Błędni rycerze CO2

Your ads will be inserted here by

Easy Plugin for AdSense.

Please go to the plugin admin page to
Paste your ad code OR
Suppress this ad slot.

Krótko mówiąc donkiszoteria. W jednym z ostatnich wpisów wskazywałem, jaka jest granica bólu w opłatach za emisję w Polsce, aby owe opłaty miały decydujący wpływ na ograniczenie emisji CO2. Dziś pora na trochę szerszy obraz walki z emisją CO2. Nie wnikam w dyskusje, czy mamy globalne ocieplenie czy nie lub czy owo globalne ocieplenie czy zmiany klimatu są pochodzenia antropogenicznego. Szkoda nafty. Jednakże po konferencji w Kioto zdaje się, że jedynie Europa robi sobie z globalnego ocieplenia jakiś problem. Watts up with up daje kilka wykresów w temacie. Kto ile emituje:

Europa z Australią stanowi 7,6% populacji Ziemi. 7,6% robi w sprawie globalnego cokolwiek innego oprócz czczego gadania! Tort emisyjny:

Ale żeby poznać cały obraz tego jak się emisja rozwija w czasie, trzeba spojrzeć jak powyższe grupy emitowały w przeszłości i jaki trend rysuje się na przyszłość:

Z tego wynika, że Europa bawi się w Donkiszota z ostatnio dokoptowaną Sancho Pansą w postaci Australii. Spadek emisji w Europie, głównie za sprawą kryzysu jest tylko lekkim ząbkiem w porównaniu z tym, jak reszta świata galopuje z emisją do nieba. Mimo deklaracji, listów intencyjnych i ton łososia zjedzonych na szczytach klimatycznych. I możemy się oszukiwać i pisać, że ograniczona emisja zostaje tylko w przemyśle nie zagrożonym tzw Carbon Leakage. Wykresy mówią jednoznacznie. Przemysł razem z emisją przesuwa się do Azji, a tam mają w poważaniu globalne ocieplenie.

Proces będzie postępował i tylko czekać kiedy gospodarczy koń na którym jeżdżą europejscy Donkiszoci nie załamie się z wycieczenia.