Regalia

Your ads will be inserted here by

Easy Plugin for AdSense.

Please go to the plugin admin page to
Paste your ad code OR
Suppress this ad slot.

Cynik9 w swoich ostatnich wpisach dość ostro skrytykował pomysł podwyższenia opłat za wydobycie kopalin w wnętrza ziemi. Te opłaty w świecie nazywane są royalties (część króla), czego polskim odpowiednikiem moga być regalia.

Musze przyznać, że kompletnie nie rozumiem tej szarży cynika9. Co więcej, zapowiedzianą zmianę uważam za wyjście z chorej sytuacji stania Polski na głowie. W tej pozie tkwimy od czasu przewrotu roku 89 i czas w końcu poustawiać prawo dotyczące wydobywania polskich surowców na normalne tory.

W praktycznie każdym kraju zasadą jest to, że kopaliny należą do państwa. Mimo posiadania przez jakiegoś prywatnego właściciela gruntu, nigdy nie jest tak, że posiada on własność do tego co się znajduje kilometry pod powierzchnią ziemi aż do jądra kuli ziemskiej, tak samo jak nie posiada prawa do przestrzeni powietrznej znajadującej się w granicach jego działki i nie może pobierać myta od przelatujących nad jego czapką samolotów czy satelit. Tyle powinno być jasne.

Zatem tak samo jak Kowalski nie ma prawa do ropy znajdującej sie pod jego stopami, tak samo spółki i firmy do niej nie mają. Za wyjątkiem pewnie USA i Kanady, gdzie tam można nabyć ziemię z prawem do wydobywania kopalin, ale wtedy i cena tej ziemi jest zupełnie inna!
W czasach poprzedniej epoki miliśmy tylko i wyłącznie państwowe kopalnie miedzi, węgla czy gazu. Nie specjalnie przejmowano się „sprzedwaniem” kopalin tym spółkom, gdyż wiadomo było, że każdy zysk, który wypracują te kompanie i tak przechodził do wspólnego budżetu państwowego. Zatem czy państwo sprzeda kopaliny, czy wyciągnie ze spółki zysk, jeden pies. Efekt ten sam.

Od dwudziestu lat mamy transforamcje i mimo tego, że na rynku pojawiają się prywatne firmy wydobywcze lub same monopole typu KGHM czy PGNIG są częściowo prywatyzowane, to prawo górnicze ciągle stało dwoma nogami z starym systemie. Opłaty za wydobycie (sprzedaż kopalin) są śmiesznie niskie, a jeżeli spółka generowała zysk, to zyski z tych kopalin wyciągano właśnie dywidendą.. Ale dywidenda teraz szła i do prywatnych inwestorów i do państwa, a przecież wiadomo, że owa ponadnormatywna dywidenda mogła się pojawić dlatego, że spółki mogły za grosze wydobywać kopaliny, które nie należały do nich. Należały i należą do państwa.
Żeby dać trochę tła kilka akapitów o tym jak to wygląda w innych państwach (za rzepą):

Po potwierdzeniu odkrytego złoża i rozpoczęciu produkcji wchodzi w życie koncesja produkcyjna, zawierająca – oprócz zobowiązań inwestycyjnych – opłaty produkcyjne za wydobycie ropy i gazu, tzw. royalties, które często mają dość skomplikowaną strukturę. Inwestorzy postrzegają je jako podatek, rządzący i społeczeństwo jako ich sprawiedliwy udział w projekcie.

Your ads will be inserted here by

Easy Plugin for AdSense.

Please go to the plugin admin page to
Paste your ad code OR
Suppress this ad slot.

Sztuka polega na tym, aby obydwie strony były szczęśliwe. A jest o co walczyć, choć czasami perspektywa wydobycia może wydawać się odległa. Udział rządów w przychodach z produkcji ropy i gazu różni się w zależności od polityki kraju i jego gospodarki, np. w Arabii Saudyjskiej to 80 – 90 proc., w Chinach 51 proc., Kazachstanie 30 – 50 proc., Rosji 40 – 60 proc., Libii 80 – 90 proc. Opłaty produkcyjne w Kanadzie wynoszą średnio 25 proc., ale zależą między innymi od głębokości odwiertów i wieku danego złoża.(…)
Oczywiście bardzo ważne są również zachęty dla inwestorów, bo należy pamiętać, że to oni biorą na siebie ryzyko finansowe i technologiczne projektu. Na przykład rolnicza kanadyjska prowincja Saskatchewan w celu przyciągnięcia inwestorów obciąża przychody z produkcji w niekonwencjonalnych projektach wydobycia ropy z piasków opłatą wysokości tylko 1 proc. do momentu, w którym inwestor nie uzyska całkowitego zwrotu nakładów inwestycyjnych plus uzgodniona stopa zysku. Później rząd Saskatchewanu partycypuje w produkcji w wysokości minimum 20 proc.

Jak to wygląda teraz w Polsce? Można sprawdzić w załączniku do ustawy o prawie geologicznym i górniczym. Opłata za gaz wynosi 5,89 pln za 1000 m sześciennych i stanowi 1-2 % ceny gazu. Chore? No chore, ale mam nadzieje, że właśnie wychodzimy z tej sytuacji systemowo – poprzez zmiany w prawie górniczym.

Nie tak dawno były lamenty na blogu, że za bezcen sprzedamy gaz łupkowy zagranicznym firmom, gdzie pisałem na to wyraźnie, że do tego czasu prawo będzie zmienione. Musiało być. W końcu obok PGNIG pojawią się inne prywatne podmioty, które z jakiej racji maja otrzymywać gaz od państwa za ułamek jego ceny?

Nie wiem dlaczego cynik9 tak bardzo rozpacza nad dojeniem KGHM. To jego firma? W mojej ocenie to właśnie KGHM od lat doi polskie społeczeństwo, a nie odwrotnie, gdyż może sobie wydobywać kopaliny po cenie oderwanej od cen rynkowych i generować zyski jak w bonanzie. To dzieki temu jest tam możliwa związkokracja, nepotyzm i kunktatorstwo w działaniu. Dzięki uwłaszczeniu się na zasobach, które prawnie należą do nas wszystkich.

Mam nadzieje, że zmiany w prawie będą na tyle głębokie, żeby w końcu ustawiły margin-share out na standardzie, który nie stawia nas w szeregu państw bananowych, gdzie za ułamek procenta i łapówkę dla polityka wydobywa się ropę wartą miliardy.

Krytyka od krytykanctwa niedaleko jest oddalona. Jak narazie w opiniach cynika9 widze na ten temat wiecej tego drugiego. Mam nadzieje, że mnie wyprowadzi z błędu.

You need to a flashplayer enabled browser to view this YouTube video