O co chodzi z tym zyskiem NBP ?

Your ads will be inserted here by

Easy Plugin for AdSense.

Please go to the plugin admin page to
Paste your ad code OR
Suppress this ad slot.

Jak wiemy, zysk NBP powstaje głównie z dwóch źródeł. Pierwsze źródło to odsetki od obligacji, których to NBP ma 250 mld złotych. Jako, że obligacje są denominowane w walutach obcych, to pojawia się możliwe drugie źródło zysku, jakim są różnice kursowe. Jeżeli ma się zapakowane aktywa w 250 mld złotych w euro czy dolary to nie trudno policzyć, że osłabienie złotówki o 80 groszy to bagatela 50 mld złotych zysku. Sytuacja odwrotna jest w przypadku umocnienia złotówki, gdzie to samo 80 groszy, ale w drugą stronę daje nam 50 mld straty. Oczywiście w przypadku zysku z różnic kursowych nie zmienia nam się wysokość aktywów liczonych w euro czy dolarach. Zysk powstaje tylko z przeliczenia euro na złote po różnych kursach.


Łatwo więc dojść do wniosku, że zysk z różnic kursowych to żaden zysk. To tylko odzwierciedlenie w pasywach zmian wyceny aktywów, która w następnym roku może mieć ruch przeciwny. Stąd słusznym jest tego zysku nie pokazywać poprzez tworzenie rezerwy rewaluacyjnej. Księgowanie rezerwy jest bardzo proste. Dla adeptów księgowości szubieniczka: po stronie WN księgujemy koszty utworzenia rezerwy umniejszające zysk, po stronie MA zapisujemy utworzoną rezerwę w pasywach.


Jako że utworzenie rezerwy jest kosztem, to wiadomo, że koszt nam umniejsza zysk. I tak zamiast załóżmy zysku 56 mld złotych mamy 6 mld złotych. Skąd te 6 mld? Oczywiście z pierwszego źródła, czyli z odsetek od obligacji.
Zatem mamy zysk i trzeba go podzielić. Można go używać do podwyższenia kapitałów banku, albo go wypłacić do Skarbu Państwa. Z mocy prawa 95 procent zysku jest wypłacane do budżetu. Bank centralny ma jednak dwie możliwości wypłaty zysku. Taką jak w przypadku każdej spółki i taką, którą nadaje mu ustawa o NBP. W pierwszym przypadku NBP po prostu pieniądze z odsetek które ma w aktywach wypłaca, czym oczywiście umniejsza sobie o tą kwotę aktywa i pasywa (zysk zatrzymany to tylko 95 procent zysku roku obrotowego). Jednak tak się z reguły nie dzieje. Bank Centralny może jako jedyny zjeść ciastko i mieć ciastko. Może zatrzymać pieniądze w aktywach i kupić za nie kolejne obligacje, natomiast na wypłatę rządowi wyemitować odpowiednią ilość złotówek. Oto powstała emisja, która jest pokryta nowymi obligacjami. Że jest to globalna piramida finansowa pisałem nie raz.


O co jest spór? Spór jest właśnie o ten zysk na różnicach kursowych. Jako że nasz budżet potrzebuje kasy, to chcemy zmienić sposób liczenia zysku i mniej zapisać na rezerwę rewaluacyjną, żeby według prawa zysk końcowy był większy i móc więcej wypłacić. Tak o to mamy wydrukować złotówki nie tylko na pustym dolarze, ale również na różnicy kursowej 😀


Jest żenujące, że w kwietniu NBP dopiero ustala zysk który powinien już być dawno ustalony, a w mediach powstała przepychanka na linii rząd – NBP. Tym bardziej, że przepychanka dotyczy czasu przeszłego. W końcu zysk NBP był wypracowany w 2009 roku w pewnym porządku prawnym i w takim samym porządku powinno być sporządzone sprawozdanie finansowe. Mówienie teraz o jakiś zmianach to naprawdę latynoskie standardy. Jeżeli rząd chce pieniędzy to niech zacznie oszczędzać i zaprzestanie obiecywania gruszek na wierzbie kosztem innych. W pierwszej kolejności można wyciąć program „Rodzina na swoim, a rząd na moim”.


Oczywiście w mediach burza ustami osób które kompletnie nie wiedzą o co chodzi, a krytykują z kartki. Ale czego się spodziewać skoro na spotkaniu z rządem na wizji samemu Skrzypkowi do ucha szeptała Zyta Gilowska co ma mówić. Kiedyś się śmialiśmy z Prezydenta Busha że pomylił na wizycie roboczej w Chinach dewaluacje z deprecjacją. Nasz prezes NBP myli aprecjację z deprecjacją 😀


Zarząd NBP miał napisane oświadczenia na kartkach, a i jeszcze bez kłótni z  prezesem Skrzypkiem znowu na wizji, że czyta nie z tej kartki co trzeba, się nie obyło. Generalnie kompletna żenada, a szkoda bo akurat Skrzypek i NBP ma rację. Wstecz się prawa nie zmienia.

Tagi: , ,