Rewolucje

Your ads will be inserted here by

Easy Plugin for AdSense.

Please go to the plugin admin page to
Paste your ad code OR
Suppress this ad slot.

Wyrażenie „rewolucja” ma dość krótką historię, bo po raz pierwszy zaczęto go używać na określenie rewolucji w 13 koloniach angielskich oraz rewolucji francuskiej. Wcześniej używano wyrażenia „polityczne wrzenie, wstrząs” lub po prostu okres anarchii. Z paroma wyjątkami okresy rewolucji były bardzo długie, krwawe i przede wszystkim niesterowalne. Traktowano je tak samo jak epidemię dżumy, pożar czy huragan. Ot jest wydarzenie, które się toczy, ale nikt nie ma realnego wpływu na nie. Nawet stając po jednej z wielu stron, jest się tylko elementem żywiołu, który dopiero po wypaleniu umożliwi na nowo uporządkować życie.

W wojnie 30 letniej, która tylko z nazwy była wojną, a w rzeczywistością niekontrolowaną rzezią przez odziały maruderów, dezerterów, chłopskich bojówek z religijnymi czy w końcu regularnymi armiami zginęło w krajach niemieckich od 25-40% populacji. W niektórych regionach pomorza czy Czech straty dochodziły aż do 90 %. Ta rewolucja o podłożu religijnym skończyła się wtedy, kiedy nie było już komu walczyć. Żywioł się wypalił. Coś co miało być krótkim starciem o uporządkowanie kwestii religii w cesarstwie, stało się 30 letnim konfliktem, w którym żołnierze polegli w bitwach stanowili mały odsetek strat.

Rewolucja Francuska, dziś postrzegana jako bardzo dynamiczna i krótka, ówcześnie opisywana ją jako trwający proces. Niekontrolowany. Przeszły 4 fale kolejnych rad czy ciał rewolucyjnych gilotynujących swoich poprzedników. Okres Napoleona to pokłosie tego bałaganu, ale sam zakończył się bałaganem. Po pokoju wiedeńskim Francja ciągle szukała swojego modelu. Od monarchii, do cesarstwa czy kolejnych republik parlamentarnych. Konstytucja Francji zmieniała się tak szybko, że żartowano, że zrobiono z niej czasopismo periodyczne. Praktycznie do końca wojny fracusko-pruskiej z 1871, w której  Prusy (wtedy przecież relatywnie mały kraj) przeorały całą północną Francję i upadku komuny paryskiej, nastąpiło otrzeźwienie i ustanowienie relatywnie stabilnych rządów trwających do dziś. Rewolucja, która początkowo zdawała się błyskawicznym procesem trwała 9 dekad. Tyle trwało też mentalne przejście z feudalizmu do obecnego modelu zachodniego społeczeństwa.

Nawet tzw „chwalebna rewolucja” brytyjska z 1688 roku, która opisuje się jako przykład szybkiego i bezkrwawego przewrotu, była tylko bezkrwawa w Anglii. W Szkocji czy Irlandii zapoczątkowała dekady wyniszczających wojen trwających dekady.

W zasadzie jedyne krótkie rewolucje to te przeprowadzone pod dyktando wskazówek Machiavellego. Bolszewicka, Meo Zedonga czy Hitlera. Opierały się one jednak na wprowadzeniu totalnego terroru na wszystkich szczeblach drabiny społecznej, co wiązało się z hekatombą wymordowanych ofiar. Zresztą, sami przywódcy mówili, że rewolucja ciągle trwa, ponieważ ciągle potrzebne były ofiary do podtrzymania terroru. Dopiero gdy społeczeństwo złamano i ustanowiono nową mentalność ludzi, można było zmniejszyć skalę ludobójstwa.

Upadek komunizmu i przewrót w takich krajach jak Polska, Czechosłowacja czy kraje bałtyckie należą jak narazie do najmniej krwawych i z najmniejszym stopniem anarchii w czasie samego przewrotu. Składa się na to oczywiście wiele czynników, ale jeden moim zdaniem się wyróżnia. Jest nią konsensus „rewolucjonistów” do wypracowania i zbudowania modelu działania społeczeństwa demokratycznego jaki istnieje w krajach zachodnich, a wypracowany w XIX wieku. Do zbudowania kraju opartego o rządy instytucji, a nie o rządy autokratyczne. Mieliśmy bardzo blisko przykład jak to działa i jak powinno być zbudowane. I wiedzieliśmy też, że tranzycja wymaga wielu poświęceń. Przede wszystkim poświeceniu władzy, która w toku rewolucyjnego przewrotu spada często w ręce przypadkowych osób i zbudowaniu instytucji o charakterze inkluzywnym. Krótko mówiąc, ustanowienie rządów prawa jednakowego dla wszystkich obywateli.

To jest niestety bardzo trudne i uzależnione od mentalności obywateli. Różnicę pomiędzy charakterem państwa inkluzywnego a ekstraktywnym myślę, że najlepiej obrazuje anegdota o młynarzu Arnoldzie, Fryderyku I i sądzie berlińskim. Takie instytucje i siłę takich instytucji Prusy miały zbudowane już w XVIII wieku. Proszę sobie wyobrazić taki sam proces i takie same naciski „władcy” w rewolucyjnej Syrii czy gorącej dziś Ukrainie.

Dlatego, żeby rewolucja demokratyczna, której celem jest ustanowienie rządów prawa na wzór zachodni, miała szanse przetrwać próbę czasu i nie popaść w dekady walk, które mogą się zakończyć powrotem do punktu wyjścia, musi zaistnieć na pewnym podłożu. Obywatele jak i przywódcy przewrotu muszą mieć pewne bodźce, pewną realną szansę i wizję przyszłości, jaki kraj zbudować. W nowo przyjętych krajach do EU te bodźce i wizja była bardzo realna i silna, jakkolwiek naiwna i idealistyczna mogła się wydawać na samym początku. Kraje bałtyckie, będące od stuleci w niemieckim, szwedzkim czy polskim kręgu kulturowym, niejako rzutem na taśmę uciekły z oligarchicznego modelu rosyjskiego. Polska, zawsze będąca między wschodem a zachodem, miejmy nadziej raz na zawsze wstąpiła do krajów o inkluzywnym charakterze.

Ukraina nie zdołała w latach 90 przejść tej transformacji. Szybko zapanowały tam żywioły władzy obecne od stuleci. Niepodzielne rządy dawniej magnatów polskich, zastąpione później przez ich urzędniczych odpowiedników w Rosji carskiej czy sowieckiej odnowiły się w roku 90. Ludzie po prostu nie znali innego modelu systemu społecznego. Nie było tkanki, która mogła na nowo zdefiniować Ukrainę, a samym przywódcom łatwiej było ukraść kilka mld $ z majątku narodowego niż iść drogą wyrzeczeń w kierunku próby budowania modelu kraju, który nigdy na tym terytorium nie istniał.

Dlaczego Ukraina teraz ponownie wpada w rewolucyjny nastrój. Wystarczy spojrzeć na jej ekonomiczne otoczenie na poniższej mapie:

Your ads will be inserted here by

Easy Plugin for AdSense.

Please go to the plugin admin page to
Paste your ad code OR
Suppress this ad slot.

poziom dochodów

Dwie dekady przepływu informacji pomiędzy zachodem a Ukrainą, obserwację przez młodych rozwoju np. Polski, która PKB per capita w momencie zrzucenia jarzma sowieckiego miała takie same jak Ukraina a dziś 3 razy wyższe; obserwacja korupcji doprowadziła do podskórnego wrzenia. Wystarczył mały punkt zapalny jakim było odrzucenie, w sumie mało znaczącej umowy z Unią Europejską, jednak wyznaczającej trend. UE oferowała uporządkowanie i ujednolicenie prawa, co jest charakterystyczne dla rządów instytucji w odróżnieniu od miliardowych układów na telefon z władcą kremla co jest charakterystyczne dla rządów autokratycznych.

Teraz rewolucja trwa. Im więcej będą rozmawiać w parlamencie, im silniejsza determinacja ale też im silniejszy przykład z zachodu czy UE, tym większa szansa, że nie zakończy się w toku wieloletnich wewnętrznych wojen, w której wiele demonów (religijnych, narodowościowych) może się obudzić. Najlepsze są te rewolucje, o których mało się pisze w książkach do historii.

Czy my, jako Polacy powinniśmy kibicować Ukraińcom w tym przewrocie? Pomijając elementarne poczucie empatii jakie powinno towarzyszyć każdemu, z ekonomicznego punktu widzenia powinniśmy widzieć Ukrainę w kręgu krajów o zachodnich standardach.  Proszę spojrzeć na powyższą mapę i wyobrazić sobie kraj biedny jak Maroko na miejscu Luksemburga. Trudno? Dlatego, że w bogatym otoczeniu trudno być biednym. Tak samo Polska, im bogatsze otoczenie będzie miała, tym większy potencjał do bogacenia się.

Tym którym przeszkadzają rzezie wołyńskie chciałbym zaproponować chwilę refleksji nad przyczyną tamtych zdarzeń. Polacy nie lubią się bić w piersi, stąd wnioski z historii tak rzadko wyciągają.

Można się cofać do przyczyn powstań kozackich, ale dla zachowania krótkiego dystansu wspomnę tylko co myślał Roman Dmowski jadąc negocjować warunki pokoju wersalskiego i ustalać granice państwa polskiego.

„Do narodów wielkich (Polacy – AD), twórczych politycznie i cywilizacyjnie, nie stosuje się tej miary co do drobnych narodków (Ukraińcy – AD) dążących do emancypacji politycznej; ich obszaru narodowego nie utożsamia się z obszarem etnograficznym, językowym”  Roman Dmowski „Polityka polska i odbudowywanie państwa”

Następnie Polska uzyskała tereny Ukrainy i zaczęły się represje i akcje o których Polacy nie chcą pamiętać jak pacyfikacja małopolski wschodniej z 1930 roku czy akcja polonizacyjna-rewindykacyjna. Ta spirala nienawiści miała swoje apogeum w rzeziach wołyńskich, w których Polacy z centralnej polski również brali czynny udział, bynajmniej nie w obronie ludności Polski, ale rzezi ukraińskiej. Tyle jeżeli chodzi o drugą stronę medalu.

Dziś, kilka pokoleń dalej, na terenie Ukrainy nie ma już Polaków i nikt nie myśli o rzeziach czy zemście, tak samo jak nie myślimy o mordowaniu Niemców. Sama Ukraina mało ma symboli narodowowyzwoleńczych, stąd i nieszczęsny „bohater” Bandera. Jednak niewiele może się różnić nasze żądania do usunięcia jego pomników do jeszcze nie wysuwanych ich żądań do usuwania pomników Dmowskiego.  Oczywiście istnieją też ekstremiści, noszących portrety Bandery czy naszywki SS Galizien na ramionach. Idioci są wszędzie, a i w Polsce mamy swoich posługujących się swastyką lub znakiem ją imitującym. Z szerszej perspektywy, to nie ma znaczenia.

Zrobił się wpis historyczny, na blogu ekonomicznym, także może jeszcze dodam, że jeżeli na Ukrainie ma być lepiej, to ogłosić bankructwo powinna właśnie teraz. Później będzie za późno.

You need to a flashplayer enabled browser to view this YouTube video