okres 2005-2020) doplacamy 100 mld, do dobra, ktorego wyprodukowanie powinno kosztowac 180 mld (dla urposzczenia przyjalem 15 lat * 150TWh * 80zł/MWh). I tak dodajac tylko doplaty gornicze masz 280 mld zamiast 180 mld realnych kosztow. Szkod gorniczych i srodowiskowych nie bagatelizowalbym bo sa to sumy takze idace w setki milionow, czesto miliardy (jak realnie wycenic wartosc czystego srodowiska np. w 2050? tego juz nikt nie liczy).

  9. AAA222 napisał(a):
    22 lutego 2010 o godz. 23:17

    Koszt kiszonki kukurydzianej przyjąłbym raczej na poziomie 130 zł/Mg – taka jest cena rynkowa. Przy zapotrzebowaniu blisko 67 tys. Mg/rok, kiszonkę trzeba będzie ściągnąć z minimum 4,5 tys. ha gruntów ornych. W optymalnych warunkach koszt transportu podniesie cenę surowca o dodatkowe 3-4 zł/Mg. Koszt surowca będzie w rzeczywistości o około 2,2 mln zł wyższy od podanego. W biogazowni powstanie około 60 tys. Mg/rok odpadu pofermentacyjnego. Koszt zagospodarowania tego odpadu (wywóz na pole, rozprowadzenie) wyniesie co najmniej 0,6 mln zł. Czy podana produkcja prądu i ciepła uwzględnia potrzeby własne biogazowni ? Zużycie własne, to jakieś 5 % wyprodukowanej ee. i 30 % wyprodukowanego ciepła. Przychody ze sprzedaży ciepła i żółtych papierów można spokojnie wyzerować, albo przynajmniej podzielić przez dwa, bo komu i jak będziemy to ciepło sprzedawać ? Chyba, że biogazownię postawi się w mieście, ale wtedy załatwią ją koszty transportu biomasy i zagospodarowania odpadu. W bilansie brakuje mi jeszcze amortyzacji – o ile pamiętam 8 %. Po przeszacowaniu wychodzi mi jakieś 1,5 mln na plusie i P/E=10. To i tak nieźle, myślałem że będzie gorzej. Gdybyśmy biomasę kierowaną do gazowni spalili w EC, można byłoby odzyskać z niej około 90 GWh(t), a wiec znacznie więcej.

  10. Myślę że {Krzysztof Lis} trafia tutaj w samo sedno rzeczy. Potwierdza to znany mi przykład lokalny z tzw. real life. Z „opłacalnością” biogazowni jest trochę tak jak z opłacalnością bezużytecznej skądinąd piwnicy w której na ochotnika podejmujesz się gromadzić odpady radioaktywne. Utylizacja resztek poubojowych na przykład jest tak kosztowna obecnie że aby się tylko pozbyć tego chłamu kompaniom opłaca się wozić go setki kilometrów i sowicie płacić gdy trafią gminę odpowiednio głupią która chce go przyjąć. Jak gmina Czaplinek na przykład.. :-). Myślę że taki jest praktyczny wymiar „opłacalności” biogazowni w PL. Degradacja środowiska i uciążliwość dla otoczenia w „opłacalności” nie figuruje.

    • AAA222
      130zł/Mg… masz jakieś źródła?..szczerze to dosyć długo szykałem i ceny oscylowały wokoło 100 pln z transportem.
      Nawóz z biogazwoni możesz sprzedawać… choć na tym etapie dobrze bedzie jak to rolnik weźmie za darmo.. nie ma co liczyć na przychody z tego tytułu, ale koszty?? wątpie.
      podana produkcja uwzględnia en na potrzeby własne.. podałem ilości brutto i netto.. energii el trochę wiecej a ciepła o połowę mniej.
      Przychody ze sprzedaży ciepła nie zerujesz, jeżeli budujesz biogazwnie tam gdzie masz odbiorców.. trzeba się wpiąć do sieci ciepłowniczej i sprzedajesz.. masz pierwszeństwo według przepisów. sprzedajesz ciepło do kaloryferów i podgrzenie wody użytkowej latem. jak nie masz odbiorców na ciepło to bryndza 🙂

      Amortyzacja nie wchodzi w przepływy.. jest kosztem memoriałowym i zeby obliczyć okres zwrotu pomijasz ją. dlatego podane P/E jest oparte nie na zysku księgowym a kasowym. Amortyzacje natomiast biorę do obliczenie podatku.
      Cynik
      fajnie, że w biogazowni można utylizować odpadki, ale dla takiej instalacji to margines wsadu dotatkowo destabilizujący jej pracę.. Przyjecia gnojowicy sa też ograniczone, gdyż sama biogazownia, zeby produkowała jak najwiecej energii do wybudowanej capacity musi miec przyjomwać jak najwiecej suchej masy, a tej w gnojowicy jak na lekarstwo.
      nie zmienia to faktu że jest to jedna z najwiekszych zalet takich instalacji. Jednak skala nie ta

  11. AAA222 napisał(a):
    23 lutego 2010 o godz. 02:13

    @Ender
    Problem z pozyskaniem odpadów wynika z faktu, że są rozproszone. Gdybyś chciał np. zasilać odpadami biogazownię z przykładu Adama (67 tys. Mg/rok, 180 Mg/dobę), musiałbyś je pewnie ściągać z całego województwa. Bez uprawy biomasy w pobliżu biogazowni z pewnością by się nie obyło, i trzeba byłoby na nią przeznaczyć większość gruntów ornych w średniej wielkości gminie.
    Wszelkie koszty ekologiczne działalności, w tym np. naprawy szkód górniczych, pokrywa w całości operator instalacji. Zgodnie z obowiązującym w Polsce prawem, oddziaływanie instalacji poza granicą terenu, do którego operator posiada tytuł prawny, nie może przekroczyć standardów jakości środowiska, czyli poziomów zanieczyszczenia, przy których środowisko uznaje się za niezanieczyszczone. Jak dobrze wiesz, powodem całego zamieszania nie jest troska o czyste środowisko, ale fobia na punkcie CO2, który zanieczyszczeniem nie jest, i żadnego zagrożenia dla środowiska nie stwarza.
    Nie wszyscy górnicy w Polsce kopią węgiel. Z tych 6.666.666.667,0 zł (100 mld/15 lat) średniorocznej dopłaty do emerytur górniczych, węglowi wezmą około 6 mld zł/rok. Jeśli przyjmiemy średnią produkcję energii elektrycznej w tym okresie na poziomie 150 TWh/rok, to dopłata „emerytalna” do 1 MWh wyniesie średnio 6.000.000.000,0/150.000.000,0 = 40,0 zł/MWh = 4,0 gr/kWh. Jeśli ją uwzględnisz, to 1MWh będzie nas kosztowała 170+40=210 zł (21 gr/kWh). Ile dopłacamy do tzw. „energii odnawialnej”, masz przykład powyżej. Jeśli wolisz „na miliardy” to proszę – finansując zielone papiery zamiast 472,5 mld zł zapłacimy 945 mld zł. Bóg wie ile wydamy w tym czasie na inne dopłaty, choćby do biogazowni.

  12. Ender napisał(a):
    23 lutego 2010 o godz. 09:47

    „Bez uprawy biomasy w pobliżu biogazowni z pewnością by się nie obyło, i trzeba byłoby na nią przeznaczyć większość gruntów ornych w średniej wielkości gminie.”
    widzisz … znowu mowisz o produkcji „pod” biogazownie, a tutaj mozesz odpadow uzywac.
    Podstawowa roznica pomiedzy doplacaniem do wegla i biogazowni (czy innych OZE) jest to, ze to drugie rozwiazanie jest jednak ‚sustainable’. Wegiel predzej czy pozniej sie skonczy w dodatku do wydobycia i obslugi potrzeba sporo ludzi i sprzetu, ktorego inaczej sie nie wykorzysta.
    W przypadku biogazowni masz duzo wieksza elastycznosc systemu i praktycznie jedyna wyspecjalizowana infrastruktura to sama biogazownia. Pozyskanie biomasy i odpadow z produkcji rolnej nie wymaga ani dodatkowych etatow w rolnictwie, ani innego, niz dotychczas uzywany, sprzetu.
    Jestem tez ciekaw jesli nie OZE (w tym i wlasnie biogazownie) to co ? Obecny system energetyczny sie sypie i „cos” musi wegiel zastapic.

  13. Doskonałe do utylizacji odpadów są reaktory RCM http://www.rurociagi.com/spis_art/2002_1-2/energ-ekol.html, swoją drogą produkowane pod Poznaniem. Polska technologia, niemiecka oszczędność;-)

    Wracając do biogazowni. To są instalacje opłacalne, ale w postaci małych instalacji, gdzie zarówno surowiec, jak i odbiorca znajduje się blisko. Generalnie problemem ekologii jest omijanie małych instalacji wytwórczych ciepła i elektryczności. Na przesyle energii straty potrafią sięgać 80%

  14. antonio napisał(a):
    23 lutego 2010 o godz. 13:01

    Witam. Jestem stałym czytelnikiem bloga, ale wypowiadam się tu chyba po raz pierwszy. Z zaciekawieniem przeczytałem powyższego posta. Wszystko ładnie pięknie, tylko czy Autor zweryfikował podawane przez siebie informacje? Przykładowo – żółte certyfikaty to produkcja energii z gazu a nie z kogeneracji. Z kolei wysokosprawna kogeneracja to właśnie energia czerwona, za którą płaci się dużo mniej niż 93 pln/MWh, nawet mniej niż 20pln/MWh. To tak bez znaczenia biorąc pod uwagę drugą ważną rzecz, czyli to, że sumaryczna ilość certyfikatów dla produkcji energii zielonej, żółtej, czerwonej i innych (jest jeszcze biała) nie może przekraczać ilości wyprodukowanej energii elektrycznej. Tzn że przy produkcji brutto 23 840 MWh energii, możemy uzyskać w sumie certyfikaty dla 23 840 MWh i ani jednego więcej. Może w takim razie przydałaby się mała weryfikacja informacji, a potem obliczeń? Pozdrawiam

    • Witaj Antonio
      Żółte certyfikaty to certyfikaty za produkcję ciepła w wysokiej kogeneracji w skojarzeniu z en.el. Według ustawy, która jeszcze nie została ogłoszona a przeszła cały proces legislacyjny i czeka na podpis prezydenta, będzie istniała możliwość łączenia tych certyfikatów. Certyfikaty czerwone o których piszesz to certyfikaty obecne z produkcji prądu w skojarzeniu z ciepłem, gdzie energią pierwotną jest energia czarna czyli np węgiel

      Certyfiakty żółte i zielone bedzie można łączyć. mówimy tu o przyszłym stanie prawnym, nie obecnym

  15. antonio napisał(a):
    23 lutego 2010 o godz. 13:14

    Hmm… jeśli rzeczywiście tak ma być to nic tylko zakładać biogazownię 😉

  16. AAA222 napisał(a):
    23 lutego 2010 o godz. 16:32

    Ha.., tak to jest kiedy się ślęczy przed komputerem po nocach. Plon kukurydzy, to owszem 15 Mg/ha, ale suchej masy, więc do zasilenia biogazowni będziemy potrzebowali „zaledwie” jakichś 1400 ha, a nie 4500 ha, jak wcześniej napisałem. Ale i tak jest to bardzo dużo.
    @Ender
    Oczywiście, że możesz używać odpadów, tylko skąd je wziąć w takiej ilości ? 67000 Mg/rok, to baaaardzo dużo, a każdy kilometr transportu kosztuje. Popularne odpady rolnicze (słoma, wysłodki itp.) już dawno przestały być odpadami.
    @Adam Duda
    Z kiszonką jest ten problem, że w zasadzie każdy produkuje ją na własne potrzeby, i w obrocie pojawiają się jedynie niewielkie nadwyżki, a cena uzależniona jest od tego, jak bardzo ktoś chce się jej pozbyć. O ile wiem nikt nie monitoruje cen. Na ścianie zachodniej ceny podobno są wyższe z uwagi na ssanie z terenu Niemiec, nie wiem po ile kontraktują u nas Niemcy (bo podobno już kontraktują). Na giełdach (http://www.agrotrader.pl/ http://www.iagro.pl http://www.rolnicze24.pl http://www.netb.pl) oferty kiszonki kukurydzianej są nieliczne, cena wywoławcza wynosi pomiędzy 60, a 130 zł/Mg. Z punktu widzenia możliwości zaopatrzenia biogazowni, interesowała nas będzie tylko kiszonka możliwa do pozyskania w bezpośrednim sąsiedztwie biogazowni, transport na duże odległości nie wchodzi w grę. Biogazownia taka, jak w powyższym przykładzie, swoim kolosalnym zużyciem spowoduje olbrzymi „lej” w podaży, na skalę co najmniej powiatową, i w najbliższym otoczeniu ceny z pewnością wzrosną, być może do poziomu niemieckiego: 30-40 EURO/Mg wg.: http://www.ekoenergia.pl/index.php?id_art=382&cms=115&plik=Biogaz_z_zastosowaniem_biomasy_roslinnej_%26%238211%3B_technologia.html lub 96-144 zł/Mg wg: http://www.farmer.pl/produkcja-roslinna/zboza/koszt_produkcji_kukurydzy,f01889d5526cec774898.html . Chcąc oszacować potencjalną cenę kiszonki należałoby wyjść od kosztów produkcji: http://www.modr.mazowsze.pl/site/images/stories/notowania/2010/kalkulacje/poprawione/kukurydza_na_kiszonke.pdf . Z 1ha uzyskać można 50 Mg kukurydzy, a więc koszt produkcji wyniesie 74 zł/Mg. Do tego doliczyć należy podatek rolny (jakieś 2,5 zł/Mg – kukurydza byle gdzie nie wyrośnie) i zysk producenta. Jaki powinien być zysk producenta ? Gdyby zamiast kukurydzy na kiszonkę posadził/posiał inne rośliny, jego zysk (bez dopłat) mógłby wynieść np.: pszenica jara – 1365,9 zł/ha, buraki cukrowe – 3974 zł/ha, ziemniaki – 2254 zł/ha. Jeśli rolnik ma nie stracić, cena kiszonki kukurydzianej powinna wynieść gdzieś pomiędzy 104, a 156 zł/Mg, średnio 130 zł/Mg bez kosztów transportu.
    Nie sądzę, żeby udało się pozbyć za darmo 60 tys. Mg odpadu. Te 600 tys. zł na zagospodarowanie, to jedynie koszt transportu poza teren biogazowni i rozprowadzenia na polach okolicznych rolników, którzy się łaskawie na to zgodzą. Weź pod uwagę, że biogazownia odpadu pozbyć się musi, a rolnicy nie muszą go przyjmować – to biogazownia będzie petentem.
    13 % ciepła na potrzeby własne, to zdecydowanie za mało, spójrz na piąty slajd w tej prezentacji: http://klaster.egie.pl/files/prezentacja%20ros.pdf – wiem, wiem, to nie jest profesjonalne źródło – gdzieś miałem zgrabny bilans energetyczny biogazowni ale zniknął mi z oczu, jak znajdę, to wstawię. Mało jest takich miejsc, w których znajdziesz jednocześnie sieć ciepłowniczą, odbiorców na ciepło za 2 mln zł/rok i 67 tys. ton biomasy za płotem.

  17. O ile w miarę uzasadnione jest „zbiogazowanie” padłych świń i zwierząt. To używanie jako wsadu resztek jedzenia to zwykły, nieekologiczny nonsens i dobry biznes zarazem – tymi resztkami powinno się skarmiać świnie (co jest zabronione w Polsce i chyba całej UE). Pamiętam, jak moja mam mówiła mi, jaka konspiracja była z odbieraniem resztek jedzenia z przedszkolnej stołówki dla świń przez jedną z biednych pracownic przedszkola.

    Teraz może z inne strony, bardziej „gleboznawczej”
    W rolnictwie nie ma czegoś takiego jak „odpad”. Ta biomasa, która jest zużywana to głównie węgiel. Metan, który chcemy uzyskać to przecież CH4. Ten węgiel (np. słoma) powinna wrócić do gleby, najlepiej jako ściółka, gdyż materia organiczna, gdy nie jest dostarczana do gleby powoli jest utleniana. Zmniejszenie poziomu próchnicy (dojrzałej i stabilnej formy materii organicznej) w glebie przyczynia się do spadku żyzności gleby.

    Pewną „protezą” żyzności gleby są nawozy sztuczne. W obliczu Peak Oil, gdy ceny nawozów sztucznych wzrosną nie nazwałbym tego rozsądnym, czy ekologicznym rozwiązaniem.

    Osady z tej biogazowni nie przyczyniają się do wytworzenia próchnicy w glebie, one co najwyżej działają jako nawóz sztuczny (dostarczą azotu, fosforu, potasu). Najważniejszy jest węgiel, który przecież w procesie powstawania biogazu jest zużywany do produkcji metanu.

  18. AAA222 napisał(a):
    24 lutego 2010 o godz. 08:22

    Dość ryzykowne założenie, ta ilość ciepła pozwoli podgrzać „zacier” o jakieś 23 oC, moim zdaniem to trochę za mało. W lecie pewnie nie będzie problemu, ale w zimie ? Wszystko oczywiście zależy od zastosowanych rozwiązań, odzysk ciepła z odpadu itp., więc teoretycznie może zadziałać. Firma, z której kalkulatora skorzystałeś, twierdzi, że biogazownia rolnicza przekroczy próg opłacalności przy cenie sprzedaży energii elektrycznej (z certyfikatami) na poziomie 420-440 zł/MWh. Według nich Twoja biogazownia powinna być jeszcze „pod kreską”.

    • AAA222
      to nie założenie, to praktyka.. nie mogę za wiele mówić, ale istnieją firmy które to gwarantują.
      Firma którą podałem w kalkulatorze jest jedną z najdroższych, stąd pewnie im tak wychodzi 😉

  19. Jest jeszcze jeden problem. Zyjemy w kraju gdzie rzad co chwila widzi nowe mozliwosci zwiekszenia wplywu do budzetu. Wiec w kazdej chwili moze sie okazac ze nie dosc ze z dotacji nici, to przeciez 80% akcyzy (koloryzuje troche) dodatkowo nikomu nie zaszkodzi. A jak komus firma padnie to znaczy ze i tak by z niej nic nie bylo…

    • White

      prędzej dowalą akcyze na paliwa kopalne niż na zieloną.. wiesz mi.. czas tyka a my musimy wskaźniki nałożone na nas z centrali wypełnić

      Manta…
      ale zobacz jak styl tego akrtykułu… czuje smykałkę blogową u tego pana… nawiasem mówiąc, cieawe ilu redaktorów w gazetach dusi w objeciach formy uznanej w prasie za standard. 🙂

  20. http://biznes.onet.pl/plany-gospodarcze-w-oparach-absurdu,18506,3180529,1,prasa-detal

    Absurd czyli Polacy udają Greka.

    Zastanawia mnie jedna sprawa. To wszystko dzieje sie w dobrej sytuacji. Nie mamy wojen, nie mamy kataklizmów nie mamy epidemii.

    A teraz wyobraxmy sobie, ze cos na prawde strasznego sie dzieje. Nie jacys alkaidowcy, ale cos realnego. Wirus, ktory zabija 10% doroslego spoleczenstwa. Zamieszki, albo meteoryt wali w ziemie (jakies odlamki by walil przez miesiac np.) Co by sie stalo z ekonomią?

  21. mantrid napisał(a):
    26 lutego 2010 o godz. 10:49

    a jaki offtop w nawiązaniu bardziej do posta o wyjściu z UE:

    cyt artykułu:
    „Jeszcze w środę, podczas debaty, szef największej, chadeckiej frakcji w PE Joseph Daul wziął Van Rompuya w obronę i zaapelował do Farage’a, by Wielka Brytania skorzystała z przewidzianej w Traktacie z Lizbony możliwości wyjścia z Unii Europejskiej. – Wtedy wreszcie będzie spokój! – powiedział. „

  22. antonio napisał(a):
    26 lutego 2010 o godz. 11:11

    Heh, zagranie albo grrubo pod publikę, albo chca sie pozbyc najwiekszego krzykacza wsrod eurosceptyków w imie ratowania UE. Obstawiałbym to pierwsze rozwiązanie.

    Swoją drogą: van Rompuy? Who is this man?

  23. mopel44 napisał(a):
    27 lutego 2010 o godz. 09:31

    Witam. Polski Instytut Permakultury ma racje. Wegiel przeksztalcany biogazowni w CH4 , odbierany w postaci suchej biomasy z gleby jest jakoby „spalaniem” gleby – mimo ze osad z biogazowni oddany zostanie do gleby powoduje spadek jej zyznosci. Proteza sa nawozy sztuczne – jednak w tym wypadku biogaz nie jest ekologicznym paliwem – opiera sie na nawozach sztucznych – czyli na ropie i gazie . Jednym slowem palimy glebe i rope – oczywiscie w mniejszym stopniu niz spalajac je w elekrowni.
    Calym problem tej calej Junijnej Jekologi jest to ze w gruncie rzeczy ona nie jest ekologiczna.
    @PIP :))) Mysle ze bilans w zakresie gleby takiej biogazocieplowni to bardzo dobry material na powazny wpis na PIP’ie. Moge pomoc jezeli potreba – grafika.

  24. Manta napisał(a):
    27 lutego 2010 o godz. 11:12

    Mam pytanie. Co sie dzieje w czasie kryzysu. np.Argentyna, islandia.
    Prad wylaczaja? Wody brakuje?
    Nie znam angielskiego a wiem, ze wielu z Was czytuje rozne blogi wlasnie z Argentyny czy innych miejsc. Napiszcie jak to widzicie. Na co trzeba sie przygotowywać?

  25. AAA222 napisał(a):
    27 lutego 2010 o godz. 13:53

    @mopel44
    Węgiel zawarty w roślinach nie pochodzi z gleby, tylko z powietrza. Rośliny pobierają z gleby wodę i związki mineralne. Jeśli odpad z biogazowni rozlejesz na polu, z którego wcześniej zebrałeś kukurydzę do zgazowania, to zwrócisz do gleby z nawiązką to, co z niej zabrałeś.

  26. @AAA222
    Wróci się tylko pierwiastki, bez węgla, co w dłuższej perspektywie przyczynia się do utraty żyzności. Gleba bez materii organicznej (MO) w polskich warunkach robi się coraz gorsza i uprawa wymaga coraz wyższych nakładów. Dzięki MO jest utrzymywana wilgoć, nawozy w glebie. Jeśli poziom MO jest niski rośliny dotkliwiej odczuwają suszę, potrzebują częstszego nawożenia (a to również koszty) . Dlatego takie biogazowanie na dużą skalę wcale ekologiczne nie jest, bo przyczynia się do utraty żyzności gleby na dłuższą metę.

    @mopel44
    Warto by o tym pomyśleć:), dzięki za pomysł

  27. Yulek napisał(a):
    28 lutego 2010 o godz. 16:59

    @Manta
    FerFal (z Argentyny) opisuje co najmniej paskudny świat.
    Można długo i namiętnie o tym opowiadać.
    Prąd w Argentynie padał, wody czasem brakowało, bandytyzm się szerzył, ludzie ponoć bronili się nawet grantami.
    Najbardziej chyba realne u nas zagrożenie to nożownicy z powodu niezbyt szerokiego dostępu do broni palnej, ale to się będzie zmieniać, bandyci zawsze zdobędą broń taką jaką chcą.

  28. AAA222 napisał(a):
    28 lutego 2010 o godz. 20:24

    @PIP
    Z punktu widzenia zasobności gleby nie ma znaczenia, czy uprawianą na niej kukurydzę zeżrą krowy, przerobiona zostanie na gaz, czy spalona w elektrociepłowni. Biogazownie mają wiele „za uszami”, ale wyjaławiania gleb nie można im przypisać.
    Przeglądam sobie właśnie broszurę Deutsche Landwirtschafts-Gesellschaft (związek rolników) z końca 2009 r. na temat biogazowni, i prawdę mówiąc szczęka mi opadła. Wysokość dopłaty do energii elektrycznej z biogazowni 190 kWh(e) wyliczona została na 21,36 c/kWh, czyli na nasze 85,44 zł/kWh; 854,4 zł/MWh !

  29. AAA222 napisał(a):
    28 lutego 2010 o godz. 20:26

    Oczywiście, miało być 85,44 gr/kWh 😉

  30. @AAA222

    Może nie ma znaczenia, czy zostanie spalona, czy zbiogazowana, ale ma ma znaczenie, jaka ilość resztek pożniwnych zostaje zwrócona do gleby. Pod tym kątem obydwa sposoby są równie złe. Jak już pisałem na dłuższą metę to jest dla gleby niedobre.

  31. AAA222 napisał(a):
    8 marca 2010 o godz. 08:40

    Adamie, po chwili zastanowienia stwierdzam, że źle sklasyfikowałeś opisane przez siebie zjawisko. Z pewnością nie jest to Bańka. W przypadku bańki zysk jest potencjalny i obarczony znacznym ryzykiem, grupa inwestorów gotowych podjąć ryzyko niewielka (w porównaniu z populacją), udział w bańce nie jest obowiązkowy. Inwestycja w przedsięwzięcie będące przedmiotem bańki ma szanse przynieść zysk, o ile jest/będzie w stanie zaspokajać realne potrzeby konsumentów, za co konsumenci będą skłonni odpowiednio zapłacić. W naszym przypadku zysk inwestora jest realny i gwarantowany – może jak zwykle w Polsce do końca tak to nie wygląda, ale już np. w warunkach niemieckich nie ma wątpliwości – dopłaty należą się inwestorowi jak psu miska i z góry wiadomo ile wyniosą. Nasza „bańka” ma wymiar globalny i uczestniczy w niej każdy, czy tego chce, czy nie – nie można się z niej wypisać. Zyski w naszej „bańce” nie pochodzą z zaspokajania realnych potrzeb konsumentów, lecz z potrzeb wyimaginowanych, zdefiniowanych nie przez konsumenta, lecz przez „wielkiego brata”. Czym więc jest nasza nibybańka ? Moim zdaniem to typowy przykład, a w zasadzie jeden z elementów, „gospodarki opartej na smoku”. Bańkę i „gospodarkę opartą na smoku” łączy niewątpliwie absurdalny charakter podstaw, na których są budowane, jednak upadek „gospodarki opartej na smoku” miał będzie dla nas wszystkich nieporównanie poważniejsze konsekwencje, niż eksplozja najbardziej nawet rozdętej bańki. A przecież tak niedawno już to ćwiczyliśmy.
    „ps. Mówią, że smok się rozpadł na smoczki, ale ich apetyt wcale się nie zmniejszył.” – Pożytek ze smoka, S. Lem

  32. […] 7. Biogaz – czy to się opłaca? […]

  33. Specjalista napisał(a):
    31 stycznia 2011 o godz. 23:20

    @PIP
    Bardzo głęboko się mylisz. Pulpa pofermentacyjna ma w każdym przypadku lepszy efekt nawozowy niż zwykła gnojowica. Kreuje procesy humifikacyjne w glebie, czyli tworzenie się organicznej materii o dużej wartości.

  34. Maciej napisał(a):
    2 kwietnia 2011 o godz. 14:04

    hahah rosliny ze słomy pobieraja wegiel… i dlatego jest on w gazie … o jeszcze i wzór metanu podany… co za bzdury… a słyszeliście o fotosyntezie? nie. poczytajcie to bedzie wiadomo skąd wegiel.
    co do biogazowni… taaaa bez dotacji jest to zabawa… bo niestety jest nieuzasadnoina ekonomicznie..
    bardziej „ekologicznie”….

    • Maciej

      hahah rosliny ze słomy pobieraja wegiel… i dlatego jest on w gazie … o jeszcze i wzór metanu podany… co za bzdury… a słyszeliście o fotosyntezie

      Dziecko, pisz coś merytorycznego albo nie pisz nic.

  35. Maciej napisał(a):
    3 kwietnia 2011 o godz. 20:55

    no niestety tu dyskusji merytorycznej juz dawno nie ma 😉
    a po drugie wiem co pisze, gospodaruje na ….a zresztą co za różnica…
    miłych dywagacji „akademickich”

  36. Stefan A. napisał(a):
    11 grudnia 2011 o godz. 19:16

    maciej ma rację. węgiel nie siedzi w glebie tylko w powietrzu. w procesie fotosyntezy rośliny zamieniają CO2 w O2 a węgiel wykorzystują jako pokarm. w glebie na pewno jest jakaś ilość CO2 ale nie jest ona istotna. w sumie tak naprawdę produkcja biogazu nie wpływa ani na atmosferę(klimat) ani na jakość gleb. nawet jeżli gleba potzrebuje niewielkich ilości CO2 to sprawę załatwiają poplony.

    biogaz jest ekologiczny z prostego powodu – w obiegu pozostaje wyłącznie CO2 które w obiegu już jest. spalanie paliw kopalnych to pompowanie dpo atmosfery „dodatkowych” ton CO2 których natura przez miliony lat się pozbywała.

  37. jurek napisał(a):
    1 sierpnia 2016 o godz. 08:43

    Z tą ekologicznością to tak sobie.Ktoś kto zna sprawę od podszewki wie ile metanu trafia do atmosfery zaworami bezp gdy silniki stoją a produkcja gazu idzie pełną parą. Metan to gaz cieplarniany który jestkilkadziesiąt razy bardziej efektywny od co2 wiec ta ekologia to trochę naciągana sprawa…

Zostaw odpowiedź