Utylitaryzm

Your ads will be inserted here by

Easy Plugin for AdSense.

Please go to the plugin admin page to
Paste your ad code OR
Suppress this ad slot.

Czy jesteś utylitarystą? Patrząc na definicje utylitaryzmu trudno się nie identyfikować z tą postawą:

Utylitaryzm jest postawą filozoficzną, w której podstawowym kryterium rozróżniania pozytywnych i negatywnych działań jest użyteczność. Słowo utilis pochodzi z języka łacińskiego i znaczy właśnie – użyteczny. Zasada użyteczności uznaje, że nasze postępowanie jest właściwe, pozytywne, jeśli w jego wyniku otrzymujemy dużą ilość szczęścia i dobrych efektów.

Któż by nie chciał być zwolennikiem zdrowego rozsądku? Definicja wikipedyjska daje nam trochę szerszy opis utylitaryzmu.

Utylitaryzm (łacińskie utilis – użyteczny) – postawa zwana też filozofią zdrowego rozsądku, kierunek etyki zapoczątkowany w XVIII wieku, wg którego najwyższym dobrem jest pożytek jednostki lub społeczeństwa, a celem wszelkiego działania powinno być „największe szczęście największej liczby ludzi”.

Programem utylitarystów jest próba obiektywnego ustalenia zasad działań przynoszących pozytywne i negatywne efekty. Podstawowym kryterium rozróżniania działań pozytywnych i negatywnych stała się dla utylitarystów zasada użyteczności. Głosi ona, że postępowanie jest słuszne, jeśli prowadzi do uzyskania jak największej ilości szczęścia i jak najmniejszej ilości nieszczęścia, (…)

I prawdę mówiąc tutaj już się zachwyt kończy. Wynika z niej, że postawa utylitarystyczna może być osobista (odnosząca się do siebie samego) jak i społeczna, czyli dla całego społeczeństwa.

Postawa utylitarystyczna w stosunku do samego siebie jest aksjomatem. W końcu człowiek podejmuje działania, które są dla niego użyteczne. Inaczej by nie działał. Zaznaczyć należy, że nikt tu nie może rozsądzać co znaczy, że coś jest dla kogoś użyteczne. Brak działania jest również działaniem, który może być korzystnym dla człowieka. Czy masochista poprawia swój los znęcając się nad sobą? Z jego perspektyw tak. Zresztą nawet samobójstwo może być z perspektywy jednostki korzystne.

Problemem jest jednak to, że utylitaryści dążą do obiektywnego szczęścia, obiektywnych korzyści nie patrząc na intencję działania. Jeżeli ktoś chce się zabić, bo sobie wymyśli, że trafi za to do raju, a nie trafia, to utylitarnie to działanie nie ma sensu.

Natomiast ma wiele sensu w podejściu wolnościowym. Jeżeli ktoś chciał poprawić swój byt, a przez swoje działanie nie poprawił, to jest to tylko i wyłącznie jego sprawa i nauka na przyszłość. Liberalizm zakłada pełną wolność w dążeniu do szczęścia, ale i też pełną odpowiedzialność jednostki za swoje czyny i błędne założenia. Kłóci się to z podejściem utylitarystycznym, które chce szukać obiektywnej poprawy i obiektywnego szczęścia i miarą efektywności liczy się tylko i wyłącznie stan końcowy podjętego działania.

Te rozważania nie mają żadnego znaczenia dla nas, tak długo jak nie wychodzą poza obręb jednostki. Pozostają w sferze kanapowych dywagacji. Gdy jednak wychodzimy w szerszy zakres stosowania tych postaw pojawiają się problemy. Pojawiają się problemy utylitaryzmu społecznego.

Żeby była jasność. Zarówno pełny liberalizm (anarchokapitalizm) czy pełny utylitaryzm nie jest możliwy. Absolutu się nigdy nie osiągnie i zawsze będziemy znajdować się pomiędzy różnymi postawami nakreślonymi przez filozofów.

Takim kompromisem jest istnienie państwa. Libertarianizm zakłada aksjomat nieagresji, który w oczywisty sposób jest błędny i niezgodny z ludzką naturą i praktyką. Właśnie z powodu ludzkiej agresji na przestrzeni wieków wyewulowały i przetrwały państwa, które chronią obywateli przed agresją innych, ale nakładają też na nich przymus (utrata części wolności) w celu realizacji swoich zadań.

I ten przymus właśnie to ogromne pole do popisu dla społecznych utylitarystów, którzy mogą liczyć, badać i wskazywać działałania jakie może podjąć państwo w celu zapewnienia największych korzyści. Wszystko by było okay, gdyby te analizy dotyczyły zadań do których państwo rzeczywiście jest niezbędne. Obrona wojskowa, ochrona obywateli, budowa infrastruktury przez większość czasu była głównym zadaniem państwa, czy to w monarchii czy wczesnych demokracjach. Dziś jednak utylitaryzm społeczny zatacza szersze kręgi.

Weźmy dla przykładu symboliczny obowiązek zapinania pasów bezpieczeństwa. Utylitarysta wyliczył (i dobrze!), że zapinanie pasów bezpieczeństwa znacznie redukuje ryzyko śmierci i obrażeń na drodze. Wszystko by było okay, bo to rzeczywiście istotna informacja. Jednakże, niedługo potem, na gruncie utylitarystycznego pędu do osiągnięcia jak największego szczęścia zrobiono z tego prawo i dziś każdy ma obowiązek zapinania pasów. Czy przynosi ten obowiązek korzyści? Utylitarysta powie że tak, liberał powie, że to bez znaczenia czy przynosi czy nie. W końcu jedzenie warzyw i  poranne joggingi też „przynoszą korzyści”, ale czy to oznacza, żeby wprowadzić je u wszystkich ludzi jako obowiązek? Utylitarysta by się zastanawiał, liberał nie, bo to po prostu nie jego sprawa.

Your ads will be inserted here by

Easy Plugin for AdSense.

Please go to the plugin admin page to
Paste your ad code OR
Suppress this ad slot.

Oczywiście, argument za pasami, oprócz zapewniania nakazem szczęścia poszczególnym jednostkom jest również zapewnienia szczęścia społecznego. Mniej pieniędzy po prostu pójdzie na leczenie i utrzymanie inwalidy. Mniejsze koszty społeczne równają się mniejszym cierpieniom społecznym. W końcu mogą te pieniądze być przeznaczone na inny cel, gwarantujący „więcej szczęścia”. Tak więc istnienie państwowej służby zdrowia determinuje i upoważnia do sankcjonowanie czy nakazywanie pewnych zachowań w celu osiągnięcia szczęścia społecznego. Cóż, z państwową służbą zdrowia mam pewien zgryz, gdyż jest to dziedzina o ogromnej barierze informacyjnej na linii klient-szpital.

Jednakże jeżeli pasy są dobre to dlaczego nie jedzenie, zdrowy tryb życia. Dlaczego jeszcze nie zakazano istnienia fast foodów i nie zlikwidowano kebabowych bud? To wszystko przecież prowadzi do zawałów i zwiększonych kosztów leczenia.

Utylitarystyczne podejście może być zatem stosowane z różnym natężeniem. W USA na przykład obowiązkowo w każdym domu musi być zamontowany czujnik dymu. Ktoś policzył, że taki czujnik się bardzo opłaca i jednostce i społecznie (straż pożarna, sąsiedzi), zatem wprowadzono nakaz stosowania. W Polsce takiego obowiązku nie wprowadzono (osobiście gorąco polecam zamontowanie sobie takich czujników w domu). Kraje drastycznie różnią się w obligatoryjnie stosowanych państwowych szczepionkach.  Dla przykładu noworodki w Polsce nie są szczepione na pneumokoki, a w Meksyku czy Niemczech państwowa zapewnia takie szczepienia. Utylitaryści w tamtych krajach policzyli, że więcej takich szczepień zapewnia społecznie mniej cierpienia i przymusem dzieci są szczepione, a szczepionki kupowane. Niewątpliwie szczepienia pomogły ludzkości przezwyciężyć szereg chorób, które trawiły ludzkość od wieków. Ospa, tężec, wścieklizna, gruźlica etc dotykały nie tylko osoby bezpośrednio chorej, ale i narażały innych na zakażenie tworząc pandemie. Usunięcie z naszego życia ryzyka pandemii przeszłych czasów to niewątpliwy sukces utylitarystów. Jednakże, czy dziś wszystkie szczepionki podawane obowiązkowo ludziom są niezbędne do uniknięcia pandemii lub czy niwelują istotne ryzyko zachorowania, kompensując ich koszt? To, że w tym temacie istnieje ryzyko do nadużyć to no brainer.

Świetnym przykładem do jakich wypaczeń może doprowadzić przesadne ingerowanie w życie ludzi poprzez utylitarystyczne podejście jest nakaz wożenia małych dzieci do 11 roku życia w fotelikach dziecięcych w samochodzie. Jest oczywiste, że lobby fotelikowe będzie wspierać badania i wyniki oraz polityków, którzy udowodnią sens ich stosowania i nałożą odpowiedni obowiązek. Nowsze badania wskazują jednak , że stosowanie fotelików powyżej 2 roku życia nie ma najmniejszego sensu… wręcz przeciwnie; nawet lekko zwiększa ryzyko śmierci malca. A obowiązek jest wożenia go do 11 roku życia!! I jakim badaniom wierzyć?

Świetnie w pokrewnym temacie odpowiedział Milton Friedman młodemu Michelowi Moor’owi, który podparty badaniami usiłował utylitarystycznie wyargumentować nakazanie firmom motoryzacyjnym montowanie dodatkowych zabezpieczeń zwiększających bezpieczeństwo:

You need to a flashplayer enabled browser to view this YouTube video

Sęk w tym, że poprzez przesadne budowanie państwa na idei utylitarystycznej możemy bardzo łatwo wylać dziecko z kąpielą. Chęć do szukania „obiektywnego szczęścia” i niwelowania „obiektywnego cierpienia” bardzo szybko może wyewoluować  do państwa maksimum. W końcu skoro ktoś z góry wie co jest dobre, to bez problemu można uzasadnić dotowanie kultury, wczesnych emerytur, wszelkiej maści socjalu. Słowem państwo socjalne jest dobrymi chęciami zbudowane, bardzo często oparte na różnych analizach czy badaniach naukowych. To lewicowiec-utylitarysta ma w zanadrzu masę badań i pomysłów jak uszczęśliwiać ludzi. Liberał zwykle optuje za tym, żeby każdy płacił za to co otrzymuje, a dążenie do szczęścia zostawił w gestii bezpośrednio zainteresowanego. Dlatego też myli się kolega Trystero, który w swoim wpisie (Encyklopedia lewactwa Adam Smith o systemie podatkowym) uważa Adama Smitha za „lewaka”, gdyż proponuje opodatkowanie ludzi w sposób proporcjonalny do swoich dochodów. Sama idea założenia takiej encyklopedii jest szczytna i spodziewam się kontynuacji 😉 , jednak to liberałowie optują za tym , żeby ludzie płacili za to co otrzymują. Bogaci w oczywisty sposób, poprzez szeroką działalność (dlatego są bogaci) korzystają z ochrony wojskowej, systemu prawnego, policji etc. w szerszym stopniu niż biedni. Żeby firma działała w danym kraju, potrzebuje również infrastruktury i ochrony sądów. W oczywisty sposób korzysta w większym zakresie z usług państwa, zatem i płacić powinna więcej. Nie czytałem Adam Smitha, ale wyrywkowo i z cytatów tak interpretuje jego linię na temat systemu podatkowego. Dlatego trudno mi uznać go za „lewaka”. Oddzielną sprawą jest, czy w czasach kiedy żył Adam Smith rolą państwa była ochrona zdrowia, socjal, dotacje do rolników, dotowanie kinematografii, firm zajmujących się blogowaniem o kotach i innych absurdalnych działań. Śmiem w to wątpić i twierdzić, że wtedy Smith uszczegółowił by swoje tezy. Utylitarystycznie można dużo rzeczy udowodnić. Nawet sens istnienia Parpu. Pytanie tylko czy taka powinna być rola państwa i czy za to powinniśmy płacić w podatkach, a nie z własnego portfela?

Co cynicznie to właśnie liberalizm czy libertarianizm w starciu z utylitaryzmem jest określany mianem pejoratywnej ideologi. To swoiste postawienie sprawy na głowie. To własnie ideologia utylitaryzmu musi przekonać ludzi, aby zrezygnowali z swojego wolnego wyboru w jakimś zakresie. Czymże jest ideologia, jak nie zbiorem myśli i poglądów dążących do wspólnego celu.   Liberalizm maksymalnie nie narzucający ludziom niczego nie powinien być oskarżany o to „że w imię ideologi chcemy zrobić to i tamto”. Nie. Właśnie niczego nie chcemy robić, niczego narzucać, cel jest minimalistyczny. Nie wiem ile jest „ideologii” w tym stwierdzeniu.

Każda ideologia ma swoje ekstrema. Utylitaryzm również. Poglądy o przymusowej eugenice, abortowanie płodów, w których w wyniku badań prenatalnych wynika, że posiadają wady nie są rzadkością. W końcu nie może być tak, że poprzez egoizm matki (chęć posiadania dziecka) przysporzy się społeczeństwu więcej cierpienia z powodu większych kosztów leczenia i kosztów utrzymywania inwalidy.

Utylitaryści bardzo rzadko wyceniają jedną rzecz. Wolności. I może całkiem słusznie… w końcu wraz z kolejnymi falami uszczęśliwiania ludzi mało kto już wie co to znaczy.

Na koniec dwa skrajne rysunki ku przestrodze czarno-biało widztwa i utworek:

 

You need to a flashplayer enabled browser to view this YouTube video