Polacy nie byli Grekami

Your ads will be inserted here by

Easy Plugin for AdSense.

Please go to the plugin admin page to
Paste your ad code OR
Suppress this ad slot.

Niczym Polskie obozy koncentracyjne rozlewa się po Internecie informacja, że Polacy w obliczu coraz to nowych żądań Alexisa Tsiprasa zapomnieli, że kiedyś też byli Grekami. Konkretnie po 1989 roku, kiedy darowano nam długi.

Wskazuje na to Branko Milanovic, ekspert IMF oraz polski Twitter czy media.

No więc jakimi to Grekami byliśmy 25 lat temu? Widzę jedno podobieństwo. Zbankrutowaliśmy.

Natomiast różnic jest tak dużo, że może postarajmy się je wymienić :

  • Grecy żyją na wyższej stopie życiowej niż my 25 lat temu. Mówimy o bogatym kraju, ciągle blisko średniej UE. Polacy w 1989 to byli nędzarze. Dziś Grekom musieli by pomagać znacznie biedniejsi Estończycy czy Słowacy i ci, którzy z mozołem reformują swoje zadłużone gospodarki czyli Hiszpanie i Włosi. Grecja jest wręcz najbogatszym państwem w regionie.
  • Grecy dostali już umorzenie w postaci 100 mld €. Polacy dostali w latach 1991-94 ok 15 mld $ co przy skumulowanej inflacji 83 procent daje dzisiejszą wartość 27 mld $. To są grosze, a pamiętajmy że Greków jest 4 razy mniej niż Polaków.
  • Polacy nigdy nie wisieli na garnuszku zachodniego banku centralnego który dawałby im praktycznie zerowe oprocentowanie na ich cały dług.
  • Polacy wychodzili z totalitarnego systemu. Grecy byli i będą w demokracji
  • Polacy nie oszukiwali przez 15 lat w swoich statystykach. Oczywiście totalitarne statystyki były bez znaczenia, ale po otrzymaniu pomocy raportowaliśmy bez intencji fałszowania rzeczywistości.
  • Restrukturyzacja zadłużenia następowała w akompaniamencie gigantycznych reform i przeobrażeń. Dziś twórcy tamtych reform wspominają, że 31 grudnia 1989 roku nawzajem sobie mówili, że albo za pół roku będą wisieć na latarniach, albo będą im stawiać pomniki. Rzeczywistość okazała się bardziej szara, a tamten sukces jeszcze czeka na docenienie przez historię. W każdym bądź razie w Polsce.
  • Grecy na razie ścinają płace i emerytury, natomiast nie reformują systemu. Reformy systemowe były na stole negocjacyjnym tydzień temu w niedziele. W całości odrzucone.
  • Ceną za restrukturyzację zadłużenia w Polsce była też prywatyzacja robiona w stylu fire sale. Była to swoista spłata zadłużenia w naturze. Dziś jest to jedna z najbardziej bolących kwestii polskiej transformacji, ale wtedy starano się postawić państwo na nogi jak najszybciej się da. Nikt nie mógł wtedy przewidzieć, czy aby ZSRR się szybko nie ogranie i wjedzie czołgami do Warszawy. Korea Płn czy Kuba trwa do dziś. Tak samo jak Chiny.
  • Grecy nie mają gospodarki nastawionej według żądań hegemona. 25 lat temu specjalizowaliśmy się w ciężkim przemyśle wojskowym produkującym na rzecz ZSRR. Po 1989 tej produkcji nie dało się sprzedać praktycznie nigdzie. Za to mieliśmy z dnia na dzień legiony bezrobotnych.
  • EU nie miała z nami tak gigantycznego problemu „Moral Hazard” jak z Grekami. Hiszpanie i Włosi się reformują. Mają teraz płacić na niechcących się reformować? Co z podatnikami Eurozony? Może ich zapytać w referendum?
  • PRL bankrutował gdy globalnie rosły stopy procentowe, nawet do kilkunastu procent rocznie. Grecja bankrutuje, gdy cena długu maleje i jest niemal zerowa.
  • PRL był krajem za żelazna kurtyną, nie wolno nam było handlować ze wszystkimi. Grecy nie dość, że są częścią wspólnego rynku europejskiego to jeszcze mają niebagatelną przewagę w postaci wpływów od turystów.

Aha… Jest jeszcze jedno podobieństwo; choć mgliste. W 1989 oddłużenie Polski było w interesie zachodu, żeby oderwać nasz kraj z orbity ZSRR. Dziś pozwolenie Grecji na niekontrolowany upadek może wpędzić ją albo na orbitę Rosji, albo w zostanie kolejnym wilajetem kalifatu. Jednak wydaje się, że to co Polaków motywowało do reform, Grekom absolutnie nie przeszkadza.