Druga Jugosławia

Your ads will be inserted here by

Easy Plugin for AdSense.

Please go to the plugin admin page to
Paste your ad code OR
Suppress this ad slot.

Profesor Łaski udziela rad  jak wyjść z kryzysu politykom i obywatelom europejskim. Profesor prezentuje pogląd nowej „klasycznej ekonomi”, czyli mówi to co wszyscy:

Twierdzi Pan, że nie mamy żadnego kryzysu zadłużenia publicznego, lecz kryzys ekonomiczny wynikający z  postępującego oddłużeniu sektora prywatnego.

Rzeczywiście mamy do czynienia z ogromnym zadłużeniem sektora prywatnego i wszyscy chcą się teraz gwałtownie oddłużyć. Polega to na tym, że znaczną część  dochodów się zatrzymuje dla poprawienia bilansów. A skoro mało się wydaje i mało inwestuje, to mamy recesję. Dlatego państwo powinno wydawać więcej niż otrzymuje. Problem zadłużenia państwowego nie jest bowiem taki poważny jak sektora prywatnego. Państwo, które zadłuża się w własnej walucie, nie może zbankrutować, jest zawsze wypłacalne.

Bo bank centralny może w ostateczności dodrukować pieniądze?

Otóż to. I wcale nie musi to oznaczać inflacji czy hiperinflacji, którą wszyscy teraz straszą. Groźba inflacji pojawia się wtedy, kiedy wzrasta emisja pieniądza przy w pełni (lub w wysokim stopniu) wykorzystanych zdolnościach produkcyjnych. Rzeczywistą granicą polityki pieniężnej są zatem realne zdolności produkcyjne. Ponieważ obecnie w Europie mamy dużo takich niewykorzystanych zdolności, naszym problemem numer jeden nie jest dług publiczny, lecz bezrobocie. I żeby rozwiązać ten problem, trzeba dług zwiększać.

No czyż nie klasyk?

Jednak nie to mnie zafrapowało. Zafrapował mnie po raz kolejny pogląd, że Unia Europejska musi się przekształcić w państwo federacyjne.

Trzeba teraz przejść do unii fiskalnej?

Tak, ale, jak Pan wie, nie wystarczy że my dwaj to ustalimy. Tu trzeba decyzji politycznych. I na tej samej zasadzie, jak trochę na wyrost utworzono unię monetarną, można by  teraz powiedzieć: zmierzamy do Stanów Zjednoczonych Europy, ale – powiedzmy – dopiero w 2050 roku. Bo na razie nie ma w Europie poczucia wspólnoty chłopa z okolic Białegostoku i chłopa z okolic Lizbony. Na każdym kroku podkreśla się raczej odrębność i suwerenność narodową. Można to zmienić tylko metodą małych kroków np. zwiększyć budżet UE z 1 proc. PKB państw członkowskich do 2 proc., potem do 3 proc. itd. Stany Zjednoczone też nie powstały od razu, potrzebna była nawet wojna domowa.

Huh… Ja tam się nie znam, ale nie wiem czy w referendum akcesyjnym do Unii Europejskiej była gdzieś nawet drobnym druczkiem mowa o tym, że za 50 czy 70 lat będziemy jednym państwem ze stolicą w Berlinie.

Ta otwarta mowa w wielu kręgach o tym, że teraz zmierzamy do federacji zaczęła być obecna po ratyfikacji traktatu lizbońskiego, czyli uchwaleniu przez wszystkie państwa w ten czy inny sposób konstytucji UE. Musze przyznać, że nie wiem skąd ta chęć wśród notabli do jednego państwa.

Wielu tak jak profesor przywołuje przykład USA czy Australii. Tam przecież też wiele narodów stworzyło jeden naród  w jednym państwie. Zauważam jednak kilka procesów, które dość poważnie różnią obecną sytuacje UE od USA czy Australii.

Po pierwsze w tych krainach rzeczywiście żyły ze sobą różne narody, ale praktycznie całkowicie wymieszane na całym terytorium. Owszem były pewne skupiska poszczególnych nacji, ale nigdy nie stanowiły homogenicznej całości. Były malutką częścią całości; całej mieszaniny nacji.

Your ads will be inserted here by

Easy Plugin for AdSense.

Please go to the plugin admin page to
Paste your ad code OR
Suppress this ad slot.

Po drugie istniał naturalny czynnik spajający ludzi taki jak walka z Indianami czy skorpionami, budowanie na dziewiczych terach od zera osad, ucieczka przed biedą z Europy.

Po trzecie, te kraje nie miały historii. Nie miały na tych ziemiach grobów przodków, nie było legend, mitów, narodowych bohaterów. Nici łączące tych ludzi z dawnymi narodami były mocno nadwątlone narodów. W takich warunkach powstanie nowej państwowości powstaje dość spontanicznie, wbrew wyobrażeniom wszelkiej maści anarchistów.

Formowanie jednego kraju z Uni Europejskiej bardziej przypomina formowanie Jugosławii. Upakowanie różnych narodów z kompletnie różnym rodowodem i powiązaniami historycznymi w jedno państwo. Mit zespolenia narodów pod jednym sztandarem wiemy jak się skończył. Wojną, bynajmniej nie o utrzymanie tego sztucznego tworu.

Nie wiem co nam Eurokraci szykują i czy rzeczywiście mogą posunąć się nawet do wojny domowej północ-południe w wersji Euro. Czy przyjdzie nam umierać za Brukselę? W końcu cel jest szczytny, a hymn i flaga piękna, a Napoleon już nauczał, że człowiek dla trąbki i kawałka szmatki gotowy jest ginąć z uśmiechem na ustach.

*********************

W celu odpalenia utworka wyłącz adblock’a