Pump & Dump, czyli o bańce ludnościowej

Your ads will be inserted here by

Easy Plugin for AdSense.

Please go to the plugin admin page to
Paste your ad code OR
Suppress this ad slot.

Technika Pump & Dump czyli pompuj i rzuć, to znana wszystkim inwestorom giełdowym metoda na generowaniu zysków przy pomocy strzyżenia tzw „leszczy”. O co chodzi? Bierze się jakąś spółkę i zaczyna się skupować jej akcje. Wtedy albo dziennikarzyny się zainteresują wzrostowym kursem i zaczną pichcić artykuły uzasadniające wzrost, albo i przy pomocy „artykułów wspomaganych” wzbudza się zainteresowanie ulicy. Zresztą czasem nie potrzeba do tego mainstreamu. Wystarczy wzrastający kurs akcji i stado baranów chcących podczepić się pod nowy wzrostowy trend samo się znajdzie. Gdy ulica wchodzi następuje „dump” czyli wchodzenie pompiarza ze spółki z pokaźnym zyskiem. Prawda że proste? Proste, ale trzeba mieć trochę kapitału, żeby bawić się w takie rzeczy, a zlecanie artykułów wspomaganych to już jest sprawa kryminalna, zatem niesie za sobą pewne ryzyko.

Nie ma wody, nie ma ziemi, nie ma kultury technicznej... jest pustynia i dzieci do wykarmienia

Metodę Pump & Dump, ale już nie koniecznie w inwestowaniu można zauważyć na przykład w Afryce. Z tym, że co innego jest obiektem pompowania. Tam pompuje się bańkę ludnościową. Krótko mówiąc wysyła się miliony ton zboża do ludzi, którzy już teraz nie potrafią się wyżywić. Najedzeni płodzą kolejne dzieci, a jako że rodzice nie mogli zagwarantować sobie wyżywienia, to tym bardziej nie może ośmioro ich dzieci. Problem narasta. Potrzeba coraz więcej zboża, a organizacje humanitarne przewijają nam przed oczyma zdjęcia niedożywionych ludzi.

 

 

Kto jest największym pompiarzem (kliknij aby powiększyć)?

 

USA z ponad 4 milionami ton zboża przetransferowanymi rocznie. Niestety pomoc przekazywana w dobrej wierze, będąca dawaniem ryby a nie wędki jest praktycznie zawsze przeciw skuteczna. Jeżeli prawdą jest, że w języku masajskim nie ma słowa „jutro”, a ulubionym zajęciem mężczyzn jest stanie na jednej nodze przez cały dzień i przesuwanie się razem z przesuwaniem się cienia drzewa, to nie za bardzo widzę sens w przekazywaniu im żywności.

Prawda jest taka, że niebawem dojdziemy do etapu „Dump”, czyli porzuceniem zabawy w wysyłanie zboża z zbankrutowanych krajów. Jeżeli ludzie wylegną na ulicę, to programy dożywania ludzi w Nigerii jako pierwsze pójdą pod nóż. I najsmutniejsze jest to, że nikt na tym procederze nie wygra.

W raporcie Oxfam, organizacji charytatywnej zajmującej się pompowaniem banki ludnościowej min czytamy:

Obecnie, kiedy wkroczyliśmy w epokę narastających kryzysów, doświadczamy szoku za szokiem: zawrotnych skoków cen żywności oraz ropy, katastrofalnych zjawisk pogodowych, załamań finansowych i globalnego efektu domina

Jest to niestety prawda i to będzie znak naszych czasów. Co jednak propnują autorzy raportu

A precautionary approach to speculation in food commodities is needed

Oczywiście. Jak zwykle źli spekulanci, którzy wywindowali cenę. Zamiast się od nich uczyć, gdyż dają wyraźny sygnał zbliżających się problemów i wysokimi cenami wołają o inwestycje w ten sektor i racjonalizację konsumpcji, to najlepiej te sygnały potępić i wprowadzać ceny maksymalne na żywność. Niestety. Ceny maksymalne równają się zanikowi przemysłu i pustymi półkami. Nikt jeszcze za pomocą pstryknięcia palca dodatkowej tony ryżu nie wyprodukował.

To jest bardzo dziwne, jak można się różnić we wnioskach. Raport Oxfama, sam wskazuje, gdzie leży problem, a nie leży on w spekulantach. Przede wszystkim dostępna ziemia uprawna osiągnęła swój szczyt (peak):

Your ads will be inserted here by

Easy Plugin for AdSense.

Please go to the plugin admin page to
Paste your ad code OR
Suppress this ad slot.

Areał ziemi uprawnej osiągnął swój szczyt w roku 2000 na poziomie 38 % ogólnej powierzchni lądów na naszej planecie i się sukcesywnie zmniejsza. Czy to przez pustynnienie, czy to przez wyjałowienie, czy skażenie. Tak jest proszę państwa.. Nasza Ziemia ma swoje granicę. Szokująca jest wartość ziemi uprawnej przypadająca na jednego mieszkańca Ziemi. Zaledwie 0,7 hektara na jedną gębę do wyżywienia. Co to oznacza? Ludzkość albo wymyśli sposób na drugą rewolucje agrarną, albo czeka nas korekta po stronie mianownika tego równania.

Czy to ma coś wspólnego z peakoil? Oczywiście. Rolnictwo napędzane ropą i nawozami produkowanymi z węglowodorów jest ze sobą ściśle związane. Im większe ceny ropy tym większe ceny żywności.

Oczywiście można się cofnąć do użycia koni, ale wtedy wydajność rolnictwa pewnie spadnie do możliwości wyżywienia 2 mld ludzi.

Gdzie są głodni? Okazuje się, że najwięcej w Azji

Trochę to podkopuje mój prowokacyjny tytuł, ale nie całkiem. Największe problemy, szacuje się że będą w subsacharyjskiej Afryce:

Jak prawie miliard dzieci będzie niedożywionych w Afryce tylko dzięki zmianom klimatycznym, a nie dzięki geometrycznemu wzrostowi ludności, to już pewnie pozostanie tajemnicą autorów raportu.

Wraz z bankructwem krajów zachodu (w zachodnim tego słowa znaczeniu), źródełko z ryżem zacznie wysychać, a problem w Afryce pozostanie większy niż kiedykolwiek. Społeczeństwa zachodnie zdaje się że doszły do jako takiej równowagi ludnościowej. Od jakiegoś czasu ludzi na zachodzie nie przybywa i została osiągnięta jakaś równowaga. Od nadmiaru pieniędzy postanowiliśmy dożywiać Afrykę i niestety nie po raz pierwszy skutki są sprzeczne z założonym celem. Jestem ciekawy czy kiedykolwiek zobaczymy badania naukowe wskazujące w jakim stopniu wzrost ludności w tych krajach miał miejsce dzięki dożywianiu, a jaki dzięki naturalnym procesom. Tym bardziej, że przecież Afryka od wieków w swojej technologii agro jest taka sama. Co się zmieniło?

Pump & Dump. Kojarzycie Zachodni Brzeg Jordanu i Gazę? Pomoc dla Palestyńczyków idzie szerokim strumieniem. Samo USA przekazuje miliard dolców rocznie, a UE prawie 430 mln Euro. A gdzie by jeszcze liczyć pozarządowe organizacje humanitarne. Efekt? Mieszkańcy Gazy i Zachodniego Brzegu mają największe problemy z otyłością:

Czego się mogą bać Palestyńczycy? Pokoju i końca dotacji. Ale i dotacje się kiedyś skończą i wtedy się okaże, czy Gaza rzeczywiście jest się w stanie wyżywić ze swych ogrodów na przedmieściach.

Na koniec tabelka z subwencjami rządowymi w różne sektory:

Gdyby te pieniądze przeznaczyć na dożywianie dzieci w Afryce… to by dopiero było.