Skąd się biorą kryzysy – Bartłomiej Podolski

Miło mi zakomunikować, że do księgarń trafiła właśnie książka pod tytułem „Skąd się biorą kryzysy” Bartłomieja Podolskiego. A miło powinno być nam wszystkim z tego tytułu, że Bartek to czytelnik Prologos’u i w czasie kryzysu oraz pisania książki aktywny komentator na blogu. Osobiście ciesze się, że mogłem mieć swój skromny wkład w powstanie tej książki oraz że znam Bartka osobiście. (Przyjechał do Poznania na nocne łowienie ryb z samego śląska ;) )

Książka traktuje o kryzysie roku 2008 w kontekście Austriackiej Szkoły Ekonomii. Jest to jedna z pierwszych o ile nie pierwsza z  polskich pozycji na temat tego wydarzenia, które się u nas ukazały.

Komentarze

Odpowiedzi: 41 do wpisu “Skąd się biorą kryzysy – Bartłomiej Podolski”

  1. Jak „How an Economy Grows and Why It Crashes” Schiffa?
    Zawsze dobrze, że Prologos poleca, ale kupię z samej ciekawości nawet, zwłaszcza, że w duchu ASE :-)

  2. Chętnie się zapoznam z tą pozycją.

  3. Lulu napisał(a):
    4 września 2010 o godz. 11:15

    Nawet fragmentu nie ma? To raczej nie bede szukal, chyba ze znajde na polce w empiku lub selkarze i przejrze

  4. A ebook jest? Bo ja jestem dzielnym emigrantem.

    • A ebook jest? Bo ja jestem dzielnym emigrantem.

      Poproszę autora żeby podpowiadał tutaj na wszystkie pytania.
      robocza wersje elektroniczną mam, ale nie jest do publikowania.. chyba że przyjdzie autor i pozwoli :)

  5. kazik napisał(a):
    4 września 2010 o godz. 22:14

    Czy w szkole austriackiej jest coś takiego jak „własność intelektualna? Jeżeli tak, to jaki jest do niej stosunek?

    • kazik

      haha :) jak rzucisz hasło własność intelektualna w ASE to z reguly pojawia się ferment :) Nie ma no nią jasnego, lepiej mówiąc, przekonywającego stosunku

  6. ASE to wielbiciele produkcji pieniędzy przez mudzinów z Afryki. Bardzo zabawne wierzyć iż mudziny razem z Fort Knox sa madrzejsze od jakiegos tam Miltona czy innego Maynarda

  7. robbo2k napisał(a):
    9 września 2010 o godz. 14:46

    Ale dlaczego uważasz iz jedynym emitentem pieniadza ma byc ten co ma kopalnie złota ? NIe dostrzegasz absurdu ?

  8. Ale dlaczego uważasz, że jedynym posiadaczem (zasobów i przepływów) złota są afrykańskie kopalnie? Czy Ty w ogóle zadałeś sobie trud i sprawdziłeś, jaki % Au leży w BC, ile mają prywatni inwestorzy, ile produkują w stosunku do tego kopalnie, i ile % z tego jest z Afryki? Bo tak jak sugeruje Adam, to co piszesz zalatuje dyletanctwem.

  9. Robbo2k:
    Pytam z czystej ciekawości: co to „mudziny”? Bo brzmi wręcz rozbrajająco :) A jeśli chodzi o standard złota, to nie wszyscy w szkole austriackiej są jego zwolennikami. Hayek go nie popierał, podobnie jak nie popierał pomysłu likwidacji banku centralnego ( choć nie jestem pewien, czy nie zmienił w tej sprawie zdania i to nawet więcej niż raz ). Był natomiast zwolennikiem „denacjonalizacji pieniądza”, czyli przyznania prawa do jego emisji większej liczbie podmiotów niż tylko BC.

  10. boniek napisał(a):
    11 września 2010 o godz. 18:31

    ASE nie stoi za niczym. ASE opisuje co sie stanie gdy wprowadzimy okreslone rozwiazania i nie ocenia zadnego z rozwiazan – poniewaz warosc jest subiektywna to nalezy do kazdego z nas. Osobiscie uwazam ze najlepszym rozwiazaniem jest proponowany przez mises.org pelen wolny rynek w produkcji pieniadza.

  11. robbo2k napisał(a):
    11 września 2010 o godz. 19:25

    @panika2008 nie ma znaczenia czyje sa kopalnie. Znaczenie ma ze dajesz komus prawo emisji pieniadza, zloto to metal jak kazdy inny dlaczego zloto a nie pestki dyni ?
    @ Dzisiaj KAZDY jest emitentem pieniadza. Jak myslisz czy ogolnie akceptowany twoj weksel nie jest pieniadzem ?

    Czym jest obligacja korporacyjna, za ktora A dostaje emitent ale dla B jest pieniadzem bo obligacja jak pieniadzem moge kupic inna firme. To jest wlasnie pieniadz z kapelusza. Czy mam mowic jak sie skonczylo to w 1987r. ? Pozatym dzis pieniadza nie kreuje bank centralny tylko banki.

    • robbo2k

      dlaczego zloto a nie pestki dyni ?

      Rany… Czy Ty w ogóle wiesz gdzie trafiłeś? takie banały jakie tu podajesz dawno było nie tylko na tym blogu, ale przez HME oraz w ogóle historię dawno zweryfikowane.
      Twoje komenty świadczą o tym, że nie tylko nie masz pojęcia o czym piszesz, ale i pokory.

  12. malok napisał(a):
    15 września 2010 o godz. 10:06

    @robbo2k – Twoje pytanie powinno być inne. Dlaczego drukarka a nie pestki dyni?
    Jest to blog poświecony zagadnieniom ekonomicznym. Dyskusję ekonomicznę obracają się wokół liczb pogrupowanych w statystyczne tabele. Pytanie, czy ekonomia to tylko liczby? Czy obecny kryzys jest efektem, nie tylko błędnych konstrukcji finansowych, ale przede wszystkim pogwałceniu zasad moralno-etycznych? Zadałem tu kiedyś pytanie , ale nikt mi nie odpowiedział. Światowy system ekonomiczny opiera się na zwiększaniu podaży pieniądza , kto jest pierwszym właścicielem nowo wydrukowanych papierków. Domyślam się, że tym właścicielem jest system bankowy. Więc, na jakiej podstawie prawo własności nabywają bankowcy do tych świeżych bułeczek? Czy demokratyczny mandant może takie prawo przyznać w ramach prawnych regulacji, łamiąc zasadę moralną „nie kradnij”? Czym się różni druk papierka przez system bankowy od druku papierka przez fałszerza w kontekście moralno-etycznym ? Fałszerz prawnie uważany jest za złodzieja , system bankowy nie . Dlaczego ?

  13. malok napisał(a):
    15 września 2010 o godz. 19:17

    ..kto jest pierwszym właścicielem nowo wydrukowanych papierków?

    • zależy z którego poziomu.
      z poziomu pieniędzy wielkiej mocy (m0) to rząd bo to jemu wypłaca NBP zysk, który de facto nie jest wypłacany a monetyzowany księgowy zapis.
      w przypadku pieniądza niższego szczebla to oczywiście kredytobiorcy, bo to oni pierwsi korzystają z pieniędzy. dzieje się tak jednak tylko w przypadku ekspansji kredytowej, a ta (biorąc pod uwagę wzrost M0 poprzez monetyzacje zysku NBP) jest zawsze.
      tak więc kto jest pierwszym właścicielem.? rząd i kredytobiorcy.

  14. malok napisał(a):
    16 września 2010 o godz. 08:51

    @Adam Duda . Dzięki za wyjaśnienie, ale nie rozumiem za bardzo, jak kredytobiorca może nabyć prawo do własności kredytu. Jeśli jest właścicielem zaciągniętego kredytu to nie musiałby własności oddawać. Jeśli fałszesz świeżo wydrukowane fałszywki zamieni na samochód, to zrobi to samo co złodziej zamieniający ryzyko złapania i kary na prawo własności do auta. Obaj kradną. W przypadku fałszerza pierwszym właścicielem fałszywki jest fałszesz ,on nabywa prawo własności,a nie salon samochodowy, salon samochodowy nabywa prawo(fałszywe) do zmiany własności auta na coś innego. Więc, analogicznie , pierwszym właścicielem nowych podażowych banknotów jest kredytodawca a nie kredytobiorca. Czy się mylę ?

  15. malok napisał(a):
    18 września 2010 o godz. 17:37

    @Adam Duda –

    Prowadzisz blog ekonomiczny, więc chyba się znasz . Kto jest właścicielem pierwszym nowych papierków kredytodawca czy kredytobiorca ? Wiesz co to M0 a nie wiesz co to własność ? Proszę o wyjaśnienie

    • kredytodawca czy kredytobiorca ?

      Kredytobiorca… to przecież oczywiste. Bank nie ma pieniędzy jak je tworzy. a tworzy je poprzez akt zamiany na zobowiązanie. Jednak z pieniędzy korzysta pierwszy kredytobiorca

  16. malok napisał(a):
    20 września 2010 o godz. 11:09

    @Adam Duda

    Jeśli kredytobiorca jest pierwszym właścicielem ? To dlaczego musi spłacać kredyt ? Własność się posiada a nie spłaca.
    Bank nie ma pieniędzy jak je tworzy. a tworzy je poprzez akt zamiany na zobowiązanie
    Chyba powinno być, tworzy je poprzez akt zamiany na należność. Bank tworzy i jest piewszym użytkownikiem , zamienia swoją „twórczość” na należność, które jest zobowiązaniem kredytobiorcy a własnością jest należność a nie zobowiązanie. Należność to użyczenie własności. A własność nabywa się poprzez wymianę pracy, którą realizuje się przez wymianę towarową, czyli podażowy barter. Jeśli bank posiada należność do zobowiązania kredytobiorcy, to jaka własność(praca,towar) tą należność tworzy, jeśli jest ona nowym wydrukowanym papierkiem? Pieniądz jest prawem do wymiany towarowej, jest biletem wstępu do krainy konsumcji, ten bilet uczciwie nabywa się dając najpierw coś do konsumpcji, najpierw podaż potem popyt, jeśli ktoś chce być konsumentem nie będąc pordycentem , to jest fałszerzem ekonomicznych relacji.
    Nadal nie rozumiem dlaczego kredytobiorca jest właścicielem kredytu ? Zarzadanie własnością to nie własność , kredytobiorca jest zarządcą a nie włascicielem

    • Jeśli kredytobiorca jest pierwszym właścicielem ? To dlaczego musi spłacać kredyt ?

      A kredyt to pieniądz? kredytobiorca pierwszy użył pieniędzy bo kupił za nie dom. jest właścicelem domu

      Chyba powinno być, tworzy je poprzez akt zamiany na należność. Bank tworzy i jest piewszym użytkownikiem , zamienia swoją „twórczość” na należność

      Jak pewnie wiesz akt tworzenia pieniędzy po stronie banku to stworzenie dwóch zobowiązań dla banku równoważnych. kredytu, które jest zobowiązaniem kredytobiorcy wobec banku i depozytu który jest zobowiązaniem banku wobec depozytariusza. Także bank ma dwa przeciwstawne zobowiązania, czyli nic nie ma per saldo tylko strumień odsetek po jednej jak i po drugiej stronie.

      było tutaj wiele wpisów poglądaowych na ten temat
      http://www.adamduda.pl/2009/04/24/pusty-pieniadz-jak-to-jest-zrobione/
      http://www.adamduda.pl/2008/09/23/jak-sie-drukuje-pieniadze/
      http://www.adamduda.pl/2009/09/12/ile-jest-pieniadza-w-pieniadzu/

      Nadal nie rozumiem dlaczego kredytobiorca jest właścicielem kredytu ?

      kredytobiorca nie jest włascicelem kredytu. Jest pierwszym właścicielem pieniędzy za które nabył coś na rynku. coś co zostało wytworzone z pracy.

  17. malok napisał(a):
    23 września 2010 o godz. 16:51

    @Adam Duda

    kredytobiorca pierwszy użył pieniędzy bo kupił za nie dom. jest właścicelem domu
    Nie jest właścicielem domu , pożyczył prawo do wymiany pracy na inną pracę. Nie wykonał żadnej pracy która dałaby mu prawo do wymiany dóbr. Właścicielem jest pożyczkodawca , a więc ten kto złożył depozyt u bankowego pośrednika. Należy odróżnić własność od prawa do wymiany własności. Pan A pożycza p.B , B zamienia prawo do wymiany (pieniądz) u C na dobro. Właścicielem tego dobra jest A a prawo do wymiany dóbr teraz posiada C. Taka relacja między A,B,C może trwać dalej , C użycza D prawo do wymiany dóbr , D zamienia u E na dobro itd.
    Ten mechanizm ukazany jest w filmiku NBP tylko z bankowym pośrednikiem i nie rozumiem , gdzie tu jest drukowanie pieniądza? Jest kreacja długu, który jest pokryty podażą,pracą pożyczkodawców, tak jak w relacjach między A,B,C,D ,E. B i D muszą zwrócić prawo do wymiany własności. Problem tkwi w odsetkach czyli lichwie która kiedyś była grzechem. Moje pytanie nie dotyczy relacji A,B,C, tylko relacji w której A jest zastąpiony wydrukowanym nowym pieniądzem. Ktoś musi być pierwszym właścicielem nowych banknotów A jest właścicielem bo wcześniej zamienił pracę na pieniądz i pożyczył go B. A jak to jest z nowymi banknotami , ktoś musi być ich pierwszym właścicielem.

    • Nie jest właścicielem domu

      Jest

      Właścicielem jest pożyczkodawca ,

      Czyli co może go sprzedać gdy wartość wzrośnie? co Ty bredzisz?

      a więc ten kto złożył depozyt u bankowego pośrednika.

      Śmieszna rzecz ale bankowi nie jest potrzebny żaden depozytariusz żeby tobie udzielić kredytu. żadne pieniądze.
      Jak dostajesz kredyt konsumpcyjny (dajmy dla ułatwienia) to po stronie aktywów zapisze sobie po prostu twój kredyt a po stronie pasów pieniądze (czyli Twój depozyt) które ty będziesz widział na koncie. Technicznie bank może nie miec żadych pieniędzy, ty mozesz być pierwszym klientem i uzyskać kredyt. as simple as that. Jak to zrozumiesz to możemy dyskutować dalej. Inaczej szkoda mojego czasu.

      Ten mechanizm ukazany jest w filmiku NBP tylko z bankowym pośrednikiem i nie rozumiem , gdzie tu jest drukowanie pieniądza?

      No widze że wiele nie rozumiesz. Czytałeś chociaż te linki co Ci podałem?

  18. bartek.podolski napisał(a):
    28 września 2010 o godz. 11:03

    Hej, witam wszystkich zainteresowanych.

    Adam – dzięki za wpis i pomoc przy książce.

    Wielki Ka – czekam na komentarz po przeczytaniu.

    Łukasz Sikora – na Twój komentarz także.

    Lulu – w Emipku nie ma nawet Misesa i Rothbarda. Kiedyś zmieniałem miejsce pracy- taki ‘transfer wewnętrzny’- i mój ‘team’ postanowił mi zrobić prezent.
    Wygooglali coś Misesa w Empiku i wysłali na szybkości jednego żeby kupił. Na miejscu okazało się że nie ma więc wziął coś podobnego. Dostałem ‘Erę Zawirowań’ Greenspana.
    Doczytałem do połowy, tak bełkotliwej książki o nie wiadomo czym to nie widziałem dawno. Była tam tylko jedna ciekawa informacja – w latach 20 XX wieku ktoś wjechał furmanką
    pełną dynamitu pod same drzwi wejściowe banku JP Morgana i wysadził ją w powietrze. Kiedyś doczytam do końca żeby sprawdzić czy nie ma tam innych optymistycznych wiadomości.

    Po fragment mojej książki zobacz proszę tutaj : http://www.konserwatyzm.pl/aktualnosci.php/Ogloszenie/6193/

    No i książka jest w Multibooku – dla mnie to taki empik książek wolnościowych.

    T. – e booka nie ma i raczej nie będzie. Jak chcesz to Ci wyślę papierową jak zapłacisz za przesyłkę. Mojego maila ma Adam.

    Kazik – jak dla mnie to możesz kupić książkę, kopiować i sprzedawać na ulicy. W sumie mi to lata, uważałbym to nawet za zabawne. Ale już mojemu Wydawcy by się to raczej nie spodobało, a nasze Państwo Prawa i Wolności mogłoby Cię nawet ścigać.

    robbo2k – na przykładzie Twoich komentarzy widać jak państwowa edukacja wypiera nam mózgi. Dlaczego uważasz że ktoś ma prawo ‘ Dawać komuś prawo emisji pieniądza’? Pieniądz jest wynikiem dobrowolnych interakcji międzyludzkich tak jak masa innych pożytecznych i efektywnych rzeczy.

    Może wyjdę na bufona (którym nie jestem) ale uważam że każdy kto przeczyta moją książkę na wstępie wie więcej o Ekonomii niż 99% profesorów tego przedmiotu.
    Nie dlatego że książka jest tak genialna tylko dlatego że ONI tak bardzo są w błędzie.

    Dziękuję za zainteresowanie, pozdrawiam!

    BP

  19. Witam

    Widzę że książka wywołała nie gasnącą dyskusję. Wcale mnie to nie dziwi gdyż książka porusza wiele ciekawych i ważnych tematów. Moim zdaniem książka jest napisana w bardzo przystępny sposób. Osobiście jestem laikiem w dziedzinie ekonomii, który przysypiał na zajęciach o podobnej tematyce w czasie studiów, jednak książka mnie wciągnęła na tyle że zacząłem szukać podobnych pozycji. Autor pisząc książkę na pewno myślał o grupie docelowej czyli o osobach takich jak ja, które właściwie były oszukiwane przez całe życie w sprawie pieniędzy jako środka płatniczego. Dzięki wielu przykładom przytoczonym w książce przedstawiających manipulację banków i instytucji finansowych stopami procentowymi, można szybko zauważyć że dzisiejszy system zmierza do samozagłady. Co zrobić aby tego uniknąć? Każdy powinien przeczytać tę książkę i poważnie zastanowić się nad jej treścią.

  20. @robbo2k
    „Pozatym dzis pieniadza nie kreuje bank centralny tylko banki.”
    To oczywiście prawda z tym, że ten pieniądz jest bardzo dobrze zabezpieczony. Np. Kredyt Bank wyemitował pieniądz o nominale 1mln PLN udzielając mnie kredytu którego zabezpieczeniem jest luksusowa posiadłość :super dom, basen, kort tenisowy i stary ogród. tuż pod Poznaniem.
    I Wy mówicie, że to jest „pusty” pieniądz?!

  21. luksusowa posiadłość za 1M pln??? chyba że zabezpieczenie jest 10 razy większe od kredytu… no i wtedy to jest absolutna antyteza „pustego” pieniądza :D to jest pieniądz lepszy, niż przy 100% rezerwie :D

  22. dokładnie panika banki dziś są bardzo ostrożne choć w praktyce ma to być tak, że jakbym nie wywiązał się ze swojego zobowiązania to zlicytują moją posiadłość, wezmą swój milion dwieście a resztę mi oddadzą :-)
    Ale już nie chodzi o szczegóły, miło mi, że zgadzamy się, że nazywanie pieniądza kredytowego, „pustym pieniądzem” również traktujesz jako nieporozumienie. A inni?

    • Znowu te brednie? depozyt upoważnia mnie do udziału we własności jakiego domu? A jak bank udziela kredytu konsumpcyjnego to do jakiego kowalskiego mam iść jak bank zbankrutuje? mam mu zabrać telewizor czy lodówkę? a jak kupił za pożyczkę wakacje, to czy kowalski będzie moim niewolnikiem? to wszystko mam zapisane w umowie rachunku bankowego?

  23. Resztę minus kara umowna minus koszty sądowe minus koszty komornika…

  24. Brednie? Kto tu opowiada brednie?
    Oczywiście, że depozyt upoważnia Cię do udziału w podziale majątku banku!
    I co mnie obchodzi, że powierzyłeś Swoje pieniądze partaczom którzy udzielają kredytu bezrobotnemu murzynowi z Alabamy?
    Jak ktoś jest frajer to traci, ale żeby na tej podstawie wyciągać wnioski co do istoty pieniądza?

  25. malok napisał(a):
    6 listopada 2010 o godz. 12:42

    Wracam do dyskusji miałem awarię i zapodział mi się Twój blog.

    Twierdzisz, że właścicielem udzielonego kredytu jest kredytobiorca a nie kredytodawca ?
    Moim zdaniem to bzdura. Kredyt to nie prezent tylko pożyczka, pożyczając Kowalskiemu rower nie nabywa on praw własności, tylko prawo do dysponowania własnością , podobnie z kredytobiorcą , nie jest on właścicielem kapitału tylko nabył prawo do dysponowania kapitałem na zasadach zawartych w umowie z właścicielem lub pośrednikiem, jak można być właścicielem czegoś i zwracać w czasie tą własność, spłacając kredyt. To jest fundament ekonomii , prawo własności, łamanie lub relatywizowanie tego pojęcia jest podstawą tworzenia wirtualnej własności a narzędziem jest papierkowy pieniądz.

    No widze że wiele nie rozumiesz. Czytałeś chociaż te linki co Ci podałem?

    Nie rozumiem, w którym momencie w podawanych przez Ciebie przykładów zwiększa się podaż pieniądza ? Opisujesz sytuację w której, 100 zł krąży między bankiem, depozytodawcą i kredytobiorcą , kreując zaufanie do kredytobiorcy, że odda pożyczoną własność.
    Przykład:
    A pożycza B 100 zł , B kupuje rower od C , C pożycza 100 zł D , D kupuje kurtkę od E , E pożycza F itd. Czy zwiększyła się podaż pieniądza w wyniku tych transakcji ? No chyba nie, więc jeśli w tych transakcjach występuje bankowy pośrednik, to w którym momencie zwiększa on podaż pieniądza. Powołujesz się na Rothbarda, on opisywał kreację pieniądza inaczej. Kowalski zanosi depozyt do banku (złoto) , bank wydaje mu kwity ( papierowe pieniądze), część depozytu Kowalskiego zostaje w banku jako rezerwa, a reszta trafia na rynek jako pożyczka. I to jest kreacja pustego pieniądza , bank nie miał prawa dysponować własnością Kowalskiego, skoro to prawo posiadał Kowalski posiadając kwity wydane przez bank. W podawanych przez Ciebie przykładach tak jak przykład z NBP, ukazujesz mechanizm kreacji zaufania, a nie kreacji podaży pieniądza. 100 zł krąży i kreuje zaufanie, z mojego przykładu, że F odda E , D odda C i B odda A.

    • Twierdzisz, że właścicielem udzielonego kredytu jest kredytobiorca a nie kredytodawca ?

      Właścicielem udzielonego kredytu jest kredytodawca. Korzysta z pieniędzy stworzonych z kredytu jako pierwszy kredytobiorca. Po to go do cholery bierze żeby kupić coś na rynku. Czy to tak trudno zrozumieć?

      I to kredytobiorca ma własność domu który kupił za kredyt. Czy bank może dysponować domem kowalskiego? Czy jak cena wzrośnie 3 razy tego domu to bank może go sprzedać w i zakasować różnicę?

      Nie rozumiem, w którym momencie w podawanych przez Ciebie przykładów zwiększa się podaż pieniądza ?
      A pożycza B 100 zł , B kupuje rower od C , C pożycza 100 zł D , D kupuje kurtkę od E , E pożycza F itd. Czy zwiększyła się podaż pieniądza w wyniku tych transakcji ? No chyba nie,

      No chyba tak. zrozumiałbyś do gdybyś przemyślał chociaż ten wpis

      http://www.adamduda.pl/2009/04/24/pusty-pieniadz-jak-to-jest-zrobione/

      depozyt w banku to tez pieniądz. operuje sie nim częściej niż banknotami.

      Generalnie jak chcesz sie czegoś dowiedzieć, to zwiększ poziom kultury, bo jej nie masz co pokazałeś w innym miejscu. Inaczej bede Cie traktował jako zwykłego trolla.

  26. malok napisał(a):
    21 listopada 2010 o godz. 13:07

    Właścicielem udzielonego kredytu jest kredytodawca. Korzysta z pieniędzy stworzonych z kredytu jako pierwszy kredytobiorca. Po to go do cholery bierze żeby kupić coś na rynku. Czy to tak trudno zrozumieć?
    A czy to tak trudno zrozumieć , pytanie:Kto jest pierwszym właścicielem nowych wydrukowanych banknotów? Najpierw stwierdzasz, że jest nim kredytobiorca , teraz zmieniasz zdanie i piszesz, że właścicielem jest kredytodawca, ale pierwszym korzystającym jest kredytobiorca.To też błąd, kredytodawca jest pierwszym właścicielem i pierwszy korzystającym, udziela kredytu, i to jest pierwsze wykorzystanie jego własności, pożyczenie jej. Potem piszesz, I to kredytobiorca ma własność domu który kupił za kredyt , może się czepiam słówek , ale diabeł tkwi w szczegółach. Kredytobiorca nie ma własności kredytu, a ma prawo dysponowania własnością. Chyba nie bardzo rozumiesz co to jest własność. A definicja jest prosta: „To jest moje”. „To moje” można komuś pożyczyć , a pożyczka to nie przeniesienie własnosci, tylko oddanie prawa do dysponowania własnością. Czy to tak trudno zrozumieć?
    Czy bank może dysponować domem kowalskiego? No pewnie że może, jeśli Kowalski nie wywiąże się z umowy użyczenia prawa do dysponowania własnością, której zarządcą jest bank, to bank przejmuje to prawo. I bank nie przejmuje własności tylko jest zarządca majątku który powierzył mu depozytariusz.
    A pożycza B 100 zł , B kupuje rower od C , C pożycza 100 zł D , D kupuje kurtkę od E , E pożycza F itd. Czy zwiększyła się podaż pieniądza w wyniku tych transakcji ?
    Twierdzisz, że się zwiększyła. Bzdura ! W którym momencie 100 złotówek się rozmnożyło? Zwiekszyła się ilość zaufania,które obsłużyło sto złotówek. Mechanizm który zwiększa podaż , to ten w którym bank bierze od A własność , oddają ją pod zarząd kredytobiorcy i jednocześnie A korzysta dalej z własności. I tu jest pies pogrzebany a nie w mechaniźmie kredytowym. W podanym linku to opisujesz, ale w poprzednich nie, a teraz znów stwierdzasz, że krążące 100 zł zwiększa podaż pieniądza.
    Generalnie jak chcesz sie czegoś dowiedzieć, to zwiększ poziom kultury, bo jej nie masz co pokazałeś w innym miejscu. Inaczej bede Cie traktował jako zwykłego trolla.
    Nie wiem w którym miejscu zachowałem się niekurturarnie :) . Piszę ostro czasami , ale nie używam obraźliwych epitetów.

    • malok

      Najpierw stwierdzasz, że jest nim kredytobiorca , teraz zmieniasz zdanie i piszesz, że właścicielem jest kredytodawca,

      Rozmiesz różnice pomiędzy bycie waścicelem kredytu, a posiadaniem pieniędzy z kredytu?

      Kredytobiorca nie ma własności kredytu, a ma prawo dysponowania własnością.

      Gdzie napisałem że kredytobiorca jest właścicielem kredytu? Jest właścicelem rzeczy które nabył za pieniądze z kredytu. W żadnym przypadku nie jest właścicielem kredytu.

      Chyba nie bardzo rozumiesz co to jest własność.

      a to dobre :D

      No pewnie że może, jeśli Kowalski nie wywiąże się z umowy użyczenia prawa do dysponowania własnością, której zarządcą jest bank, to bank przejmuje to prawo.

      Przeczytaj to zdanie jeszcze raz.
      Kowalski posiada dom i jest jego pełnoprawnym właścicielem. wpis o hipotece to tylko wpis zabezpieczający wykonanie umowy. Gdy kredytobiorca wywiązuje sie z umowy to bankowi nic do tego. hipotek to tylko forma zabezpieczenia umowy kredytowej. Równie dobrze zastaw może być zrobiony na złocie, innej walucie, albo tylko na wekslu, albo w ogóle bez zabezpieczenia. Wiele firm z dobrą sytuacją finansową bierze kredyty bez zabezpieczeń. także nie świruj z tą hipoteką.

      Twierdzisz, że się zwiększyła. Bzdura ! W którym momencie 100 złotówek się rozmnożyło?

      Nie znasz podstaw kreacji pieniądz i struktury agregatów pieniądza i ich wpływu na podaż.
      tak sie zwiększyło jak opisuje to w tym linku min. depozyt to pieniądz.
      http://www.adamduda.pl/2009/04/24/pusty-pieniadz-jak-to-jest-zrobione/

      Zadam proste pytanie

      odpowiedz lepiej na proste pytanie które ja Ci zadałem. dlaczego odpowiadasz pytaniem na pytanie?

      Pożyczam Nowakowi 100 zł , jest on kredytobiorcą i właścicielem 100 zł?

      Nie myl kredytu z pożyczka. to dwie różne sprawy. jeżeli pożyczam Nowakowi 100 pln to Nowak staje sie właścicelem 100 pln, ale jednocześnie ma zobowiązanie pożyczkowe wobec mnie na 100 pln.
      Tak trudno to zrozumieć? czy jak pożycze 100 pln Nowakowi, to mogę Nowakowi kazać coś zrobić z tymi 100 pln? korzystając z (Twoim zdaniem) prawa własności.

      Ty naprawdę tego nie rozumiesz ?

      Czego nie rozumiem? że zobowiązanie to zobowiązanie, a pieniądz to pieniądz?

      Kredytobiorca nie jest twórcą podaży , pożycza i nie może być pierwszym właścicielem

      Czy ty rzeczywiście myślisz że bank musi mieć jakieś lokaty żeby pożyczyć kowalskiemu pieniądze? bank tworzy i należność kredytową od kowalskiego (kredyt – aktywa banku) i zobowiązanie depozytowe w stosunku do kowalskiego (depozyt – pasywa banku) z tej samej umowy kredytowej. wake up.

      To podstawa w ekonomii i jeśli tego nie rozumiesz , zmień zainsteresowania z ekonomii na ekologię.

      Mnóstwo zabawy jest z Tobą. :D

  27. @malok
    myślimy bardzo podobnie. może się Pan ze mną skontaktować przez frizona.pl?

  28. malok napisał(a):
    23 listopada 2010 o godz. 12:30

    A.Duda
    Rozmiesz różnice pomiędzy bycie waścicelem kredytu, a posiadaniem pieniędzy z kredytu?

    Rozumiem tą różnice , tak samo rozumiem różnice między właścicielem dobra z kredytu a posiadaczem dobra z kredytu. Ty uważasz, że jeśli kredytobiorca zamieni posiadanie pieniędzy na posiadanie dobra , to staje się właścicielem dobra. A to jest bzdura! Myślisz jak prawnik, bankowiec a nie jak ekonomista. Zarzuciłem Ci, że nie rozumiesz co to jest własność, i to potwierdzasz. Jeśli kredytobiorca staje się właścicielem dobra z kredytu, to może powiedzieć ” to jest moje”?. Przypuśćmy,że Kowalski zakupił z kredytu dom, wyjeżdza na 10 lat zagranice, mając swoje zobowiązania w d….Czy jak wróci dalej będzie mógł powiedzieć „to moje”? Prawnie można zapisać, że Kowalski jest właścicielem dobra.Leasing jest kredytem w którym zapis prawny własność przypisuje leasingodawcy. Piszesz o ekonomii to myśl jak ekonomista, a pani ekonomia myśli tak: Nowak pracując zamienia swój pot na banknoty , zanosi je do banku , bank pożycza je Kowalskiemu , Kowalski zamienia banknoty na dom. Pytanie, dzięki czyjemu potowi Kowalski może korzystać z 4 ścian? Jeśl tego nie rozumiesz , to ja passe, prościej nie potrafie tłumaczyć.
    Gdzie napisałem że kredytobiorca jest właścicielem kredytu?
    Tu:w przypadku pieniądza niższego szczebla to oczywiście kredytobiorcy, bo to oni pierwsi korzystają z pieniędzy.
    Zrozum, pierwszy korzysta ten co stworzył wartość (podaż) którą zamienił na papierki pieniężne i pożyczył kredytobiorcy. Kredytobiorca nie stworzył żadnej wartości i nie może być właściecielem pożyczonej wartości, skoro jej nie stworzył , chyba, że stworzyciel mu ja podarował. Prawna umowa może przypisać własność kredytobiorcy, ale to regulacja prawna a nie ekonomiczna.
    hipoteka to tylko forma zabezpieczenia umowy kredytowej.
    Czyli według Twojego pomyślunku , własność obciążona hipoteka to samo co własność bez hipoteki? W obu przypadkach prawny właściciel nieruchomości może powiedzieć, to jest moje? Kredytobiorca nie jest właścicielem kredytu, ale jest właścicielm dobra z kredytu. To tak samo jakbym powiedział, że woda to H2O a para wodna to ropa.
    Nie znasz podstaw kreacji pieniądz i struktury agregatów pieniądza i ich wpływu na podaż.tak sie zwiększyło jak opisuje to w tym linku min. depozyt to pieniądz.
    Gdzie tu struktura agregatów pieniądza , gdzie tu kreacja pieniądza ? A pożycza 100 zł B, B kupuje od C , C pożycza D itd. Chłopie ! 100 zł krąży w gospodarce kreujac zaufanie, kredytodawcy do kredytobiorcy. W którym miejscu w tym przykładzie 100 zł się rozmnożyło? Może zwiększyć wartość, ale nie zwiększyła się podaż. Konkret, która literka z przykładu kopuluje z 100 zł i mają dzieci wartości 1 zł?
    odpowiedz lepiej na proste pytanie które ja Ci zadałem. dlaczego odpowiadasz pytaniem na pytanie?
    Chodzi o kredyt obrotowy ? Nie jestem bankowcem, to obojetnie jaki kredyt obrotowy , hipoteczny, konsupcyjny. Kreacja pustego pieniądza polega na tym, że wartość stworzona przez podaż rozmnaża się w systemie bankowy, podałem przykład z Rothbard-a . Kowalski zanosi swoją pracę (złoto) do banku , bank wydaje mu pokwitowanie (banknot) , jednocześnie bank daje na zdeponowaną pracę Kowalskiego kwity kredytowe Nowakowi. I Nowak kupuje dom i jest jego „właścicielem” na papierku.
    jeżeli pożyczam Nowakowi 100 pln to Nowak staje sie właścicelem 100 pln, ale jednocześnie ma zobowiązanie pożyczkowe wobec mnie na 100 pln.
    Nie staje się właścicielem !!!! Ma prawo do użytkowania czyjejś własności. To prawo nabył przez deklarację, że odda czyjąś własność i wtedy stanie się właścicielem dobra nabytego przez uzyskanie prawa do użytkowania własności, wartości którą stworzył kredytodawca !!!!!!
    Czy ty rzeczywiście myślisz że bank musi mieć jakieś lokaty żeby pożyczyć kowalskiemu pieniądze?
    Musi mieć lokaty , musi mieć wartość, tak twierdzi pani ekonomia. Jeśli bank nie ma tej wartości w podaży,pracy którą zdeponował u niego twórca podaży , to bank oszukuje, kradnie! Gospodarka to barter , praca, towar a nie popyt pobudzony bankowym oszustwem. Ekonomia naturalna ma swoje prawa , staram się Ci to wyjaśnić na przykładzie własności, Ty jezyka ekonomii stworzonej przez bankowców i prawników.
    Mnóstwo zabawy jest z Tobą.
    hmm pisałeś żem niekurturarnym cham, a teraz jestem zabawny ..

  29. malok napisał(a):
    23 listopada 2010 o godz. 13:09

    @stanisław chmielewski

    Dziękuje za zaproszenie, zajrze

Zostaw odpowiedź