EV

Your ads will be inserted here by

Easy Plugin for AdSense.

Please go to the plugin admin page to
Paste your ad code OR
Suppress this ad slot.

Elektryfikacja transportu zbliża się wielkimi krokami (kołami?). Z tego też tytułu Deloitte zrobiło ciekawe badanie na temat możliwości adaptacji tej nowej technologii w różnych regionach świata. Dwa wybrane wykresy poniżej.

Na początek ile i w jakim regionie jest tak zwanych „early adopters”:

Zastanawiające są te Chiny. Czyżby tam propaganda chińska wszystkimi surmami grała i obwieszała ostateczny koniec problemów z brakiem/wysoką ceną paliwa? Choć z drugiej strony trzeba oddać, że Chiny przodują w implementacji EV i wraz za implementacją pewnie rośnie świadomość.

10-15 procent potencjalnych „pierwszych nabywców” to moim zdaniem całkiem duży odsetek, tym bardziej że produkt jest stosunkowo bardzo drogi. O wiele łatwiej było być pierwszym nabywcą odtwarzacza MP3 niż EV. Skala wydatku kilka rzędów wieksza

Oczekiwania co do zasięgu. Mimo, że typowo jeździmy nie więcej niż 80 kilometrów dziennie wszyscy mają oczekiwania znacznie wykraczające poza codzienne potrzeby. 480 kilometrów to w wielu krajach Europy wystarczająca odległość żeby wyjechać za granice kraju. Na takie odległości nie ma sensu kupować oczywiście EV, ponieważ cena pakietu akumulatorów znacznie przewyższała by korzyść w postaci jednorazowej jazdy na wakacje. Od takich odległości są spalinochody, albo pociągi.

Your ads will be inserted here by

Easy Plugin for AdSense.

Please go to the plugin admin page to
Paste your ad code OR
Suppress this ad slot.

Niestety do implementacji EV potrzebna jest infrastruktura. Jeżeli ma się dom z garażem to nie ma specjalnego problemu. Wystarczy zamontować siłę w garażu (coś jak instalacja do podłączenia kuchenki elektrycznej w kuchni) i już.

Problem pojawia się gdy potencjalny użytkownik EV mieszka w dużym mieście w mieszkaniu bez garażu – a takich jest najwięcej. Wtedy musi polegać na ulicznych słupach doładowczych. Nie ma z tym żadnego problemu w krajach zachodnich, gdzie widać jak coraz gęściej pojawiają się owe urządzenia. W Polsce jednak jest z tym kłopot. Słupek trochę kosztuje i nie jest idioto-odporny. Pierwszy zamontowany słupek w Katowicach ponoć już pierwszej nocy był zdewastowany przez miejscowych lumpów. Niestety o wiele łatwiej wdraża się tego typu nowe technologie w krajach o wysokiej kulturze społecznej. W Norwegii mało kto zamyka dom, w Szwecji samochód, a w Japonii nie ma nawet w słowniku słowa „szabrownik”. W Polsce jeszcze jest ciężko, ale jakieś postępy są. Pamiętam początkowo mało ludzi dawało wiarę, że parkometry przetrwają na polskich ulicach, a jednak jakoś się trzymają.

Niestety w naszej Unii Europejskiej, w odróżnieniu od USA, ciągle nie ma ustanowionych standardów wtyczek do EV co znacznie utrudnia implementacje punktów doładowczych na szeroką skalę. Ale taki to już urok tej nasze Unii. Ogórki mamy proste tak jak w dyrektywie zapisano; banany są odpowiednio krzywe, a ślimak jest rybą, ale czasu na określenie standardu wtyczkowego nie ma.

**********************

You need to a flashplayer enabled browser to view this YouTube video

You need to a flashplayer enabled browser to view this YouTube video