Koko koko, bądź pan spoko

Your ads will be inserted here by

Easy Plugin for AdSense.

Please go to the plugin admin page to
Paste your ad code OR
Suppress this ad slot.

Socjalizm to ustrój, w którym bohatersko pokonuje się problemy nieznane w żadnym innym ustroju. Oto ponoć są jakieś problemy na autostradach. Wykonawcy nie płacą podwykonawcom:

You need to a flashplayer enabled browser to view this YouTube video

W normalnym kraju wzruszałoby się tylko ramionami i mówiło… “Co z tego?”

Jeden przedsiębiorca ma problem z płatnościami od drugiego przedsiębiorcy. Gdzie tu miejsce na wywijanie papierami w sejmie? Uczciwie można by im sparafrazować słowa naszego piłkarskiego hymnu “Koko koko bądź Pan spoko” Takie rzeczy się załatwia w sądzie.

Problem z niepłaceniem załatwia się w prosty sposób, ale trzeba to zrobić przed wejściem na budowę. Prosi się wykonawcę o bankową gwarancję i już. Bank wtedy sprawdza wiarygodność, ponieważ to na niego przenoszone jest ryzyko zapłacenia za wykonaną umowę w przypadku gdy podwykonawca przedstawi stosowne dokumenty (umówione w gwarancji). Jeżeli jakiś kontrahent nie chce wystąpić do banku o wystawienie takiej gwarancji, to się po prostu nie przystępuje do umowy i roboty. Oczywiście pomijam tu najprostszą ochronę płatności przed mało wiarygodnym wierzycielem, jak operowanie na zaliczkach. Jak mówią Niemcy: Vertrauen ist gut, Vertrag ist besser! I warto takie rzeczy w umowach pisać.

Daleko mi do pouczania przedsiębiorców tego świata, ale z mojego doświadczenia taka praktyka jest powszechna. Widać, że teraz budowlańcy dróg muszą przejść swoją lekcję i nauczyć się, że warto poświęcić kilka chwil na zabezpieczenie swojej transakcji zanim rozpoczną szarże z łopatami na budowę.

To jest tym bardziej dziwne, ze przecież wielu ludzi wystawało na szali cały swój majątek. Teraz tracą wszystko. Co oni powiedzą dzieciom? Że stracili wszystko, przez kogo? Przez rząd? Nawet nie był stroną umowy.

Najpierw trzeba spojrzeć w lustro i się zapytać czy zaplanowałem, zabezpieczyłem swoją transakcję w sposób, który minimalizuje moje ryzyko lub robi je na poziomie akceptowalnym.

Kolega Przemysław pisał już przy okazji wywiadu z jednym z prezesów firmy budowlanej, która bankrutuje na autostradzie. Oczywiście winni są wszyscy tylko nie prezes firmy.

A prawda jest taka, że:

  • Wierzytelności nie były ubezpieczone, nie było gwarancji bankowych,
  • Za usługi transportowe podpisywało się ceny stałe, a nie formuły cenowe jak się to powszechnie robi w biznesie
  • Ceny materiałów były zakontraktowane, ale nie było żadnego kontraktu zabezpieczającego na wypadek wzrostu ceny,
  • Ryzykiem nie dzielono się z inwestorem
  • Nie było żadnych zabezpieczeń kursowych,
  • Prawdopodobnie kosztorys był robiony na styk – bez rezerw na ryzyko operacyjne, urzędowe itp.

Brak takich podstawowych zabezpieczeń robi z właściciela takiej firmy niebywałego spekulanta. Wystarczyłby student ekonomi, który byłby wystarczająco bystry żeby policzyć, jak wrażliwe są podpisane umowy na ceny ropy, materiałów, opóźnienia w płatnościach czy kursach.

Your ads will be inserted here by

Easy Plugin for AdSense.

Please go to the plugin admin page to
Paste your ad code OR
Suppress this ad slot.

Oczywiście można powiedzieć, że zabezpieczenia kosztują i podnoszą cenę. Będąc drogim, przetargu się nie wygra. Tylko, co mają teraz ludzie z tego wygranego przetargu, w przypadku, gdy rynek odwrócił się przeciw nim. Długi na kilka pokoleń w przód, a niektórzy pętle na szyję. Tak właśnie działa konkurencja, a konkretnie wykuwanie się świadomego obrotu gospodarczego. Spekulanci się wcześniej czy później wykruszają, a zostaną ci, co umieją planować, albo wielkie koncerny, które potrafią położyć odpowiednie pieniądze na stół żeby zabezpieczyć transakcję.

Niestety w Polsce jak trwoga to do rządu. Jak powódź zalała piwnice, rząd niech wypłaci odszkodowanie, jak wiatr zniszczył szklarnie z papryką, rząd nie płaci, jak prezesi przejechali się na opcjach w 2008 roku, rządzie ratuj. Teraz kontrahent nie płaci, to znowu są lamenty do rządu. Rząd jednak nie dysponuje swoimi pieniędzmi a podatnika, a ja akurat nie życzę sobie, że płacić komuś za jego błędy.

Na koniec ciekawostka. W prawie [KC] jest zapis, że wykonawca i inwestor solidarnie odpowiada za długi w łańcuch inwestorskim. To kolejny dowód, że Polska ma bananowe ustawy, które wtrącają się w kontrakty wtedy, kiedy to absolutnie nie jest konieczne. Zapis powstał z innej okoliczności, ale ciekawe że podwykonawcy z niego nie korzystają? Czyżby GDDKIA umiała się wywinąć od tego zapisu?

art. 647

§ 1. W umowie o roboty budowlane, o której mowa w art. 647, zawartej między inwestorem a wykonawcą (generalnym wykonawcą), strony ustalają zakres robót, które wykonawca będzie wykonywał osobiście lub za pomocą podwykonawców.

§ 2. Do zawarcia przez wykonawcę umowy o roboty budowlane z podwykonawcą jest wymagana zgoda inwestora. Jeżeli inwestor, w terminie 14 dni od przedstawienia mu przez wykonawcę umowy z podwykonawcą lub jej projektu, wraz z częścią dokumentacji dotyczącą wykonania robót określonych w umowie lub projekcie, nie zgłosi na piśmie sprzeciwu lub zastrzeżeń, uważa się, że wyraził zgodę na zawarcie umowy.

§ 3. Do zawarcia przez podwykonawcę umowy z dalszym podwykonawcą jest wymagana zgoda inwestora i wykonawcy. Przepis § 2 zdanie drugie stosuje się odpowiednio.

§ 4. Umowy, o których mowa w § 2 i 3, powinny być dokonane w formie pisemnej pod rygorem nieważności.

§ 5. Zawierający umowę z podwykonawcą oraz inwestor i wykonawca ponoszą solidarną odpowiedzialność za zapłatę wynagrodzenia za roboty budowlane wykonane przez podwykonawcę.

Może czytelnicy wiedzą, dlaczego to nie działa? Nie pozostaje nic innego jak sobie pośpiewać

You need to a flashplayer enabled browser to view this YouTube video