Nie taki Peakoil straszny

Your ads will be inserted here by

Easy Plugin for AdSense.

Please go to the plugin admin page to
Paste your ad code OR
Suppress this ad slot.

Jedną z tematyk tej strony jest Peakoil, czyli globalny szczyt wydobycia ropy naftowej i konsekwencji tego zjawiska dla gospodarek. Przyznaje, trochę zaniedbywany temat ostatnio, lecz oczywiście wcale nie stracił na swej aktualności. Wręcz przeciwnie. Ropa dobija do 90$ za baryłkę, czyli do poziomu z czasów boomu kredytowego. Co ciekawe boomu kredytowego teraz nie mamy. Skąd taki poziom cen? Ano właśnie z peakoil. Rynek jest coraz ciaśniejszy, OPEC może sobie dowolnie kształtować ceny, gdyż wie, że nikt poza nim nie może dostarczyć większej podaży. Oczywiście są analitycy, co się zachwycają zapasami wydobytej ropy w zbiornikach na wybrzeżu teksasu, czy tłumaczeniem, że 98% ropy i tak jest handlowanie w papierowych kontraktach, nie mających nic wspólnego z rzeczywistym popytem i podażą. Cóż, może i nie ma, ale w długim terminie liczy się towar, na którym dany kontrakt jest oparty. Inaczej taki handel niczym by sie nie różnił od handlu przestrzenią kosmiczną w innej galaktyce.

W blogosferze wielu jest wieszczy zagłady z powodu Peakoil. Osobiście nie widzę tego tak czarno. Peakoil zmieni nam paradygmat. Gospodarka zacznie zmieniać swój focus z produkowania gadżetów typu smarkfon, tysięcy kolorowych gazet i innych produktów dla generacji Y. Tak jak teraz najlepsze mózgi tego świata myślą nad nowymi gadżetami, tak w przyszłości środek ciężkości zdecydowanie przesunie się w stronę produktów i usług zwiększających nasze zdolności do oszczędzania energii. Do produkowania jej z źródeł odnawialnych, które dziś ciągle przegrywają z paliwami kopalnymi. Zresztą co ja mówię. Ten proces dla uważnego obserwatora już sie zaczął i to jakieś 5 lat temu. Teraz tylko nabiera przyspieszenia, a wysokie ceny energii z każdą chwilą potęgują ten proces.

Wielu mówi, że zachód nie ma wystarczających środków finansowych, że jest pogrążony w długach i że nie stać go będzie na przestawienie gospodarki z ropy na inne źródło. Cóż. Zachód oczywiście jest zadłużony, ale coś Wam powiem. Zapomnijcie o długach, zapomnijcie o pieniądzach. To tylko zapisy elektroniczne gdzieś w bankach, to tylko papierki. Ostatecznie do przestawienia gospodarki liczą się ludzie i technologia. A ta jest na miejscu. Także zachód po prostu może zrobić reset na długu i zacząć od nowa. Jasne, nikt nie pożyczy już centa, a handel będzie pewnie możliwy tylko za jakieś materialne dobra (kruszce, towary, etc), ale technologii, ludzi, fabryk nikt nie zabierze.Bankructwo będzie raczej kontrolowane, gdyż zachód rozważnie zadłuża się w swoich walutach, czyli takich które mogą wydrukować. Emeryci i wierzyciele ucierpią, ale well, za socjal, niskie podatki na kredyt i populizm tak się płaci.

Zaczynamy od ropy, która idzie mocno w górę i którą łatwo zastąpić gazem ziemnym. Autobusy czy samochody na CNG to nie technologia z księżyca. To rzeczywistość czekająca tylko na odpowiednie warunki cenowe, czyli różnicę pomiędzy ilością kilometrów przejechanych na jednym dolarze wydanym na ropę, a dolarze wydanym na gaz.

Docelowym jednak napędem dla pojazdów jest silnik elektryczny. Dlaczego? Gdyż pracuje z sprawnością powyżej 90%, co w porównaniu z 40 % sprawnością silnika spalinowego stawia go zdecydowanie na przedzie. Oczywiście prąd trzeba wyprodukować i ta produkcja ma również określoną sprawność, jednak zaletą prądu jest to, że można go pozyskać praktycznie z każdego źródła – gazu, słońca, węgla etc. Sam silnik elektryczny ma wiele dodatkowych zalet, jak brak konieczności używania sprzęgła, przyspieszenie, poziom hałasu, możliwość nocnego bilansowania systemu energetycznego, brak rury wydechowej – jednak dla rozwiązania problemu energetycznego z powodu Peakoil te czynniki są bez znaczenia. Po prostu będzie łatwiej sprzedać samochody elektryczne dla early adopters.

Skoro jest tak dobrze, to dlaczego nie jeździmy jeszcze samochodami wyposażonymi w silnik elektryczny. Zawsze jest jakiś haczyk i tym haczykiem jest bateria. Ludzkość nie nauczyła się jeszcze magazynować energii elektrycznej w tak małej przestrzeni i w tak małej masie, żeby można ją było zastosować w samochodach konkurencyjnych do spalinowych. Jednak jako że technologia od jakiegoś czasu przekierowała swoją wzmożoną uwagę na tą dziedzinę, obserwujemy ogromny postęp. Jak wynika z poniższego wykresu cena baterii litowo jonowych dla laptopa spadała średnio 14 procent rocznie przez 15 lat. To dzięki temu spadkowi dziś ekonomicznie opłacalnie staje się montowanie ich w samochodach.

Analitycy Deutsche Bank dodatkowo przewidują skokowy 30 procentowy spadek ceny baterii w 2012 roku. Według wyliczeń, wyższa cena samochodu elektrycznego spłaca się w ciągu 10 lat (bez dopłat rządowych do zakupu) i w przeciągu 5 lat z rządową dotacją. Warto zaznaczyć, że każda podwyżka cen ropy poprawia ten wynik na korzyść samochodu elektrycznego.

Your ads will be inserted here by

Easy Plugin for AdSense.

Please go to the plugin admin page to
Paste your ad code OR
Suppress this ad slot.

Co to wszystko oznacza? Najpierw będziemy jeździć mniej i kupować produkty, które w swej cenie zawierają mało „ropy”. Potem stopniowo będziemy przerzucać się na inny model transportu. Także nie taki peakoil straszny, a wieszczom zagłady proponuje spożytkować swą energię na wymyśleniu, jak na peakoil będzie można zarobić.

Dla zainteresowany kilka wiele mówiących wykresów: (kliknij aby powiększyć)

Ktoś kiedyś pytał na co co idzie. Poniżej na przykładzie USA: