Polska Agencja Rozkładu Przedsiębiorczości

Myślę, że niewielu musze tutaj przekonywać, że żadna agencja, czy urząd zajmująca się rozwojem przedsiębiorczości nie przyczynia się do rozwoju przedsiębiorczości. Wręcz przeciwnie, zabija ją, gdyż żeby działać (czytaj rozdawać) musi skądś mieć pieniądze, a te pieniądze ma rzecz jasna tylko z podatków od osób które są najbardziej przedsiębiorczy właśnie.  Ta swoista kara, jaką nakłada na najbardziej przedsiębiorczych ludzi państwo ma potrójne działanie.

Pierwsze to akt zabrania pieniędzy per se, pieniędzy które niechybnie zostałyby wydane na inwestycje. Dodajmy inwestycje przemyślane i mające dużą szanse powodzenia, gdyż realizowane przez ludzi, którzy odnieśli już sukces i wiedzą na czym sprawy się mają.

Drugie działanie jest takie, że pieniądze zabrane przedsiębiorczym wędrują do konkurencji. Do osób które niekoniecznie mają dobry pomysł na efektywny biznes, ale mają za to wypełniony wniosek i z dofinansowaniem mogą pokonać tego, który liczy koszty wieczorami i stara się o jak najlepszy produkt dla klienta.

Jest oczywistym, że ani PARP, ani inne instytucje zajmujące się „rozwojem przedsiębiorczości” niczego nie rozwijają, a niszczą, gdyż wysysają pieniądze od tych, którzy właśnie są przedsiębiorcy i przekazują je w znacznej mierze kombinatorom i cwaniakom na biznes, którzy bez dotacji nie utrzymaliby się przez miesiąc. Biznes dajmy na to zwijany po otrzymaniu dotacji i prowadzeniu go przez wymaganą ilość czasu. Tylko dzięki owym dotacjom jest możliwe wzbogacenie się poprzez bankructwo… Bankructwo kontrolowane J

Niezrozumiałe dla mnie jest parcie na innowacyjność ze strony władz jak i nawet ośrodków naukowych. Pamiętam, kiedyś byłem na uczelni na wykładzie otwartym, gdzie zastanawiano się jak zmusić (dokładnie to słowo) przedsiębiorców do przestawienia się na bardziej innowacyjne biznesy. Otóż szanowne  grono naukowe bardzo ubolewało, że zamiast robić procesory zajmujemy się produkcją mebli, pierza, artykułów ogrodniczych i rolnictwem i te artykuły sprzedajemy na eksport. Marzeniem jest przecież sprzedawanie komputerów i oprogramowania. Co ciekawe, dla nikogo nie było ważne, że właśnie na tym pierzu zarabiają ci przedsiębiorcy, a skoro zarabiają, to chyba dobrze, prawda? Gdy podniosłem ten argument, to się okazało, ze przecież na innowacyjności można zarobić więcej J Tak mniej więcej wygląda gospodarka zza akademickiego biurka, co przekłada się oczywiście na politykę państwa, gdyż polityk ma oto pole do działania usprawiedliwione mądrą miną profesora. Zatem polityk i ekonom ma prace i pewnie to jedyna logika w tym parciu na innowacyjność

Tu dochodzimy do trzeciego działania dotacji i to działania o wiele bardziej szkodzącego i daleko idącego, gdyż zmieniającego mentalność ludzi. Jest nim gwałcenie pojęcia „przedsiębiorczość”. Dla zdrowego człowieka, przedsiębiorczość to cecha u ludzi, która stymuluje ich do podjęcia takiej działalności, z której przedsiębiorca osiąga zysk. Zysk to nic złego… To sygnał, że praca wykonywana przez przedsiębiorcę wytwarza wartość dodaną. Zysk to właśnie rozwój.

Zauważmy, że prawie każdy jest przedsiębiorcą. Każdy dysponuje swoimi umiejętnościami i prawie każdy chce sprzedać efekty swojej pracy innym. Nie ma tu znaczenia, czy sprzedaje te efekty w formie sprzedaży produktów, usługi, czy pracy na etacie. Każda ta działalność, jeżeli akceptowana i wynagradzana przez inne osoby przynosi zysk. Zysk oczywiście obarczony ryzykiem straty, ale nie ma zysku bez ryzyka.

Szkodę, jaką przedsiębiorczości wyrządzają dotacje przy pomocy min PARP jest zakłócenie celu działania. Oto nastały nowe okoliczności i nie działa się już dla zysku rozumianego jako wytworzenie wartości dodanej, ale pracuje się dla dotacji. Dotacja natomiast ma sprawić, że będziemy bardziej innowacyjni.

Uruchamianie machiny dotacyjnej to stawianie koni za wozem, gdzie innowacyjność wynika nie z chęci większego zysku obarczonego większym ryzykiem, ale z chęci otrzymania dotacji, które skutecznie zmniejszają ryzyko. Ale to, że ryzyko jest mniejsze nie oznacza, że produkty będą bardziej innowacyjne.. wręcz przeciwnie. Bodziec do starania się o innowacyjność i lepszy produkt znacznie się osłabia w momencie gdy mamy już zapewnione dotacyjne zyski. Żeby konie pociągnęły wóz, muszą stać przed wozem, nie inaczej.

Oczywiście PARP jest tylko narzędziem systemu dotacyjnego. Sam PARP nie tworzy polityki, a ją wprowadza w życie, stając się katem przedsiębiorczości poprzez wykonywanie wyroku wydanego gdzieś indziej. O tym, jakie chimery powstają dzięki sukcesom PARP, można sobie poczytać na przykład u Olgierda – polecam.

Weźmy przykładowy program wypiera… tfu… wspierania innowacyjności. Ze strony dotacjeue.org, dotowanej zresztą,  a jakże!, dowiadujemy się z przepisanych darmowych publikacji PARP’u, że istnieje taki program jak:

3.1 „Inicjowanie działalności innowacyjnej”

  • Wsparciem zostaną objęte projekty związane z poszukiwaniem i oceną innowacyjnych pomysłów potencjalnych przedsiębiorców, pracami przygotowawczymi mającymi na celu utworzenie nowego przedsiębiorstwa na bazie tego pomysłu (tzw. preinkubacja) oraz inwestycjami kapitałowymi w nowopowstałe przedsiębiorstwo (równowartość 200 tys. euro wg kursu z dnia udzielenia pomocy, poniżej 50% udziałów instytucji wspierającej powstawanie innowacyjnych przedsiębiorstw w spółce)

Dla tego programu finansowanie wynosi 85 procent, czyli praktycznie wszystkie koszty są refinansowane.. słowem za darmo.

Ok. wymyślmy teraz sobie jakiś pomysł innowacyjny.. już wiem. Będzie to portal podróżniczy, na którym co tydzień będę umieszczał wpis z mojej podróży dookoła świata. Podróżował będę na motorze z ekipą która będzie zabezpieczała wszystkie technikalia potrzebne to realizacji tego projektu. Zarabiać będę na reklamach biur podróżniczych, ale nie to jest przecież najważniejsze. Ważne że pomysł jest innowacyjny, bo jeszcze tego nie ma na rynku, a nawet jak jest, to nie jest rozpowszechnione.

Przyjrzyjmy się kosztom, jakie się kwalifikują do projektu.. Pogrubione opisy to moje pomysły na koszty w projekcie.

  • wynagrodzenia wraz z pozapłacowymi kosztami pracy, w tym składkami na ubezpieczenia społeczne i zdrowotne – Oczywiście zatrudniam siebie, żonę, całą rodzinę i znajomych ze studiów. W tak dużym projekcie znajdzie się praca dla każdego.
  • podróże służbowe osób uczestniczących w projekcie – tu nie trzeba się wielce wysilać.. projekt to będzie jedna wielka podróż służbowa.
  • zakup nowego wyposażenia, sprzętu i urządzeń przeznaczonych dla spółki – niech pomyśle, motory dla siebie i ekipy, kamery, aparaty, telefony satelitarne, komputery wyposażenie biura projektu – nie będzie problemu.
  • zakup oprogramowania, licencji oraz innych wartości niematerialnych i prawnych – dużo programów komputerowych będzie potrzebnych… systemy operacyjne, nawigacje etc.
  • zakup usług, w szczególności transportowych, telekomunikacyjnych, pocztowych i komunalnych – Usług transportowych i telekomunikacyjncyh będzie bez liku – zero problemu.
  • najem i użytkowanie pomieszczeń – Tak !!! Biuro projektu wynajmę od szwagra.
  • pokrycie kosztów amortyzacji budynków w zakresie i przez okres ich używania na potrzeby projektu objętego wsparciem – Cóż.. biura raczej będę wynajmował od spółki szwagra, także pewnie tutaj nie skorzystam.
  • zakup materiałów biurowych i eksploatacyjnych – Ciotka ma firmę co sprzedaje takie rzeczy… na pewno umówimy się na odpowiednią cenę 😉
  • remonty, naprawy lub adaptację pomieszczeń –o, a tu kolega ma jednoosobową firmę remontową. Odpowiednio się umówimy i wyremontuje przy okazji jeszcze moje mieszkanie.
  • tłumaczenia i druk materiałów oraz publikacji – Brat zna dobrze angielski, a przy takiej międzynarodowej podróży to wiele do tłumaczenia się znajdzie… dajmy na to ze 1000 pln od strony.. w końcu to odpowiedzialne zadanie.
  • działania promocyjne i informacyjne – a tu siostrę poproszę o wystawienie faktury na mnie.. Niech mnie trochę popromuje, a i dobrze będzie jak jej 200 kpln wpadnie kieszonkowego.
  • obsługę księgową, usługi prawnicze, doradcze i eksperckie – księgowość i ekspertyzy poprowadzi wujek.
  • raty spłat wartości początkowej środków trwałych oraz wartości niematerialnych i prawnych – nie za bardzo kumam o co chodzi, ale może księgowy mi powie, jakie tu koszty mogę sobie wymyślić.
  • pokrycie kosztów szkoleń, niezbędnych do realizacji projektu w wysokości nieprzekraczającej 10% całkowitych wydatków kwalifikujących się do objęcia wsparciem wymienionych powyżej – o właśnie!!! Żona mnie wyszkoli, żeby unikać terrorystów i myć się co wieczór. Takie szkolenia są bardzo drogie, ale z 85 procentową dotacją jej zapłacę.
  • audyt finansowy dotyczący wydatków wymienionych powyżej – Proszę bardzo… wszystkie wydatki będą jak najbardziej związane z projektem.
  • nabycie udziałów lub akacji w spółce powstałej w wyniku działań, o których mowa w Rozporządzeniu Ministerstwa Rozwoju Regionalnego z dnia 7 kwietnia 2008 roku. – no proszę, jeszcze za darmo na emeryturę odłożę 😉

Może będzie trzeba zgwałcić swój mózg, żeby myśleć według definicji przedsiębiorczości PARP, czyli w powyższy sposób. Może będzie trzeba.

Ktoś chce jechać ze mną? Gwarantowane przygody, no i jeszcze rodzinka zarobi 😉

Tagi: , ,

komentarzy 48 do wpisu “Polska Agencja Rozkładu Przedsiębiorczości”

  1. jasiek napisał(a):
    10 marca 2010 o godz. 12:49

    Nie możemy oczekiwać, że będzie inaczej w systemie, gdzie urzędnikom płaci się za wydawanie pieniędzy. Skoro tak jest to w interesie urzędnika jest wydanie jak największej ilości pieniędzy w jak najkrótszym czasie, po to, aby rząd mógł chwalić się wykorzystaniem środków na najwyższym możliwym poziomie.

  2. Takie Jeden Łoś napisał(a):
    10 marca 2010 o godz. 13:27

    @Adam Duda

    > Drugie działanie jest takie, że pieniądze
    > zabrane przedsiębiorczym wędrują do
    > konkurencji.

    Tu dochodzi jeszcze punkt zwiazany z punktem drugim, a mianowicie, ze wszyscy aplikujacy – i ci dobrzy i zli – zeby nie byc z tylu za konkurencja aplikowac musza, a wiec musza wyasygnowac srodki (czesto nie male) i czas na sam bezsensowny proces aplikowania o dotacje . Ten ostatni jest rozdety do niespotykanych rozmiarow.

    Poza tym masz Adamie niestety absolutna racje 🙁

  3. magnum napisał(a):
    10 marca 2010 o godz. 14:43

    Adamie,

    tak sie sklada,ze korzystam z pieniedzy z ESA na projekty badawcze w sektorze Space.

    oczywiscie ESA jest organizacja, ktorej glownym zadaniem jest podawanie na talerzu pieniedzy, dla tych, ktorzy potrafia je w najlepszy sposob uzyc.

  4. Panowie z tych wszystkich agencji zapominają, że im mniejsza kasa, tym większa przedsiębiorczość, bo trzeba nieźle głową napracować, by zmniejszyć koszty. Każdą złotówkę ogląda się 2 razy zanim się ją wyda.

    Mnóstwo „innowacyjności” powstaje gdy człowiek musi kombinować jak zamienić coś co normalnie kosztuje 2000zł na coś co mieści się w budżecie czyli np. 100zł..

  5. magnum napisał(a):
    10 marca 2010 o godz. 14:50

    a teraz pytanie do ciebie

    Czy Ty przypadkiem nie jestes doktorantem ekonomii?

    Jesli tak, to kto placi na Twoje szanowne stypendium?

    Czy dotowanie studentow (i profesorow) z publicznych pieniedzy nie jest zatem wyrzucaniem tych pieniedzy w bloto, bo dajemy te pieniadze na najgorzej przystosowane jednostki? Bo przeciez, gdyby oni byli tacy dobrzy, to by praktykowali swoje umiejetnosci zamiast bawic sie w badania nad problemami, ktorych rozwiazanie jest nikomu nie potrzebne do niczego.

    • a teraz pytanie do ciebie
      Czy Ty przypadkiem nie jestes doktorantem ekonomii?

      Zły adres.. doktorantem jest Trystero. I nie uważam, żeby miał się tego wstydzić, tak samo jak nie uwazam żeby miał się wstydzić ten kto bierze dotacje. Także możesz sobie podarować te Twoje uwagi, bo ujadasz nie pod tym drzewkiem co trzeba.

  6. magnum napisał(a):
    10 marca 2010 o godz. 15:31

    no tak, faktycznie, Trystero, przepraszam.

    Wszelkiego rodzaju dotacje na badania i rozwoj popieram obiema rekami i nogami. Co wiecej, chetnie bym widzial zwiekszenie wydatkow na rozwoj technologiczny naszego kraju.

    Mozna sie jedynie spierac, czy tych pieniedzy nie da sie lepiej rozdzielac

  7. Czy dotowanie studentow … z publicznych pieniedzy nie jest zatem wyrzucaniem tych pieniedzy w bloto,, @ magnum

    W formie bezzwrotnych, bezwarunkowych subsydiów z kasy państwa oczywiście że jest. Studenta powinien subsydiować w pierwszym rzędzie tatuś. Jeżeli tatuś jest natomiast ubogi sprawdzić należy czy nie jest tak czasem dlatego że ograbia go socjał który subsydiuje innych studentów… 😉

    Zanim socjaliści zarzucą mi że nie daję szansy uzdolnionym a ubogim sierotom dodam że sensowny system pomocy studentom powinien IMO polegać przede wszystkim na grantach oraz preferencyjnie oprocentowanych pożyczkach studenckich. Uzdolniony absolwent, kończący studia w terminie, jest dla państwa w skali makro tak cennym nabytkiem że dopuściłbym też możliwość częściowego, czy nawet całkowitego umorzenia długów (arears), pod pewnymi warunkami. Dla młodego człowieka z wczesnym dyplomem, w poszukiwanej dyscyplinie i z dobrymi wynikami nagromadzony w czasie 5 lat studiów dług, w wysokości może połowy przyzwoitej pierwszej rocznej pensji i do spłacenia przez kilkanaście lat, nie powinien być zresztą większym problemem.

    Problemem większym jest socjał dający money za sam fakt bycia studentem, bez żadnego związku z tym jaką dyscyplinę student obrał, jaki jest na nią popyt i jego późniejsze szanse na rynku, jak długo trwają jego studia i jakie ma wyniki. Problemem nie jest finansowanie talentu i wysiłku akademickiego lecz socjalistyczne rozdawnictwo i traktowanie „bezpłatnych studiów” jako God-given manny z nieba dla wszystkich chętnych.

  8. Takie Jeden Łoś napisał(a):
    10 marca 2010 o godz. 16:46

    @Cynik9

    > Problemem większym jest socjał dający money
    > za sam fakt bycia studentem […]

    No wlasnie. Wystarczy przestac placic studentom tzw. stypendia socjalne i kosztem tych stypendiow zwiekszyc dramatycznie stypendia za osiagane wyniki w nauce w taki sposob, zeby takie stypendium starczylo na utrzymanie sie. Czyli mowiac krotko nalezy promowac prace i wyniki, a nie biede. Za moich czasow chcial tak zrobic dziekan mojego wydzialu. Zgadnijcie kto najglosniej protestowal 😉

  9. Takie Jeden Łoś napisał(a):
    10 marca 2010 o godz. 16:50

    @Magnum

    > Wszelkiego rodzaju dotacje na badania i
    > rozwoj popieram obiema rekami i nogami.

    A ja widzac jak takie dotacje sa wykorzystywane odradzam obiema rekami i nogami zwiekszanie dotacji na tzw. nauke. W wiekszosci jest to kasa wyrzucona w bloto na badania pesudonaukawe i na podroze po swiecie wyzszej kadry naukowej. A jabys chetnie widzial zwiekszenei wydatkow, to jak masz kase to je sobie zwieksz. Feel free 😉

  10. magnum napisał(a):
    10 marca 2010 o godz. 17:38

    @Cynik9

    Jestem zwolennikiem budowania z glowa. Skoro dotujemy studentow, to doprowadzmy sprawe do konca. Stworzmy osrodki badan, ktore beda produkowac nowe technologie, nowe produkty. Gdzie sie podzial nasz przemysl?

    http://biznes.onet.pl/forum.html?discId=8074122&threadId=66496736&AppID=324#forum:MSwzMjQsOCw2NjQ5NjczNiwxNzU1NDQwMDcsODA3NDEyMiwwLGZvcnVtMDAxLmpz

    W obecnej sytuacji mamy o wiele za duzo studentow, a raczej ludzi, ktorzy za nasze pieniadze przedluzaja sobie dziecinstwo o 5-6 lat, bo nie wiedza co ze soba zrobic. Skonczylo sie to tym, ze sprzedawca w Tesco musi miec magistra, a przynajmniej licencjat. Na dodatek ten sprzedawca zarabia tyle samo, jesli nie wiecej niz inzynier w Daewoo.

    >Uzdolniony absolwent, kończący studia w terminie, jest dla >państwa w skali makro tak cennym nabytkiem że dopuściłbym >też możliwość częściowego, czy nawet całkowitego umorzenia >długów (arears), pod pewnymi warunkami.

    Dodajmy, ze ten student jest wartosciowy jedynie pod warunkiem, ze bedzie wykorzystywal zdobyta wiedze i bedzie to robil *W KRAJU*. Oraz, ze jego wiedza przeklada sie na znaczny przyrost wytwarzanej przez niego wartosci dodanej [i przyrost zarobkow].

    @Takie Jeden Łoś
    Oj wiem cos ja o tych wszystkich projektach badawczych…. Mimo wszystko nie uwierze nigdy, ze panstwo (oraz EU) kiedykolwiek zmniejszy obciazenia podatkowe, wiec wole by te pieniadze przejedli naukowcy i profesorowie [ktorzy maja choc cien szansy na cos sie przydac] niz biurokraci i politycy [ktorzy nie maja szans].

  11. @Takie Jeden Łoś

    Pewnie beneficjenci dotacji na podróżne odpowiedzą, że przecież podróże kształcą;)

  12. Takie Jeden Łoś napisał(a):
    10 marca 2010 o godz. 17:51

    @magnum

    > Mimo wszystko nie uwierze nigdy, ze panstwo
    > (oraz EU) kiedykolwiek zmniejszy obciazenia
    > podatkowe, wiec wole by te pieniadze przejedli
    > naukowcy i profesorowie niz biurokraci i politycy

    A ja uwierze. Wedlug mnie zabawa sie skonczy wraz z upadkiem zaufania do papieru drukowanego przez szajke UE/USA. Wtedy nie bedzie czym placic Chinczykom/reszcie swiata za ich gadzety/zywnosc i w UE zrobi sie problem, ze nie bedzie co wlozyc do garnka i co zalozyc na nogi. Wtedy ludzie wyjda na ulice i powiesza paru urzedasow na latarniach. To spowoduje, ze socjalizm upadnie, podatki spadna a gospodarka zacznie sie wreszcie krecic zgodnie z zasadami logiki i zdrowego rozsadku. A jak slysze, ze lepiej zeby kase przejadali profesorowie niz urzednicy, to noz mi sie w kieszeni otwiera. Niby dla kogo lepiej? Dla tych ktorzy bula? Czy dla profesorow?

  13. magnum napisał(a):
    10 marca 2010 o godz. 18:28

    @Takie Jeden Łoś

    gdybym mogl tak zrobic, to by nie bylo zadnych doplat….. i caly social bym wygonil w 4 wiatry.
    Razem z 15 letnimi matkami z dziecmi…. ale czy mozna je winic? Robisz sobie dziecko i do konca zycia nie musisz pracowac.

    Podobno socjalizm dziala dobrze w Skandynawii…..?

  14. @magnum:
    Stworzmy osrodki badan, ktore beda produkowac nowe technologie, nowe produkty. Gdzie sie podzial nasz przemysl?

    Świetna idea! Od czego w takim razie zaczniemy? Od uchwały biura politycznego? Rezolucji rządu? Listu pasterskiego episkopatu?

    Kłopot jest w tym że socjał nie rozumie że sam jest problemem a nie rozwiązaniem. Silicon Valley nie zadekretujesz rządowo i wszelkie próby klonowania tego przez socjał (Krzemowa Dolina w sosie własnym) są śmieszne. Technologie i ośrodki badawcze rozmnażają się oddolnie przez pączkowanie – gdy burzliwy wzrost ekonomiczny uczyni je potrzebnymi. Z socjałem tworzącym „ośrodki badań” odgórnie na zasadzie zarzucić rzecz forsą a może coś z tego wyjdzie należy bardzo uważać. Chodzi o środki odebrane przemocą prywatnym właścicielom i socjał uzurpujący sobie boskie prawo wiedzenia lepiej co z nimi zrobić. A już szczególnie w warunkach polskiego przerostu socjału oraz gwarancji że połowa środków zostanie rozkradziona. Pierwszym warunkiem biznesu w PL są nie „ośrodki badań” lecz znacząca redukcja socjału i zostawienie grabionych środków ich właścicielom, który zarządzą tym kapitałem znacznie lepiej niż socjał.

    Dodajmy, ze ten student jest wartosciowy jedynie pod warunkiem, ze bedzie wykorzystywal zdobyta wiedze i bedzie to robil *W KRAJU*. Oraz, ze jego wiedza przeklada sie na znaczny przyrost wytwarzanej przez niego wartosci dodanej [i przyrost zarobkow].

    Zgoda. Jeszcze jeden argument aby do kwestii finansowania studiów podejść w sposób wybiórczy i warunkowy. Każdy ma prawo studiować filologię staroperską przez 15 lat, jeśli chce, ale niech będzie to hobby płatne, z finansowaniem dostępnym w proporcji do szans rynkowych i innymi warunkami. I żadnych umorzeń w tym wypadku, sorry 🙁

  15. Podobno socjalizm działa dobrze w Skandynawii..?
    magnum

    nie wiarygodne … lol
    po pierwsze nie sadziłem ze jeszcze jest ktos (przynajmniej kto czyta tego bloga) kto wierzy w socjalizm haha
    socjalizm nigdzie nei dziala dobrze no chyba ze w swiecie zbudowanym z antymaterii haha
    nasuwa mi sie za to mysl Stanisława Lema „dopuki nie zaglądnołem do internetu nie sadziłem ze tylu idiotów jest na świecie” (bez obrazy magnum)
    po drugie
    racja w Szwecji masz socjalizm i to taki straszny ze wszyscy co moga z tamtad wyjeżdzaja
    ale Szwecja jest bogata ponieważ ma jeszcze troche tego bogactwa z czasów II wojny (np. Niemcy tez sa bogate ale jak widac socjalizm powolutku to niweluje)
    Nie wiem co jeszcze ci napisac magnum
    Zdumiony jestem ze wierzysz tak bardzo rzadowi i innym takim
    Kto wierzy rzadom ten sam jest sobie winien haha
    pozdrawiam
    sorki za błędy ort.

  16. Maciek napisał(a):
    10 marca 2010 o godz. 21:06

    nie zgodzę się z Tobą! po 1 żeby dostać dotacje trzeba być bardzo przedsiębiorczym- wiem bo piszę wnioski i wiem jacy ludzie korzystają- tylko najlepsi. mogę zabrać Cię na wycieczkę i udowodnię, że te pieniądze nie są marnowane. Niestety z doświadczenia wiem, że tek łatwo żony zatrudnić się nie da, a wuja księgowy gwarantuje tylko jedno- zwrot dotacji wraz z odsetkami. Na jakiej podstawie napisałeś ten artykuł? Rozliczyłeś jakiś projekt? Nauczyłem się wiele z Twojego bloga ale ten tekst mnie mocno zawiódł.

    • Maciek.
      spoko, mam doświadczenie w firme pośredniczącej w pozyskiwaniu kapitału z UE, sam składałem z sukcesem wniosek, mam wielu znajomych z branży i na niejedną wycieczkę mógłbym Cie zabrać.

  17. KubaSz napisał(a):
    10 marca 2010 o godz. 21:42

    Taka luźna myśl, poparta przykładem z życia własnego z przed paru lat. Startowałem o pieniądze na start w urzędzie pracy. Chodziło o rozkręcenie małego projekt internetowego który ośmielił bym się wtedy nazwać innowacyjnym 😉 Przed szanownym urzędowym jury przedstawiłem o co mi chodzi… i cały czas mówiąc miałem nieodparte wrażenie że druga strona prawie nic z tego nie rozumie.

    Wierzę że w programach które przyznają pieniądze na z definicji innoawcyjne projekty wygląda to dużo lepiej. Ale nadal nie zgadzają mi się fundament:
    1. Naprawdę innowacyjny pomysł to taki którego jeszcze nie ma. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że kolejny Google został by przy przyznawaniu środków odrzucony bo był by tak innowacyjny że aż ciężki do strawienia 😉
    2. Z drugiej strony agencja rządowa nie ryzykuje swoimi pieniędzmi więc może dotować z kieszeni podatnika pomysły super ryzykowne.

  18. „Marzeniem jest przecież sprzedawanie komputerów i oprogramowania.”

    Państwo nawet bez celowego wspierania tych branż wpływa na nie poprzez tworzenie rozmaitych regulacji, w tym dotyczących podatków. Tworzy to sztuczny popyt w branży informatycznej związany z wszelakim oprogramowaniem służącym do obsługi tych regulacji (na przykład właśnie programy obsługujące podatki).
    Powoduje to kierowanie większych być może środków do branży komputerowej, ale również powoduje że część branży zajmuje się takim właśnie oprogramowaniem – tworzonym tylko dlatego że państwo wprowadza jakieś przepisy – zamiast być może wymyślaniem nowych rozwiązań w dziedzinach potrzebnych ludziom, a nie rządowi. Nie to w końcu chyba chodzi naukowcom mówiącym o innowacyjności, aby wymyślać nowe innowacyjne sposoby obsługi kolejnych formularzy podatkowych.

  19. slav napisał(a):
    11 marca 2010 o godz. 00:23

    Witam Panie Adamie,
    Z punktu widzenia interesów kraju radosna twórczość przy aplikowaniu o dofinansowanie jest jak najbardziej korzystna. Przecież musimy w stachanowskim stylu prowadzić absorbcję środków unijnych, bo przepadną. Sami zresztą je tworzymy naszymi wpłatami do budżetu wspólnoty. SKORO TAK to lepiej za wszelką cenę te środki pozyskać, aby nie przepadły. Lepiej niech to polskie wujki i szwagry skonsumują niż np. holenderskie. Zresztą Grecy czy Włosi nie mają żadnych oporów przed takim dojeniem EU i to bez oglądania się na jakieś kontrole z centrali. Nasi urzędnicy i tak są papiescy do kwadratu i o podpis niebieskim atramentem na dokumencie walczą jak lwy, tak jakby czarny kolor tego podpisu mógł unicestwić podstawy EU. 😉 Nie chodzi tu o logikę w tworzeniu projektów, chodzi o to by forsa została w kraju. Wszystkie czyny są tu IMO dozwolone. To jest patriotyczny nasz obowiązek. Bo wujek i szwagier dofinasowany po pachy też da innym rodakom zarobić.

    • Slav,

      ależ oczywiście, że absorbcja się liczy, przecież to było głównym argumentem krytyki rządów, że słabo absorbują środki UE.
      Dziś jest tak szybka absorbcja, ze prawdobpodobnie do końca roku 2010 zakończy się kasa na okres 2007-2013, bo wszytko bedzie zakontraktowane.. Do tego doprowowadziły te naciski.
      Czy dobrze że bierzemy, no jasne.. jak dają to co nam zabrali to trzeba brać, bo mogą nie oddać i dać komus innemu.

      Co do tych świetszych od papieża, to osobiście wymieniałem 200 kg dokumentacji, bo w materiałach szkoleniowych była na przykład użyta inna czcionka jak Arial, lub tak jak mówisz coś było podpisane czarnym długopisem 🙂 stare czasy.. ale nic sie nie zmieniło

  20. @invictus

    Nie zauważyłem tej ucieczki ze Szwecji;-) Raczej dał się tam zauważyć przypływ emigrantów, w tym z Polski.

    Socjalizm i kapitalizm to takie słowa wytrychy lub błoto, którym można się obrzucać, w zależności od tego o co oponentowi chodzi.

    Pod pojęciem „szwedzkiego socjalizmu” kryją się mechanizmy utrzymujące różnice pomiędzy biedą i bogactwem w akceptowalnych społecznie granicach. Oznacza to, że w Szwecji nie jest akceptowalne ogromne rozwarstwienie społeczne jakie ma miejsce w Polsce, USA, czy republikach bananowych. Brak takiego rozwarstwienia sprawia, że polityce państwa interesy większości społeczeństwa są uwzględniane, a nie tylko lokalnej oligarchii. Natomiast w szwedzkiej gospodarce nadal panuje kapitalizm, rozumiany jako gospodarka rynkowa o dość wysokim, ale nie zabójczym opodatkowaniu, a systemem politycznym jest monarchia konstytucyjna, a faktycznie republika.

    W Szwecji istnieją rozwiązania, które postuluje przeciwnik socjalizmu,np. Cynik9, tj finansowanie emerytur z podatków, a nie składek emerytalnych;-). Oczywiście nie jest tam spełniony kolejny postulat Cynika, aby zasiłek emerytalny wystarczał na tylko na pochlipkę, ale emerytury są „prawie” równe, co go chyba zadowala.

    Istnieje dość ciekawy miernik http://pl.wikipedia.org/wiki/Wska%C5%BAnik_Giniego który można również określić jako poziom korupcji prawa;-).

    Swoja drogą w takiej Szwecji TARP byłby nie do pomyślenia, podobnie jak i inne rozwiązania, aby zabrać biednym i rozdać bogatym;-)

  21. magnum napisał(a):
    11 marca 2010 o godz. 14:00

    @HansKlos

    Dziekuje, ze swietny glos popracia w sprawie Skandynawow. Zobacie kto ma najdrowsza gospodarke, najmniejsze rozwarstwienie spoleczne…. [odsetek kapitalu w rekach 1% najbogatszych]

    W najdzikszych snach nie przypuszczalem ze bede kiedykolwiek bronic pojecia „socjalizm” (to advocem osob mnie posadzajacych o takiez wlaznie poglady)

    Sek w tym, ze my Polacy po prostu boimy sie tego slowa, a na calym Swiecie wlasnie w taki sposob sie buduje podstawy gospodarki, ktore inaczej by nie powstaly, bo nie sa wprosty sposob dochodowe.

    Wszystko jest kwestia nazewnictwa. W Polsce jest lapowkarstwo, w USA „koszt sprzedazy”, w Polsce jest „socjalizm” w USA inwestycje rzadowe.

    Zapewniam Was, ze mozna znacznie gorzej wydawac pieniadze niz poprzez stymulacje publicznymi pieniedzmi sektora przemyslowego (np poprzez stymulacje sektora finansowego 🙂

    Tak jak kiedys bylem przeciwko wysokim podatkom, to teraz, gdy bankierzy, ktorych jedynym efektem pracy jest wytwarzanie baniek spekulacyjnych i ruchu na gieldzie sa najlepiej zarabiajaca grupa spoleczna, jestem za opodatkowaniem ich do zywej kosci. Kazdy kto mowi „trzeba placic by utrzymywac najlepszych” w najlepszym przypadku mija sie z prawda.

    @cynik9
    Zabraklo Ci kreatywnosci…

    Spojrz chocnby na Europe: Airbus, TGV, Euro Fighter, EADS, Astrium, Arianne. Iridium, Inmarsat, EUTELSAT, EUMETSAT…. to sa wszystko firmy, ktore zaczynaly jako kapital panstwowy! Potem zostaly sprywatyzowane i teraz przynosza ogromne zyski gospodarcze, finansowe i strategiczne.

    Dlaczego nagle panstwo mialoby nie byc w stanie przeprowadzac dochodowych inwestycji?

    Oczywiscie jesli podchodzisz do sprawy z zalozeniem „co by tu jeszcze spieprzyc?” to faktycznie najlepiej zainwestowac w taczki i do Warszawy na Wiejska…

  22. @hansklos W Szwecji istnieją rozwiązania, które postuluje przeciwnik socjalizmu,np. Cynik9, tj finansowanie emerytur z podatków, a nie składek emerytalnych;-).

    Co oczywiście cieszy, z tym że przeciwnik socjalizmu cynik9 wciąż czeka kiedy proponent socjalizmu hansklos wskaże w końcu tych kapitalistów co to gnębią słabszą stronę, czyli klasę robotniczą w PL, od KGHM począwszy… 😉

    @magnum: Zabraklo Ci kreatywnosci…

    Lepsze to niż brains… 😉

    Punktem którego socjaliści, najwidoczniej z nadmiaru kreatywności, nie dostrzegają nie jest to że ze sterty państwowego kapitału coś się wykluje. Punktem jest jaka jest tego efektywność i co dzięki zawłaszczeniu kapitału przez państwo nie będzie mogło zostać wynalezione. Z państwowych miliardów na DARPA wykluł się internet, wielki wynalazek naszych czasów. Jednak twierdzę że wychodzenie z tym jako argumentem za „państwowym inwestowaniem” jest absurdem, podobnym jak inne które wymieniasz. Kapitał ten zainwestowany przez sektor prywatny mógłby wprawdzie nie wynaleźć akurat internetu ale parę innych rzeczy, prawdopodobnie bardziej potrzebnych a o których nam się nie śniło i których netto wpływ na ludzkość byłby dużo większy.

    Przez pół wieku socjalizm miał w połowie Europy całkowity monopol na inwestowanie bo pozbawił resztę kapitału. I wyszło z tego co wyszło…

  23. kujawianin napisał(a):
    12 marca 2010 o godz. 03:17

    Cynik9:

    Widzę, że pogrążasz się w dość osobliwych rozważaniach. Otóż właśnie wykazałeś większą wydajność prywatnego biznesu, w oparciu o głębokie przekonanie, że tenże prywatny biznes wymyśliłby coś lepszego od Internetu. Pomijam, że tylko posiadacz kryształowej kuli może wiedzieć co mogłoby się wydarzyć, gdyby się wydarzyło coś innego, to zadziwia mnie tok myślenia: a. prywatny biznes jest zawsze lepszy więc b. wymyśliłby coś lepszego niż państwowy, z czego wynika, że: c. prywatny biznes jest lepszy. 100% szkoła austriacka, nie trzeba wychodzić z salonu, by samym myśleniem dojść do jedynej prawdy.

  24. magnum napisał(a):
    12 marca 2010 o godz. 14:20

    @Cynik9
    Ty na prawde jestes 100% teoretykiem. Jesli myslisz ze prywatny biznes jest lepszy niz panstwowy, to powinienes poczekac te kilka lat, ktore Ci brakuje do doroslosci i pojsc do pracy w prywatnej firmie…. a potem pojsc do panstwowej….. i odkryc ze sa rownie beznadziejne (lub wspaniale), ale z innych powodow.

    Zaraz bedziesz probowal dowodzic, ze prywatny kapital jest lepiej pozytkowany, bo zatrudnia sie specjalistow, a nie kolesi. HA HA HA.

    Posluchaj sobie Bacha, Bethovena, Mozarta i innych muzykow *nadwornych* , czyli uwaga! taaaak! panstwowych…. SOCJALISTYCZNYCH!

    Kapitalizm ma raptem kilkaset lat (Adam pomoze to sprecyzowac) i jak narazie wcale nie powiedzialbym ze sprawdza sie lepiej od dowolnego innego systemu.

    Tylko idiota boi sie slow (socjalizm, demokracja, kapitalizm) czlowiek inteligentny wie ze te systemy sluza nam, a nie my im.

    • magnum
      wstrzymuj konie.. wycieczki osobiste są tu skrajnie nie mile widziane. Narazie ten wyjazd do cynik9 zostawiam, ale potraktuj to jako ostateczne ostrzeżenie.

      Nawet nie zadałes sobie trudnu, żeby się dowiedzieć kto to cynik9, a juz wszytko wiesz.

  25. Takie Jeden Łoś napisał(a):
    12 marca 2010 o godz. 14:28

    @Magnum

    > Tylko idiota boi sie slow (socjalizm, demokracja,
    > kapitalizm) czlowiek inteligentny wie ze te
    > systemy sluza nam, a nie my im.

    Moze Wam systemy sluza. My natomiast jestesmy przekonani, ze socjalizm na pewno nam nie sluzy. Jesli juz to my sluzymy socjalizmowi za obiekt rabunku.

  26. magnum napisał(a):
    12 marca 2010 o godz. 14:51

    wycofuje najazd osobisty.

  27. AAA222 napisał(a):
    12 marca 2010 o godz. 21:04

    > Tylko idiota boi sie slow (socjalizm, demokracja,
    > kapitalizm) czlowiek inteligentny wie ze te
    > systemy sluza nam, a nie my im.
    Noooo… takiego bon motu nie powstydziłby się nawet sam Józef S. Moje gratulacje.

  28. Myślę, że artykuł należy uzupełnić o dwa ważne linki:
    http://www.efs.gov.pl/Strony/lista_beneficjentow_POKL.aspx
    http://www.poig.gov.pl/Strony/lista_beneficjentow_POIG.aspx

    Polecam przejrzenie listy beneficjentów, zwłaszcza kwot przypisanych do niektórych portalali internetowych.
    O to kilka ciekawych przykładów

    http://www.slaskie-innowacje.p l- 1 849 tys.zł
    http://www.wspinaj.eu – 856 tys. zł
    http://www.praca-podkarpackie.pl – 875 tys. zł
    similaria.pl – 850 tys. zł
    http://www.techbaza.pl – 850 tys. zł
    peryskop.pl – 850 tys. zł

    i tak można mnożyć lista jest długa, generalnie większość tych portali to kolejne wyszukiwarki lub portale społecznościowe ewentualnie merytorycznie okrojone poradniki.

    Na czym ma polegać tutaj innowacyjność?
    Jle nowych miejsc pracy pracy powstanie?
    Jak zmieni się struktura import/eksport?

  29. alus napisał(a):
    13 marca 2010 o godz. 17:10

    Jak patrze na co dają dotacje to mi się nóż w kieszeni otwiera. Np. na takie programy wspierające wizerunek romów doją aż miło…

  30. Myślę, że to byłby dobry wstęp do tematu
    http://www.youtube.com/watch?v=l3L53X-sYHg&feature=related

    Film nie stracił na aktualności.

  31. malok napisał(a):
    16 marca 2010 o godz. 12:40

    Trzeba nazywać dotacje po imieniu, nie jest to dotacja/pomoc tylko kredyt, który trzeba spłacać w składkach do UE . To tak jakby wziąść kredyt na dom i zawiesić tablice informacyjną ” ten dom powstał z charytatywnych funduszy banku”. Druga sprawa, to sposób wykorzystania a raczej ich niewykorzystywania . 850 tyś. na załozenie przeciętnego serwisu społecznościowego? Co tu gdybać, złodzieje w białych rękawiczkach.

  32. malok napisał(a):
    16 marca 2010 o godz. 19:40

    „złodzieje w białych rękawiczkach” nie mam na myśli benficjetów dotacji . Spojrzałem na spis wszystki dotacji , są tam pozycję za kilkadziesiąt milionów. Jeśli koszt portalu społecznościowego w tym zestawieniu wyceniony jest na 850 tyś i jest to według mnie przeszacowanie ok 1000 % , to jak się mają projekty za 10 mln i więcej. Mam kolegę , który jest urzędnikiem , napisał projekt „przyjaciel rodziny”. Polega to na „opiekowaniu się kilkoma patalogicznymi rodzinami, w praktyce najczęściej odrabia z dzieciakami lekcje, dostaje miesięcznie 5 tys zł.

  33. mi sie podobają na przykład projekty typu
    „nowa technologia nadziewania ciastek” – kwota dofinansowania 20 mln 😀

  34. AAA222 napisał(a):
    16 marca 2010 o godz. 20:57

    Eeeetam. A mnie najbardziej podoba się to:
    „Wspieranie funduszy kapitału podwyższonego ryzyka przez Krajowy Fundusz Kapitałowy” – Krajowy Fundusz Kapitałowy S.A. – 646 830 000 zł.
    oraz to:
    „Elektroniczna Platforma Gromadzenia, Analizy i Udostępniania Zasobów Cyfrowych o Zdarzeniach Medycznych” – Centrum Systemów Informacyjnych Ochrony Zdrowia – 575 314 000 zł.

  35. AAA222 napisał(a):
    16 marca 2010 o godz. 21:08

    A tym innowacyjnym rozwiązaniem z pewnością zadziwimy świat:
    „Platforma internetowa MojRachunek.pl do internetowego opłacania rachunków.” – 688 627 zł.
    Ja też chcę takie dofinansowanie do mojej platformy opłacania rachunków !

  36. Alez ja mówie.. przy tych pomysłach to mój wyjazd dookoła świata jest całkiem innowacyjny i przydatny

  37. herbatnik napisał(a):
    18 marca 2010 o godz. 13:15

    takie czasy przyszly, nie liczy sie to co wazne, to co przydatne …

    skoro na zrobienie portalu potrzeba 850k, to juz wiadomo dlaczego panstwo jest tak drogie.

    Adam, ja pojade. Najlepiej na quadach lub rowerach wodnych do okola Swiata. 🙂

    Zaczales juz wniosek? Tak na oko potrzeba nam drobny 1mln na kazda osobe.

    z innej beczki
    http://news.bbc.co.uk/1/hi/education/8570153.stm

  38. […] artykuł pt. Dlaczego nie ma polskiej Nokii doskonale się wpisuje we wpis na Prologos „Polska Agencja Rozkładu Przedsiębiorczości„. Wpisuje się parciem na […]

  39. […] 11. Polska Agencja Rozkładu Przedsiębiorczości […]

  40. […] wiadomo chcemy być innowacyjni. Po to montujemy sobie na garb Polską Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości żeby pilnowała i wspierała rozwój polskiej myśli technicznej. Pod jej auspicjami rosną jak […]

  41. monicawera napisał(a):
    8 marca 2016 o godz. 09:05

    dokładnie nie sposób się nie zgodzić

Zostaw odpowiedź