Niemiecka strata

Your ads will be inserted here by

Easy Plugin for AdSense.

Please go to the plugin admin page to
Paste your ad code OR
Suppress this ad slot.

Dwa miesiące temu opisałem mit niemieckiego zysku, jako rzekomo miał wynikać z wprowadzenia Euro i wspólnego rynku. Fakt jest taki, że Niemcy zapracowali na swoje zyski, a efekty swojej pracy ulokowali w aktywa, które tworzone były nie w Niemczech, ale w słonecznej Hiszpanii czy Grecji.  Wspaniałe hotele z polami golfowymi po horyzont niszczeją dziś w  piaskach pustyni niczym starożytne Lepits Magna. A Niemcy mają z tego co? Nadzieje, że cokolwiek uda się z tego odzyskać. Niestety wiadomości z Eurozone  wskazują, że uzyskają inflację, która spuści sporo wartości z ich emerytalnych planów oraz tańszy bilet na Costa del Sol.

Dług jest z reguły problemem dłużnika. Gdy dług jest bardzo duży, to jest problemem wierzyciela. Ta stara żydowska prawda przemawia teraz do Niemców. Mamy 4 kanały powrotu zadłużenia:

  • Straty Bundesbanku
  • Straty banków prywatnych (pokrywane albo z odpowiednika BFG albo przez Bundesbank)
  • Płatności pomocowe dla południa Europy
  • Spadek eksportu – konieczność kosztownego dostosowania gospodarki do nowej sytuacji.

Drogi są dwie. Strefę Euro można utrzymać, albo pozwolić by padła. Analitycy z Carmel spróbowali podsumować potencjalne koszty jakie czekają Niemców w tych dwóch scenariuszach.

Szacunki jak to szacunki. Wszystko kwestia założeń jednak kwoty w jakich się poruszamy pozwalają mniej więcej ocenić jakich poziomów dotknie poziom zadłużenia Niemców. A będzie to zadłużenie, które w obu przypadkach spowodują systemowe spowolnienie wzrostu gospodarczego na okres około 20  lat. Tak mówią badania historycznych przypadków nadmiernego zadłużenia.

Niemcy stracą na tej całej zabawie i to stracą bardzo dużo. Nawet utrzymanie strefy Euro, które ma kosztować prawie 600 mld € nie jest rozwiązaniem końcowym, bo zakłada, że za te 5 lat kraje którym się pomaga, zaczną generować nadwyżki finansowe i zaczną spłacać ten ogromny dług. Za 5 lat sytuacja jednak może wyglądać gorzej, a nie lepiej. jesteśmy już 4 lata po wybuchu kryzysu i w zasadzie nie ma znacznej poprawy. Gospodarki południowe się ciągle kurczą, dług ciągle puchnie. Dlaczego niby za 5 lat ma być inaczej? Być może za 5 lat będziemy znowu pisać takie zestawienia i słowem wstępu, że „ok wtopilismy już 600 mld€ w Hiszpanie, trzeba kolejnych 1000€ na nastepne 5 lat”.

Niemcy w ostatniej dekadzie, starały się zachować konkurencyjność. Płace nie wzrastały szybko, czego efektem jest malejący dochód rozporządzalny, a więc taka ilość pieniędzy, jakim przeciętny Niemiec swobodnie dysponuje. I owi biedniejący Niemcy, mają teraz finansować bogatych Hiszpanów czy Greków, którzy w poprzedniej dekadzie mieli nienotowaną bonanzę:

Your ads will be inserted here by

Easy Plugin for AdSense.

Please go to the plugin admin page to
Paste your ad code OR
Suppress this ad slot.

HT trystero.

Podtrzymywanie tej zamożności bedzie kosztowało Niemców wzrost długu, wzrost ubezpieczenia tego długu i spadek możliwosci wzrostu gospodarczego.

Dziś Niemcy mogę się zadłużać na realną ujemną stopę procentową. Jednak taki stan nie jest im dany na zawsze, a kiedyś te obligacje będzie trzeba zrolować. Pewnie już za prawdziwe odsetki.

You need to a flashplayer enabled browser to view this YouTube video