Przejedzone autostrady

Your ads will be inserted here by

Easy Plugin for AdSense.

Please go to the plugin admin page to
Paste your ad code OR
Suppress this ad slot.

Nie ma rzeczy, nad którą bardziej by Polak narzekał, niż na brak porządnych dróg i autostrad w naszym kraju. Ja również pozwoliłem sobie ponarzekać, gdy oto wracając z cywilizacji dawnej Jugosławii mogłem znowu doznać szoku spowodowanego skokiem jakościowym naszych traktów w stosunku do ich chorwackich odpowiedników.


Co jest powodem takiego stanu rzeczy, że we wszystkich krajach jest możliwe zbudowanie sensownej sieci dróg, natomiast w Polsce ta sztuka wymaga kolejnego cudu nad Wisłą?


Potocznie się mówi, że nie ma pieniędzy na drogi. Cóż.. z mojej obserwacji jest to pogląd z gruntu fałszywy.


Kolega mnie zawsze przekonuje, że ludzie per se nie znają się na liczbach; nie potrafią sobie ich wyobrazić. Ponoć nasza jako taka percepcja liczb kończy się na 50. Nie za bardzo wiemy ile to jest 500 albo 1000; czym się różni 10 000 od 50 000. Nie ma w tym nic złego, gdyż wynika to stricte z naszej ewolucji. Homo sapiens podczas przeważającego okresu swojego istnienia żył w grupach nie większych jak 50 osób. Polował, zbierał w jeszcze mniejszych. Stąd tylko z takimi liczbami miał doczynienia i „efektywna percepcja” takich liczb przeszła w genach do człowieka współczesnego.


Dlatego też, żeby lepiej sobie poukładać liczby, lepiej je wizualizować graficznie i przekładać na konkretne dystanse, które każdy kierowca jako tako czuje.
Według GDDKiA średni koszty wybudowania kilometra autostrady wynosi w Polsce 11 mln Euro.

Pomnóżmy to przez kurs 4 PLN/EURO i otrzymujemy kwotę 44 mln złotych za kilometr autostrady. Dla prostego rachunku zaokrąglimy to w górę. Kilometr autostrady kosztuje 50 mln złotych.

Teraz przejdźmy do liczb. Na podwyżce Vatu, budżet zyska 5 mld złotych rocznie. Warto zauważyć, że o tyle samo rocznie zwiększyły się wydatki publiczne na wzrost liczby urzędników o 100 000 w przeciągu 5 ostatnich lat. Zatem 5 mld rocznie z podwyżki Vatu idą w całości na wynagrodzenia dodatkowych urzędników. 5 mld złotych to 100 km nowych autostrad. W terenie to mniej więcej odległość od Radomia do Lublina (specjalnie położyłem ją na terenie wschodniej Polski, po ostatnich atakach na mnie, jakoby jej nie lubię 😉 )

Przypominam , że jest to wydatek roczny. Po 5 latach ta odległość była by 5 razy dłuższa.

Idźmy dalej. Na „bezpłatne szkolenia” dla bezrobotnych wydajemy średnio 11,5 mld złotych. Gdyby te pieniądze przeznaczyć na budowę autostrad, to można by wybudować 230 kilometrów rocznie.

Your ads will be inserted here by

Easy Plugin for AdSense.

Please go to the plugin admin page to
Paste your ad code OR
Suppress this ad slot.

Co ciekawe, można by na te budowy posłać samych bezrobotnych. Zamiast męczyć się na szkoleniach, które niczego nie dają (znam przypadki bezrobotnych co mają przebytych po 50 kursów i szkoleń), nauczyli by się czegoś konkretnego w praktyce no i dodatkowo przestali by być bezrobotnymi. Analogicznie, to wydatek roczny, zatem co roku taka ilość autostrad przybywała by w polskim krajobrazie.

Dług.

Znam ludzi co to mówią, że co tam mnie interesuje polski dług. W końcu to nie mój dług. O tym, że to dług każdego przekonujemy się płacąc coraz wyższe podatki, gdyż to na możliwość jego obsługi płacimy, a potrzeba coraz więcej.

Rocznie samych odsetek od tego długu płacimy 35 mld złotych, czyli mniej więcej tyle ile będzie wynosił nasz przyszłoroczny deficyt. 35 mld  to 700 kilometrów autostrad budowanych rocznie.

700 kilometrów autostrady są warte odsetki które musimy rocznie płacić. Wiedziałeś o tym?

A gdyby tak nasz cały dług w wysokości 730 mld czyli 14 600 kilometrów przełożyć na autostradową mapę Polski, to jak by ona wyglądała? Oto ona:

No proszę, nawet gratisowo by można Czechom wszystko pobudować, choć oni już prawie kończą komplet autostrad u siebie.

Dodać należy, że chroniczne zaciąganie długu było naszą specjalnością od początku istnienia III RP w akompaniamencie dodatkowych przychodów ekstra z prywatyzacji. Co mamy zatem z zaciągania tego długu oraz przychodów z prywatyzacji? Bo dróg na pewno nie.

Otóż mamy „ solidarną sprawiedliwość społeczną”, rzesze rencistów i przeszkolonych bezrobotnych, którzy ciągle pozostają bezrobotnymi. Wzrastającą armię urzędników oraz rolników ubezpieczonych w absurdalnym KRUSie. Mamy dotacje do kredytów mieszkaniowych, becikowe, państwową kulturę i uderzające o totalną groteskę 75 000 PLN dla młodego rolnika.

Ale co kraj to obyczaj. Widocznie chcemy być bizancjum konserwującym skansen wychowujący kolejne pokolenia przejadaczy dobrobytu.

Tagi: ,