Życie jak w bajce
Opublikowano 15 listopada 2011 autor: Adam Duda | Kategoria: Ekonomia | Komentarze (17)
Wydaje się, że konstruktorzy funduszu EFSF to bardzo dobrzy ojcowie, gdyż tak dużo czytają bajek swoim dzieciom, że część tych opowieści przekładają na realne działania w euro – piaskownicy.
Europejski fundusz EFSF jest funduszem pożyczającym na rynku pieniądze w celu pożyczenia tych pieniędzy krajom, które właśnie w konwulsjach bankrutują. Jego wiarygodność kredytową, a co za tym idzie zdolność do pożyczania pieniędzy gwarantują państwa Eurozony w proporcji jak na obrazku:
Otóż ten fundusz niedawno ogłosił, że udało mu się pożyczyć z rynku 3 miliardy € w celu „wsparcia Irlandii”. Jednak, żeby było jak w prawdziwej bajce, jednocześnie wyciekła taka informacja:
Sources said the EFSF had spent more than € 100m buying up its own bonds to help it achieve its funding target after the banks leading the deal were only able to find about €2.7bn of outside demand for the debt.
Co to oznacza? Ano, żeby spełnić cel, jakim było pożyczenie 2,7 miliarda €, EFSF musiał sam sobie pożyczyć 100 mln €. Czyż to nie piękna ilustracja do bajki o Baronie Muchausenie, który sam siebie wyciągnął za włosy z bagna?
Ciekawe co byście powiedzieli gdyby sąsiad wam powiedział, że poszedł do banku i chciał pożyczyć 10 000 pln, a bank mu powiedział, że może mu pożyczyć maks 8 000 pln, na co propozycja sąsiada byłaby taka, że nie ma problemu… z tych 8 000 jest w stanie bankowi pożyczyć 2 000, żeby następnie bank mógł je znowu pożyczyć, co dało by łącznie kwotę pożyczki w wysokości 10 000
W oparach absurdu żyjemy, ale to życie jak w bajce.
Komentarze





16 listopada 2011 o godz. 14:10
Ha! Ja ostatnio zrobiłem tak: zadłużyłem się na 30 tys PLN i aby spłacić to zadłużenie, pożyczyłem 20 tys PLN. Posiłkowałem się radami autorytetów. W GW napisali niedawno, że – tutaj cytat: „Zarówno norweski fundusz naftowy jak i pieniądze z Chin są ciekawymi propozycjami w dyskusji nad tym, kto może przyczynić się do zmniejszenia kryzysu zadłużenia w Europie” – no więc ja zmniejszyłem swoje zadłużenie pożyczając pieniądze od Norwegów. Polecam wszystkim tę metodę!
16 listopada 2011 o godz. 14:27
@Kawador
Niezły plan. Ja na przyszły rok założyłem sobie domowy budżet z deficytem na 40 miliardów i właśnie szukam chętnych na kupno moich obligacji. Skoro jesteś teraz przy kasie to może byłbyś zainteresowany? Zysk bez ryzyka, jak każde obligacje, aż głupio nie kupić. Pewnie rozejdą się jak ciepłe bułeczki więc zastanawiaj się szybko
16 listopada 2011 o godz. 15:43
A jaki zastaw?
16 listopada 2011 o godz. 15:40
@Ciek,
)
a co o twoich obligacjach mówią agencje ratingowe? Bo w sumie nie obchodzi mnie jaki masz majątek ani ile zarabiasz, jeśli tylko masz AAA (choć AA może być podejrzane u osoby fizycznej
16 listopada 2011 o godz. 16:09
@ Ciek
Musisz zaoferować toster gratis do każdej obligacji.
16 listopada 2011 o godz. 23:43
@Ciek
„Skoro jesteś teraz przy kasie to może byłbyś zainteresowany?”
Wiesz co – chyba na to pójdę. Ale najpierw będę musiał poprosić znajomego bankiera, żeby mi pożyczył. Przy czym on nie ma akurat kasy. To zrobimy tak – ja mu obiecam, że go wybailoutuje, on mi pożyczy, a ja kupie twoje obligacje. Idziesz na to?
17 listopada 2011 o godz. 08:32
Oferuję CDSy na obligacje Cieka. Ryzyko poniżej zera.
17 listopada 2011 o godz. 08:57
A kiedy wreszcie upublicznisz swój klucz GPG?
Trzeba szyfrowac pocztę od dzisiaj!
To takie proste.
17 listopada 2011 o godz. 09:13
“A jaki zastaw?”
Zastaw, zastaw … Obligacje to jest zysk bez ryzyka więc po co w ogóle zabezpieczenie? Zabezpieczeniem jest gwarancja ciągłości rodu Cieka, a poza tym sąsiad też planuje emisję i tak się umówiliśmy, że on poręczy za mnie, a ja za niego więc każdy z nas będzie mieć zabezpieczenie i jakoś damy radę. Nie wspominając o tym, że mamy wspaniałe nieruchomości, tzw. apartamenty w apartamentowcach, ja 30m2, on 32m2 plus 4m2 powierzchni garażowej każdy, a nie ulega wątpliwości, że cena nieruchomości zawsze rośnie wiec pewnego dnia musi się zrównać z zadłużeniem. W trosce jednak o najwyższe standardy świadczenia usług jako dodatkowe zabezpieczenie inwestycji przedstawiam świadectwa depozytowe moich rezerw w metalach szlachetnych, które dla bezpieczeństwa złożyłem w skarbacach w Etiopii bo u mnie w apartamencie ciężko było znaleźć miejsce na sztabkę.
“a co o twoich obligacjach mówią agencje ratingowe?”
Prowadzona przez moją żonę agencja ratingowa ocenia moją wiarygodność jako AAA do potęgi “n” z tendencją wzrostową. Mam też rekomendacje inwestycyjne z Centrum Informacji Ekonomiczno- Kapitałowej, której jestem prezesem.
@Kawador
Skoro nie ma kasy to proponuję żbyśmy najpierw zrobili specjalny fundusz, na kapitał którego wniesiemy przyszłe wierzytelności z tytułu moich obligacji, a później na lewarze wykupimy obligacje banku by dostarczyć mu niezbędnego kapitału żeby ci go pożyczył.
Co do bailoutowania to jest znakomity pomysł bo ja się zgadzam z Adamem, że samemu za włosy z bagna trudno się wyciągnąć, ale jeśli np. już tkwią dwie osoby to najpierw jedna wyciąga drugą, a później ta druga pierwszą i już jest ok. W zasadzie to nawet przychodzi mi do głowy jeszcze pomysł jak to wszystko ulepszyć; bank ci pożyczy kasę z naszego funduszu, ty obiecasz bankowi bailout, a później część z tej kasy przeznaczysz na wybory, a bank cię jeszcze wesprze podczas kampanii namawiając właścicieli telewizorni by pokazywali tylko ciebie i jak trzeba będzie robić bailout to zasponsorują go już wyborcy z budżetu. Natomiast gdyby w budżecie nie było chwilowo kasy bo wyczerpało się to co wam bank pożyczył poprzednio, a kolejnej transzy jeszcze nie dostaliście, to zrobisz małą komercjalizację i prywatyzację ze mną jako doradcą, w drodze której bank nabędzie kilka spółek spółeczek za złotówkę i nawet jeśli je później odsprzeda dalej już jako złom to wszyscy, łącznie z wyborcami, będa wygrani bo własność prywatna jest zawsze lepsza niż społeczna.
Chyba mamy łeb do interesów.
17 listopada 2011 o godz. 21:02
hehe.. mogę kupić, ale płace swoimi obligacjami;)
17 listopada 2011 o godz. 21:22
@Ciek:”Chyba mamy łeb do interesów”
Bez wątpienia (wszystko legalne i zgodne z najnowszymi trendami:).
Gratulacje.
18 listopada 2011 o godz. 17:25
Wy tu gadu gadu, a tu:
„Premier zapowiedział, że trzeba zwiększyć wpływy podatkowe, m.in. z wydobywania miedzi i srebra. Na wieść na taką zapowiedź notowania KGHM poleciały w dół o 5 proc.”
Dodam, że w ciągu kilkunastu minut, a teraz już o ponad 13 %, i pewnie na tym się nie skończy. Rząd może sobie robić co chce, ale trzeba być kretynem, żeby obwieszczać to w taki sposób.
19 listopada 2011 o godz. 07:40
@AAA222 – mnie właśnie w tym kontekście strasznie ciekawi, ilu cwaniaczków „pomagających” w redagowaniu expose miało obstawione krótkie pozycje
19 listopada 2011 o godz. 13:13
Przykro byłoby skonstatować, że ma się na następne 4 lata premiera naiwniaka z rozumkiem misia ze znanej bajki, do tego (w przeciwieństwie do rzeczonego misia) pozbawionego wyobraźni, który daje sobą manipulować jak dziecko. Jeśli zrobił to z wyrachowania obstawiając „krótkie” polityczne, to świadczy to o nim jeszcze gorzej.
19 listopada 2011 o godz. 13:19
„Premier Donald Tusk oświadczył w sobotę, że według informacji Giełdy Papierów Wartościowych jego deklaracja dotycząca możliwego dodatkowego podatku od kopalin, nie była wykorzystana przez graczy giełdowych.”
No comment
22 listopada 2011 o godz. 13:12
To już chyba koniec zjazdu KGHM. Sądząc po obecnej cenie akcji, inwestorzy ocenili stawkę podatku na max ~10 % (wartości giełdowej metalu znajdującego się w rudzie). Tymczasem pan Jan zwany Jackiem bredzi coś o „2-3 małych miliardach”, co ewidentnie wskazuje na ~20 %. Byłby to rekord świata w konkurencji mining royalty dla miedzi i katastrofa dla firmy.
1 grudnia 2011 o godz. 22:30
-Pożycz mi 10 tysięcy.
-Mogę ci pozyczyć tylko 6 tysięcy..
-Więc pożycz mi 6 tysięcy, a te 4 tysiące będziesz mi winien!
To może być metoda na wyjście z kryzysu zadłużenia